II LIGA

Piłkarze Górnika Polkowice zrobili kolejny krok w stronę awansu do I ligi. Znów podzielili się jednak punktami na swoim stadionie. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mateusz Piątkowski.

To był mecz na szczycie II ligi – lider Górnik Polkowice podejmował czwarte w tabeli Wigry Suwałki, którym punkt gwarantował miejsce w strefie barażowej o awans na zaplecze Ekstraklasy. Nic dziwnego, że rywale nie kalkulowali. Swoją postawą na murawie trochę zaskoczyli Górnika.

Mieli plan na ten mecz

Ale pierwszą dobrą akcję przeprowadzili miejscowi – już w pierwszej minucie celny strzał oddał Mariusz Szuszkiewicz. Odpowiedź gości była natychmiastowa – piłka szybko przeniosła się na drugą stronę, gdzie rajdem z połowy boiska popisał się Michał Żebrakowski. Minął zwodem ciała jednego, potem drugiego zawodnika, by znaleźć się w sytuacji sam na sam z Jakubem Szymańskim. Jednak w ostatniej chwili stracił równowagę, gdzieś tam zgubił piłkę pomiędzy nogami. Było groźnie i trzeba przyznać, że Górnik miał sporo szczęścia. W kolejnych minutach przewaga przyjezdnych była coraz bardziej namacalna. – Cierpieliśmy na boisku – przyznawał Mateusz Piątkowski, napastnik ekipy z ul. Kopalnianej. Wigry dłużej otrzymywały się przy piłce, szybko wyprowadzały kontrataki. W 8. minucie jeden z nich zakończył się nawet bramką, ale sędzia w górę uniósł chorągiewkę odgwizdując spalonego. Cuda pomiędzy słupkami wyprawiał Szymański – był ostoją gospodarzy w tych trudnych momentach. W 28. minucie trybuny zadrżały z radości, bo Szuszkiewicz wpakował piłkę do siatki, ale i to trafienie nie zostało uznane. I jednym, i drugim brakowało w tej części pojedynku skuteczności. Okazje na potęgę marnował jeszcze Ernest Terpiłowski, który próbował strzelać nogą oraz głową. Żadna z nich nie dała oczekiwanego efektu. Kropki nad przysłowiowym „i” nie postawił również Żebrakowski... jego rajdy sprawiały sporo problemów w defensywie lidera.

Znów musieli gonić

Kibice doczekali się bramek. Najpierw wynik w 56. minucie otworzył Wojciech Kamiński. Ruszył do przodu, przebojem wdarł się w pole karne, by pięknym strzałem pokonać Szymańskiego. To był zimny prysznic dla polkowiczan. Podziałał mobilizująco. Robili co mogli, aby odrobić straty. W końcu zaczęli dochodzić do głosu. W 61. minucie Kamil Wacławczyk huknął z dystansu. Piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Rafał Grzelak. Bez dwóch zdań – karny. Dla Grzelaka była to druga żółta kartka, więc przeciwnik kończył mecz w osłabieniu. Egzekutorem stałego fragmentu gry był Piątkowski – zabiły mocniej serca kibicom, bo piłka zanim wpadła do bramki obiła jeszcze poprzeczkę. Snajper Górnika miał też spory udział przy kolejnym golu – w 66. minucie można było się zastanawiać czy na pewno oglądamy mecz na trzecim poziomie rozgrywkowym w kraju. A może to Bundesliga? Górnik przeprowadził efektowną akcję z klepki. Szuszkiewicz zagrał piętką do Terpiłowskiego, ten wrzucił w pole karne, gdzie na piłkę zaczaił się właśnie Piątkowski. Musnął futbolówkę, która wpadła do bramki. – Jeszcze jeden, jeszcze jeden! – dało się słyszeć z trybun. Wydawało się, że podopieczni Janusza Niedźwiedzia powinni mieć to spotkanie pod kontrolą. – Zabrakło nam koncentracji – nie ukrywał trener. W 83. minucie padła bramka samobójcza. Dośrodkowanie... najwyżej do piłki wyskoczył Dominik Radziemski próbujący ratować swój zespół. Wybijał piłkę głową, choć wyglądało to tak, jakby był to mierzony strzał. Szymański odprowadził ją tylko wzrokiem, bo niewiele miał do powiedzenia. Na ławce rezerwowych zrobiło się nerwowo. Trener Niedźwiedź próbował jakoś jeszcze pobudzić do walki swoich zawodników. Ci w końcówce marnowali następne stuprocentowe sytuacje. W doliczonym czasie gry mieli co najmniej dwie tzw. meczowe.

Zaczęli tracić

O ile o grę w ofensywie trudno mieć pretensje do Górnika, o tyle w defensywie w ostatnich meczach jest znacznie gorzej niż w rundzie jesiennej. Tylko ostatnio gole wbijały im drużyny z Kalisza, Wrocławia, Częstochowy czy Krakowa. Uwagę na to zwracał Piątkowski. – Myślę, że jest wiele do poprawy – zapewniał, że pod koniec sezonu rywale są wymagający, bo każdy o coś jeszcze gra. – Potrafimy sobie też stworzyć w każdym meczu kilka dogodnych sytuacji. Kwestią pozostaje to, aby je wykorzystywać – uważa, że szwankuje również skuteczność. Jego zdaniem po strzelonej drugiej bramce trzeba było więcej grać piłką niż wdawać się w wymianę ciosów. – Trzeba było zgonić tego przeciwnika. A był to taki otwarty mecz przypominający dwa ognie – komentował. Po zejściu do szatni było gorąco. Do końca sezonu cztery mecze – oczywiście Górnik nadal jest liderem rozgrywek i ma sześć punktów przewagi nad Chojniczanką Chojnice. A tempo przed nimi imponujące, bo szykuje się granie co trzy dni. W środę (26.05.) Górnik wyjedzie do Pruszkowa, by stoczyć zaległy bój o punkty. Nie będzie czasu na odpoczynek, bo w sobotę (29.05.) pojedynek w dalekim Lublinie.

TRENERSKI DWUGŁOS:

Janusz Niedźwiedź, Górnik Polkowice: W pierwszej połowie było widać, że nie jesteśmy sobą. Dopiero od 30. minuty zaczęliśmy opanowywać to co się działo. Z każdą minutą było lepiej. W drugiej połowie to był już inny mecz – wiemy jaka jest nasza sytuacja. Gramy co trzy dni, nie mamy czasu nawet na trening. Tylko się regenerujemy po każdym meczu. I w szatni powiedziałem chłopakom, że musimy trzymać się razem w tym trudnym dla nas okresie. Należy wydobywać punkty nawet spod ziemi, bo łatwo nie będzie. W każdym meczu tworzymy sobie sporo sytuacji, ale dopuściliśmy też do nich przeciwnika i ten mecz mógł nam się wydrzeć spod kontroli. Nie jesteśmy zadowoleni po tym remisie. Niczego już teraz nie zmienimy. Potrzebny jest nam odpoczynek.

Dawid Szulczek, Wigry Suwałki: Na pewno z przebiegu meczu można powiedzieć, że to była emocjonalna karuzela. Gdyby ktoś mnie zapytał na początku drugiej połowy czy ten punkt będzie mnie cieszył, to odpowiedziałbym, że nie – ale chwilę później było 2:1 dla Górnika, więc wszystko szybko się zmieniło. Ten punkt zapewnia nam miejsce barażowe. Natomiast zwycięstwo dawało jeszcze szansę na podłączenie się do walki o bezpośredni awans. Musimy się skupić na barażu. Przygotowaliśmy na mecz z Górnikiem trochę inne granie niż do tej pory. Myślę, że Górnik miał z nami trochę problemów.  Naprawę dobrze się to oglądało. To na pewno była dobra reklama ligi.

GÓRNIK POLKOWICE – WIGRY SUWAŁKI 2:2 (0:0)

BRAMKI: 1:0 Kamiński (56), 1:1 Piątkowski (62, k), 2:1 Piątkowski (67), Radziemski (83,s).

ŻÓŁTE KARTKI: Żołądź – Kamiński, Dobrotka, Grzelak.

CZERWONE KARTKI: Rafał Grzelak (61. minuta, Wigry, za drugą żółtą).

SĘDZIOWAŁ: Paweł Horożaniecki (Żary).

GÓRNIK: Szymański – Radziemski (87 Baszak), Kowalski-Haberek, Magdziak, Ratajczak (74 Fryzowicz), Terpiłowski (85 Borkowski), Żołądź, Wacławczyk (85Karmelita), Szuszkiewicz, Bancewicz (74 Baranowski), Piątkowski.

WIGRY: Zoch – Gierach (90 Orzechowski), Dobrotka, Piekarski, Grzelak, Liszka, Mularczyk (87 Aftyka), Kamiński, Sauczek, Żebrakowski (73 Czułowski), Adamek.

MATEUSZ KOMPERDA

Witaj Europo!

Zaledwie punkt w starciu ze Stalą Mielec wystarczył Śląskowi Wrocław do zajęcia czwartego miejsca na mecie sezonu 2020/21. Co to oznacza?

Piątkowski mógł dać trzy punkty

Lider II Ligi Górnik Polkowice podzielił się punktami z rezerwami Śląska Wrocław. Wynik tego meczu zmieniał się jak w kalejdoskopie.

Liderzy załatwili Włókniarza

Podopieczni Dariusza Śledzia rozegrali kapitalne spotkanie na torze w Częstochowie. Zwycięstwo zapewniła im kapitalna jazda liderów – Artioma Łaguty i Macieja Janowskiego, a szkoleniowiec Betard Sparty Wrocław może być zadowolony również z postawy Gleba Czugunowa i Daniela Bewleya.

Warto mieć Erika

W niedzielę Śląsk Wrocław wygrał ważne spotkanie z Wartą Poznań i – jeżeli dziś Piast nie pokona Rakowa – do ostatniej kolejki będzie walczył o awans do eliminacji Conference League. A co ważne – tę walkę obejrzą kibice.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij