Czy jeleniogórzanin Marcel Lizak podbije piłkarską Hiszpanię?

Marcel Lizak od trzech sezonów z powodzeniem rozwija swój bramkarski talent w Hiszpanii. W minionych rozgrywkach był nawet w szerokiej kadrze Girony FC na trzy mecze Primera Division. Czwartym mogło być spotkanie z Realem Madryt na Santiago Bernabeu, niestety na drodze stanęła kontuzja. A w którym miejscu swojej obiecującej kariery młody bramkarz znajduje się obecnie?

Ma dopiero 22 lata, piłkarskiego rzemiosła uczył się w założonym przez własnego tatę Piotra klubie Gol Jelenia Góra. Później na jego drodze były też Woskar Szklarska Poręba, rezerwy Miedzi Legnica i Śląska Wrocław, a w końcu wyjazd do słonecznej Hiszpanii, gdzie potencjał dostrzegli w nim trenerzy IV-ligowego Cristo Atletico. Jak mówi, to była najlepsza decyzja w jego życiu. Pojechał na Półwysep Iberyjski na tygodniowe testy, a został do dziś. W swoim pierwszym zagranicznym klubie spodobał się już po dwóch treningach i niemal z marszu wszedł do bramki. A dzięki udanym występom w zespole z Palencji uwagę na jeleniogórzanina zwrócili trenerzy rosnącej właśnie w siłę Girony FC, przyszłego beniaminka i rewelacji Primera Division w sezonie 2017/2018. Tu, jak w Polsce, zaczynał od drużyny rezerw, ale w końcu dostał szansę w pierwszej drużynie. Najpierw w Segunda Division. Został powołany do meczowej osiemnastki na finał Pucharu Katalonii z Gimnastikiem Tarragona oraz na ostatni mecz sezonu z Cordobą, a po ostatnim gwizdku mógł świętować z całą drużyną awans do Primera Division. A już w hiszpańskiej elicie doczekał się trzech meczów w roli rezerwowego bramkarza. A jak wygląda jego obecna sytuacja w Girona FC? W miarę możliwości trenuję z pierwszą drużyną, ale przed sezonem zostałem wypożyczony do II-ligowego CF Peralada, która jest drużyną rezerw Girona FC. W porównaniu z poprzednim sezonem trochę się więc zmieniło, bo wówczas byłem na stałe przy pierwszej drużynie i kilkukrotnie usiadłem na ławce w LaLiga. Latem do rywalizacji powrócił jednak o wiele bardziej doświadczony zawodnik ode mnie, który był kontuzjowany i na razie pozostała mi rywalizacja o miejsce między słupkami drugiej drużyny. W tej chwili cała rywalizacja o grę w pierwszej i drugiej drużyny rozstrzyga się między czterema zawodnikami – mną, reprezentantem Maroka Yassinem Bounou, wychowankiem słynnej barcelońskiej La Masii Jose Aurelio Suarezem, który przez trzy sezony występował w FC Barcelona B oraz najbardziej doświadczonym, 38-letnim Gorką Iraizozem, który w przeszłości zdobywał Puchar Hiszpanii i grał w dwóch finałach europejskich pucharów (Puchar UEFA i Liga Europy przyp. red.). Konkurencja jest ogromna, ale ciężko pracuję i czekam na swoją okazję – mówi Marcel Lizak.

Oglądałeś już Primera Divisiona z poziomu ławki rezerwowych. Jak w tej sytuacji traktujesz swoje wypożyczenie do zespołu z niższego poziomu rozgrywkowego?

Marcel LIZAK: – Na pewno nie jest to żaden krok w tył, a dzięki ciężkiej pracy na treningach zawsze mam szansę wrócić do pierwszego zespołu Girony. Regularniej rozmawiam z trenerami pierwszego zespołu i zespołu rezerw i słyszę, że każdy jest zadowolony z tego jak pracuję i jak się rozwijam. Na każdym kroku słyszę też, że muszę być cierpliwy. W końcu jestem bramkarzem, a to taka pozycja, że na boisku w trakcie meczu może być tylko jeden z nas. Jestem zadowolony z tego, gdzie dziś jestem, ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Moim celem jest dotrzeć jak najwyżej. Czekam na swoją okazję, a jak się już trafi, będę chciał ją wykorzystać.

Trochę szczęścia w tym wszystkim też na pewno nie zaszkodzi…

– To tak jak w życiu. Ale na szczęście też trzeba być przygotowanym, trzeba umieć mu pomóc. Więc nie oszczędzam się na treningach i z optymizmem patrzę w przyszłość.

Rozmawiał
ŁUKASZ HARAŹNY

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Z ziemi polskiej...

23-letni Krzysztof Piątek zrobił furorę we Włoszech, grając w średniaku z Genui. Zdobyć tam aż trzynaście bramek i rywalizować o tytuł króla strzelców z Cristiano Ronaldo to jak zdobyć Mount Everest.

Slavia pokonana

Legniczanie od niemal tygodnia przebywają na obozie w Turcji, gdzie zabawią do 1 lutego. Za nimi również pierwszy sparing.

Dla Cendrowskiego

W ostatnią sobotę świdnicką publicznością zawładnął duch sportowej rywalizacji. Wywołała go siódma edycja Charytatywnego Halowego Turnieju Piłki Nożnej, z którego dochód w tym roku został przekazany na pomoc w powrocie do pełnej sprawności polskiego boksera, olimpijczyka z Sydney Mariusza Cendrowskiego.

Fojna w ogniu pytań

Jako piłkarz grał w dużych klubach, jak Arka Gdynia czy Górnik Łęczna. Po zakończeniu kariery został trenerem.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij