69. Turniej Czterech Skoczni

Od konkursu w Oberstdorfie biało-czerwoni nie schodzą z podium Turnieju Czterech Skoczni. Mało tego! Z każdym kolejnym konkursem zajmują coraz lepsze miejsca. 69. edycja tej prestiżowej imprezy zaczęła się od 3. miejsca Stocha. Później, w Ga-Pa, przyszło zwycięstwo Kubackiego i 3. lokata Żyły. W Innsbrucku wygrał Stoch, a Kubacki zajął 3. pozycję. Co będzie w Bischofshofen? Tego dowiemy się już w środę...

Przed nami ostatni już konkurs, który zadecyduje o tym, kto zostanie 69. triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni. Na chwilę obecną do zdobycia złotego orła jest czterech głównych kandydatów, w tym 2 Polaków. Dzięki fantastycznym konkursom w Ga-Pa i Innsbrucku na prowadzenie wysunęli się Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Będący na 3. miejscu Halvor Egner Granerud traci do lidera nieco ponad 20 pkt. O 4 pkt większą stratę ma Geiger. I choć wydaje się, że Polacy mogą być spokojni o swoje pozycje, to do końca tak nie jest. Na wygraną w TCS składają się nie tylko dobre skoki, ale też odporność na presję, warunki pogodowe i noty za styl. Nawet najmniejszy błąd może słono kosztować. Choć różnice między 1., 2., 3. i 4. miejscem są większe, niż były po Ga-Pa, to i tak konkurs w Bischofshofen zapowiada się niezwykle ciekawie!

Emocje od samego początku

Skoro o emocjach mowa, te trzy konkursy, które do tej pory rozegrano, przyniosły polskim kibicom kilka momentów, które pozostaną w pamięci. TCS dla naszego zespołu zaczął się niezbyt przyjemnie. Wszystko za sprawą lekko pozytywnego wyniku testu na COVID-19 Klemensa Murańki. Na tej podstawie niemiecki sanepid podjął decyzję o niedopuszczeniu do  kwalifikacji do konkursu w Oberstdorfie całej drużyny. Po sporym zamieszaniu i przeprowadzeniu ponownych testów (tym razem wszyscy mieli wynik negatywny) powtórzono kwalifikacje. Co ciekawe, I serię zawodów w Oberstdorfie rozegrano według normalnych reguł, a nie w systemie KO. Kontrowersje związane z wykluczeniem zespołu zapewne kosztowały dużo nerwów i skoczków, i trenerów, i sztab, i kibiców. Jednak to zamieszanie z pewnością wynagrodził konkurs, w którym świetnie spisał się Stoch, zajmując drugie miejsce.

Jeszcze większą radość z występów biało-czerwonych przyniósł konkurs noworoczny w Ga-Pa. Po I serii aż czterech naszych skoczków było w TOP10, a dwóch z nich na 2. i 3. pozycji. Seria finałowa pisała jeszcze piękniejszy scenariusz. Przed skokiem kończącego konkurs Graneruda była nadzieja na biało-czerwone podium, ponieważ Kubacki prowadził, drugi był Żyła, a trzeci Stoch. Norweg nie poddał się jednak presji i oddał dobry skok. Tym samym zajął drugie miejsce. Swoje zwycięstwo Kubacki dodatkowo opatrzył nowym rekordem skoczni. Treningowy skok na 144 m (już wtedy był to nieoficjalny rekord obiektu) powtórzył w II serii konkursu na Große Olympiaschanze i tym samym już oficjalnie odebrał rekord Lindvikowi i Simonowi Ammannowi.

Kolejny powód do zadowolenia daje postawa Andrzeja Stękały. Zakopiańczyk od początku notuje miejsca w czołowej „20”. Ostatnie jego wyniki wskazują jednak na to, że zadomowił się w czołowej „10” konkursów (Planica – 10., Engelberg – 7., Oberstdorf – 7., Ga-Pa – 10.). Widać, że skakanie sprawia mu bardzo dużo radości oraz że jest w znakomitej formie.

W przypadku polskich skoczków powiedzenie „jaki Nowy Rok, taki cały rok” jak najbardziej się sprawdza. Po fantastycznym Nowym Roku, pierwsza niedziela 2021 była równie udana! A to ponownie za sprawą genialnie skaczących Kubackiego, Stocha, Żyły i Stękały. Już po I serii Stoch był liderem, a pozostała trójka plasowała się w „10”. W serii finałowej ta czwórka ponownie napisała świetny scenariusz. Jako pierwszy z tej czwórki skok oddał Stękała. Niestety zakopiańczyk lądował za blisko, by objąć prowadzenie (120 m). Z kolei Żyła dokonał tego, co od dłuższego czasu nie udawało się wielu skoczkom – wyprzedził Yukiyę Sato. Skaczący po nim Kubacki uzyskał jeszcze lepszą odległość (127,5 m) i wyprzedził kolegę z kadry. Po nieudanym skoku Hayböcka było już pewne, że co najmniej jeden biało-czerwony będzie na podium. Anze Lanisek w finale również oddał przyzwoity skok. Wyższe noty za styl i mniej punktów odjętych za wiatr dały mu pozycję lidera. Za wygraną nie dał Kamil Stoch. Skoczek z Zębu w finale oddał najdłuższy skok w całej serii i zasłużenie zwyciężył w konkursie w Innsbrucku. – Cieszę się, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji. Najbardziej cieszę się z powtarzalności, ale wiem, że na takim etapie łatwo wpaść w różne pułapki. Dlatego postaram się skoncentrować na sobie, na swojej pracy – powiedział Stoch po zawodach. Dzięki fantastycznemu konkursowi w niedzielę to właśnie on objął pozycję lidera turnieju. Natomiast Dawid Kubacki awansował na drugie miejsce. Do starszego kolegi z kadry traci  15,2 pkt. Dotychczasowy lider – Granerud – zaliczył w tych zawodach wpadkę. Na półmetku był na 29. miejscu (116,5 m). Wicelider – Geiger – zajmował 30. lokatę (117 m). I gdyby nie to, że I seria przeprowadzana jest w systemie KO, żaden z nich nie awansowałby do finału. Słabe występy Norwega i Niemca spowodowały, że spadli oni na niższe pozycje w klasyfikacji generalnej. Granerud jest 3. i traci do Stocha 20,6 pkt. Natomiast będący na 4. miejscu Geiger przegrywa z Polakiem o 24,7 pkt. Dodatkowo cała polska ekipa awansowała na 1. miejsce w Pucharze Narodów.

Turniej Czterech Skoczni w liczbach

68. edycję tej prestiżowej imprezy zwyciężył Dawid Kubacki, który w klasyfikacji turnieju uzbierał 1131,6 pkt. Nad drugim – Mariusem Lindvikiem – miał on przewagę 20,6 pkt. Dwa lata wcześniej, Stoch wygrywając we wszystkich konkursach uzbierał 1108,8 pkt. Będący wtedy na 2. miejscu Andreas Wellinger stracił do niego 69,6 pkt. Jest to 3. najwyższa przewaga w historii TCS-u. Większe różnice punktowe między zwycięzcą a drugim skoczkiem pojawiły się tylko w 36. i 49. edycji turnieju. W 36. TCS-ie (1987/1988) triumfował Matti Nykänen nad Jensem Weißflogiem z dorobkiem 887,7 pkt. Niemiec stracił do Fina aż 99 pkt. Pierwszym i jak dotąd jedynym skoczkiem, który wyskakał przewagę 100 pkt był Adam Małysz. Wiślanin w sezonie 2000/2001 wyprzedził Janne Ahonena o 104,4 pkt. W przeliczeniu na metry (w łącznej długości wszystkich ośmiu skoków) wychodzi, że Polak pokonał Fina o ok. 58 m. Dodatkowo, każda seria kwalifikacyjna należała do Małysza. Aż strach pomyśleć, jak dużą przewagę uzyskałby, gdyby do klasyfikacji generalnej liczyły się kwalifikacje.

Dobrych występów biało-czerwonych w Turnieju Czterech Skoczni nie rozpoczął Adam Małysz. Po raz pierwszy na konkursowym podium Wielkiego Szlema stanął w 1964 r. Józef Przybyła. Wtedy, podczas zawodów w Ga-Pa zajął 3. miejsce. Ten sam rezultat osiągnął kilka dni później w Innsbrucku. Pierwszym z Polaków, który w jednym z konkursów uplasował się na 2. pozycji był Stanisław Bobak. Miało to miejsce w 1974 roku. Tytuł pierwszego polskiego zwycięzcy przypada z kolei Małyszowi. W 2001 roku wiślanin wygrał w zawodach w Innsbrucku i Bischofshofen, dzięki czemu triumfował też w klasyfikacji generalnej. Łącznie we wszystkich konkursach w Oberstdorfie  biało-czerwoni byli na podium 10 razy, a w Ga-Pa, Innsbrucku i Bischofshofen – 13. Najczęściej, bo aż 21 razy stawali na najniższym stopniu podium. 13 razy Polacy zajmowali 2. lokatę. Natomiast triumfowali dziesięciokrotnie.

Ostatnimi laty największe sukcesy w TCS odnoszą Polacy. W sezonach 2016/2017 i 2017/2018 po złotego orła sięgał Kamil Stoch. Dwa lata później – 2019/2020 (po rocznej przerwie, kiedy turniej wygrał Ryoyu Kobayashi) triumfatorem tego cyklu został Dawid Kubacki. Jeszcze wcześniej, w sezonie 2000/2001, pierwszy raz w historii zwyciężył Polak. Był to oczywiście Adam Małysz. Jednak zanim biało-czerwoni zaczęli dominować w TCS-ie, aż 7 razy z rzędu na najwyższym stopniu stawali Austriacy. Serię rozpoczął w sezonie 2007/2008 Wolfgang Loitzl. Ostatnim reprezentantem tego kraju, który wygrał turniej był Stefan Kraft w zimie 2014/2015. Austriacy mają jednak bogatą historię, jeśli chodzi o ten turniej. Pierwszą edycję wygrał bowiem Josef Bradl. Gospodarze drugiej połowy TCS-u wygrywali 16 razy. Jednym z obecnych kandydatów do zwycięstwa jest Granerud. Gdyby udało mu się utrzymać pozycję lidera do końca, byłby pierwszym Norwegiem od sezonu 2006/2007, który zdobył złotego orła. 13 lat temu na najwyższym stopniu podium stał Anders Jacobsen. Jeszcze wcześniej triumfatorami tego cyklu byli m.in. Sigurd Pettersen (2003/2004) czy Bjørn Wirkola (1966/67, 1967/68, 1968/69). Norwegowie wygrywali w klasyfikacji generalnej łącznie 10 razy. Granerud ma więc szansę stać się 11. skoczkiem z kraju wikingów, który zdobędzie Wielkiego Szlema. Swoje miejsce w historii triumfów w TCS-ie mają także Finowie. W tej bliższej nam przeszłości wygrywał głównie Janne Ahonen (ostatni raz w sezonie 2007/2008). Jednak przed nim wygrywali także tacy skoczkowie jak Matti Nykänen czy Toni Nieminen. Pod względem zwycięstw Finowie zrównali się z Austriakami. Bardzo blisko zwycięstwa w tym roku są Niemcy. Karl Geiger jest wiceliderem i ma bardzo realne szanse na pokonanie Graneruda. Gdyby tak się stało, nasi zachodni sąsiedzi 6 stycznia mieliby wielkie święto. A to dlatego, że ostatnim Niemcem, który sięgnął po złotego orła jest Sven Hannawald. Hanni dokonał tego w sezonie 2001/2002, kiedy wygrał wszystkie cztery konkursy. Oznacza to, że na kolejnego triumfatora Niemcy czekają już 20 lat. W ostatnich latach bardzo blisko wygranej byli Andreas Wellinger (2017/18), Markus Eisenbichler (2018/19) i Severin Freund (2015/16), którzy kończyli turniej na 2. pozycji. To, czy w końcu nadejdzie ten szczęśliwy dzień dla Niemców okaże się już 6 stycznia w Bischofshofen.

