Historyczny sukces polskich siatkarzy
To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe stało się faktem. Polscy siatkarze po raz drugi z rzędu wracają z medalem mistrzostw Europy. Po tureckim złocie sprzed dwóch lat teraz przyszedł czas na wiedeński brąz. Zwycięstwo w „małym finale” jest jednak wyjątkowo smaczne. Polacy pokonali bowiem w nazywanym przez kibiców mianem „podwyższonego ryzyka” meczu triumfatorów tegorocznej edycji Ligi Światowej – reprezentację Rosji!
Brakowało słów w sobotę, zabrakło również w niedzielę. Tak można krótko opisać to, co działo się w sercach i głowach kibiców siatkówki w przeciągu zaledwie 24 godzin. Polacy po zwycięstwie nad Słowacją w ćwierćfinale ME stanęli przed ogromną szansą, ażeby zagrać w finale. Przeszkoda była tylko jedna – reprezentacja Włoch. Jak się jednak okazało, na nic się zdało posiadanie w swoich szeregach znawcy włoskiej siatkówki – Andrei Anastasiego. Pomimo ambitnej walki biało-czerwoni zebrali od polskiego Włocha Michała Łasko i spółki tęgie baty i w niedziele mieli walczyć o brązowy medal.
Wydawało się, że czarę goryczy przelały hipotetycznie złe wieści, które napłynęły jeszcze w sobotni wieczór. Po dramatycznym spotkaniu do finału wdarła się bowiem… Serbia, która odprawiła z kwitkiem murowanych faworytów do złota Rosjan. Ekipie Sbornej po pięciosetowej porażce pozostał więc tzw. finał pocieszenia właśnie z biało-czerwonymi. Eksperci nie mieli złudzeń. Młody polski zespół był skazywany na porażkę w rozmiarach podobnych do tej z Włochami.
więcej w poniedziałkowym numerze Słowa Sportowego
