Gość z niewidzialnymi narzędziami. Rozmowa z Radosławem Wyrzykowskim, trenerem przygotowania mentalnego Panthers Wrocław

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Jeden z najnowszych nabytków Panthers Wrocław, człowiek debiutujący w barwach drużyny futbolowej, ale z wielkim doświadczeniem w pracy z siatkarzami, piłkarzami nożnymi i ręcznymi, koszykarzami czy lekkoatletami. Mowa nie o zawodniku, a trenerze przygotowania mentalnego Radosławie Wyrzykowskim, który przed tym sezonem dołączył do Panter. W rozmowie porusza wiele interesujących aspektów takiego treningu, mocno zachęcamy więc do lektury. Nie tylko kibiców futbolu.

avatar
- Podczas treningu mentalnego pocą się nie twoje mięśnie, a twój mózg - mówi Radosław Wyrzykowski (na zdjęciu)

Trening przygotowania mentalnego kojarzy mi się z eliminowaniem destrukcyjnego myślenia, odpowiednim podejściem do wykonywanej pracy, właściwym skierowaniem własnego potencjału... Słusznie?
RADOSŁAW WYRZYKOWSKI:
– Tak właśnie jest. Chodzi zarówno o eliminowanie przeszkód i problemów, które stają nam na drodze, jak i – co według mnie jest nawet ważniejsze – wzmacnianie i udoskonalanie tego, co jest w nas dobre, o stawanie się lepszym. To jeden ze sposobów na odczarowanie mitu ogólnych działań psychologiczno- mentalnych, z których ktoś korzysta tylko wtedy, kiedy jest z nim coś nie tak. Ludzie zaczynają szukać takiego treningu, bo chcą być lepsi, nie dlatego, że nie chcą być gorsi. To zasadnicza różnica i zmiana na plus.
I na tych aspektach skupia się Pan we współpracy z Panthers?
– Jak najbardziej. Każdą grupę, z którą pracuję, chcę przekonać do takiego sposobu myślenia. Na początku współpracy spotykamy się na warsztatach dla całej drużyny, podczas których każdy gracz dowiaduje się, czym jest trening przygotowania mentalnego. Robię to po to, żeby później, kiedy zajęcia stają się dowolne, zawodnik nie zadawał sobie pytania „czy mam jakiś problem, który musze rozwiązać?”, tylko „czy chcę wykorzystać szansę i w tym treningu uczestniczyć, by być jeszcze lepszym niż jestem?”. Gdyby rozszerzyć definicję treningu przygotowania mentalnego na ogólny trening sportowy, okazałoby się, że na zajęcia chodziliby – tak jak już wspomniałem – coś jest z nimi nie tak, że mają problemy. Chodzi o to, żeby uczęszczać na treningi, by być lepszym, nie po to, żeby nie być gorszym. Tę samą filozofię chcę stosować w Panthers.
Ile czasu potrzeba, by mówić o efektach takiego treningu? Wystarczy jedna sesja czy współpraca musi trwać dłużej i wymaga rozmów, zbudowania relacji i zaufania, co dopiero później prowadzi do udzielania rad?
– Najłatwiej jest mi się odwoływać do każdego treningu technicznego, taktycznego, motorycznego czy mentalnego. Każdy z nich jest działaniem długoterminowym. Trening przygotowania mentalnego również, tyle że zamiast mięśni, poci się głównie twój mózg. Oczywiście, ustalamy sobie krótko- i długoterminowe cele, natomiast bardzo mocno unikam interwencji w rozumieniu „gaszenia pożarów”, bo to najczęściej po prostu nie działa. Istnieją rzecz jasna tak zwani mówcy motywacyjni, ja jednak uważam, że ten efekt jest, raz, że tylko na chwilę, dwa, że to pobudzenie pochodzi z zewnątrz i kiedy już wygaśnie, znowu musimy takiego pobudzacza szukać. To on nam pomaga, nie my sami sobie. A więc jeżeli to ma dać efekt długotrwały, taka też powinna być współpraca. Jeśli miałbym to określić w minimalnych ramach, byłby to jeden pełny sezon, z założeniem, że najważniejsza część pracy wykonana jest podczas przygotowań przedsezonowych, kiedy mamy nieco więcej okazji do tej pracy. W trakcie sezonu tego czasu brakuje i trzeba go mocno szukać.

Rozmawiał
ARKADIUSZ BARSKI


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.