Ostatni przystanek

Tradycyjnie w święto Trzech Króli rozstrzygnie się walka o złotego orła. I choć można by powiedzieć, że będzie to zwykły, kolejny konkurs skoków narciarskich, to tak nie jest. Skocznia w Bischofshofen jest chyba najbardziej specyficznym obiektem, na którym rywalizują skoczkowie. To, co jest najbardziej charakterystyczne dla Paul-Ausserleitner-Schanze to długość najazdu. Obecnie wynosi ona 118,5 m. Jeden z polskich skoczków zażartował kiedyś, że jadąc w dół można na spokojnie zjeść jabłko, wyrzucić ogryzek, a i tak zostanie trochę czasu, żeby się wybić. Jednak przed ostatnią przebudową skoczni, w 2003 roku, najazd był jeszcze dłuższy! Liczył 149 m. Zimą rekordy na tej skoczni bito aż 37 razy, z czego siedem to rekordy nieoficjalne. W 1964 roku, 6 stycznia granicę 100 m przekroczył tutaj Józef Przybyła (o którym pisaliśmy w poprzednim numerze). Obecnie najdłuższy oddany na tej skoczni skok wynosi 145 m. Jego autorem jest Dawid Kubacki (6.01.2019).

Ze skocznią w Bischofshofen związana jest też pewna smutna historia. Otóż w 1952 roku, na jednym z treningów skoczek Paul Ausserleitner miał bardzo ciężki wypadek. Obrażenia, których doznał były śmiertelne. Austriak został przewieziony do szpitala, jednak po kilku dniach zmarł. Chcąc uczcić pamięć skoczka, władze klubu postanowiły nazwać skocznię jego imieniem. Ausserleitner jest uważany za jednego z pionierów skoków po II wojnie. Co ciekawe, swoją przygodę ze skokami rozpoczął jeszcze w czasie wojny. Również w trakcie jej trwania (1942 r.) został młodzieżowym mistrzem Niemiec. Po wojnie postanowił jednak występować w reprezentacji Austrii (urodził się w Bischofshofen). Poza startami w zawodach promował uprawianą przez siebie dyscyplinę wśród dzieci i młodzieży.

Ostatni konkurs w ramach TCS rozpocznie się w środę o godz. 16:45. Dzień wcześniej skoczkowie wystartują w kwalifikacjach. Ich start zaplanowany jest na 16:30 we wtorek. Teraz pozostaje nam już czekać z niecierpliwością na środowy wieczór i mocno dmuchać biało-czerwonym pod narty.

Klasyfikacja 69. Turnieju Czterech Skoczni po trzech konkursach:

1. Kamil Stoch                       809,9 pkt

2. Dawid Kubacki                  794,7 pkt

3. Halvor Egner Granerud     789,3 pkt

8. Piotr Żyła                            763,3 pkt

10. Andrzej Stękała                760,3 pkt

28. Klemens Murańka            569,9 pkt

34. Aleksander Zniszczoł       452,6 pkt

40. Maciej Kot                       335,2 pkt

 Czy wiesz, że...?

Austriacki skoczek Thomas Diethart jest pierwszym w historii, który zebrał ponad 1000 pkt w 7 na 8 seriach konkursowych.

NATALIA WÓJCIK

… co słychać na Polanie Jakuszyckiej

Czy obostrzenia i zamykanie stoków dotyczy także biegówek i Polany Jakuszyckiej? Czy w święta i zaraz po nich będzie można pobiegać na biegówkach?

Sensacyjne podium Dolnoślązaków!

Polska sztafeta w składzie Klaudia Domaradzka, Mateusz Sochowicz, Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski zakończyła w świetnym stylu zawody PŚ w Oberhofie, kończąc rywalizację sztafet na trzecim miejscu. To jeden z największych sukcesów polskich sanek od ponad 50 lat!

Norweskie show

Dwa dni i dwa podia dla norweskich skoczków. W miniony weekend nie było mocnych na wikingów.

Panczeniści wrócili na dobre tory

Karolina Bosiek i Szymon Palka zwyciężyli w 87. Mistrzostwach Polski w wieloboju w łyżwiarstwie szybkim rozgrywanych na torze lodowym w Tomaszowie Mazowieckim.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij