II LIGA Derby na remis

Lider II Ligi Górnik Polkowice podzielił się punktami z rezerwami Śląska Wrocław. Wynik tego meczu zmieniał się jak w kalejdoskopie. Zwycięstwo miejscowym mógł dać Mateusz Piątkowski, który trafił do siatki, ale sędzia chwilę później odgwizdał spalonego. Górnik protestował.

Ofensywna gra Śląska II Wrocław sprawiła wiele problemów Górnikowi – w sobotę (15.05.) młodzi piłkarze ze stolicy województwa Dolnośląskiego zawiesili wysoko poprzeczkę. Potrafili zagrać z pierwszej piłki kilka podań, by szybko przedostać się w pole karne Jakuba Szymańskiego. – To była ich mocna strona – nie ma wątpliwości Janusz Niedźwiedź, trener polkowiczan, którzy do ostatnich sekund walczyli o zwycięstwo.

Zaskoczyli lidera

Zanim rozpoczęło się spotkanie w Polkowicach kibice na trybunach sporo czasu poświęcili remisowi GKS-u Katowice z Wigrami Suwałki. Oba zespoły przecież liczą się w walce o awans do Fortuny I Ligi depcząc Górnikowi po piętach. Usłyszeć można było, że to idealny wynik dla gospodarzy. I należało tego dnia postawić przysłowiową kropkę nad „i”. Co to oznaczało? Zdobycie kompletu punktów ze Śląskiem II Wrocław. Nie było to takie proste jakby mogło się wydawać. Świetną okazję już w 5. minucie zmarnował Filip Baranowski, który znalazł się sam na sam z Bartłomiejem Frasikiem, ale piłka po jego strzale poleciała ponad poprzeczką. Na bramkę trzeba było poczekać do 35. minuty – celny był Maciej Bancewicz. Górnik prowadził co nie oznaczało, że Śląsk nie istniał na boisku. Było wręcz przeciwnie, choć brakowało im nieco szczęścia. To dopisało zaraz po przerwie, gdy zaczęli odrabiać zaległości. Najpierw w 50. minucie do wyrównania doprowadził Adrian Burkowski. Chwile później sędzia wskazał na rzut karny – Baranowski faulował we własnym polu karnym Szymona Krocza. Ten padł na murawę. Karnego na bramkę zamienił Maciej Pałaszewski i zrobiło się nerwowo. Zaczęła się bokserska wymiana ciosów. Nie brakowało walki w środku boiska. Górnik zaliczył kilka przechwytów, by natychmiast wyprowadzać kontrataki. Były to nieudane próby, zbyt szybko podopieczni Niedźwiedzia chcieli rozwiązywać te akcje. Brakowało spokoju, pomysłu. W 71. minucie Jarosław Ratajczak wywalczył rzut wolny – do bramki było nieco ponad dwadzieścia metrów. Ten, który był faulowany, zdecydował się na dośrodkowanie. Zagrał idealnie na głowę Mariusza Szuszkiewicza, który wyrównał na 2:2. Przy kolejnym stałym fragmencie gry Górnik objął prowadzenie, ale Piątkowski w chwili uderzenia był na spalonym. Gol nie został więc uznany. Górnik protestował, trener gotował się na ławce rezerwowych. Skończyło się na podziale punktów. 

W obronie i ataku

Pochwały od trenera usłyszał Ratajczak, który nie dość, że asystował przy bramce Szuszkiewicza, to jeszcze sumiennie wypełniał swoje obowiązki w defensywie. Ten lewy obrońca do zespołu wszedł niemal z marszu – zimą rozwiązał kontrakt z Chrobrym Głogów, by po kilku dniach rozpocząć przygodę z Górnikiem. Z meczu na mecz prezentuje coraz wyższą formę. W tym przeciwko rezerwom Śląska był ważny ogniwem swojej drużyny. Imponował spokojem w obronie, włączał się w akcje ofensywne, wykonywał stałe fragmenty gry. Lewy obrońca ma powody do zadowolenia. – Cieszę się, że z tej asysty, ale od tego jestem, aby gdzieś tam lewą nogą dorzucić w punkt – nie urywał satysfakcji tuż po ostatnim gwizdku sędziego 30-latek. Oceniał również wydarzenia boiskowe. – Nie szło nam od początku tak jak sobie zaplanowaliśmy. Za dużo było chaosu, za dużo strat. Na pewno był to ciężki mecz i ten remis naprawdę trzeba szanować. Przed nami mecze co trzy dni. W każdym kolejnym musimy zbierać punkty, nie patrzeć na tabelę – zaznaczał. Trener Niedźwiedź zwracał uwagę, że pod koniec tego pojedynku nie zmienił Ratajczaka dlatego, że ten opadł z sił. Powód był całkiem inny. – Wyglądał na boisku bardzo dobrze – podkreślił to asystą. Chodziło o zmianę taktyczną, bo wiemy jak groźny w polu karnym jest Marek Opałacz przy stałych fragmentach gry. Zaryzykowaliśmy – tłumaczył.

TRENERSKI DWUGŁOS

Janusz Niedźwiedź, Górnik Polkowice: Do tej pory to był najbardziej wymagający przeciwnik. Może nie stworzyli wielu sytuacji, ale utrzymywali się przy piłce. Brakowało nam kilku rzeczy. Nie graliśmy płynnie. Zbyt późno zajmowaliśmy na boisku pozycje. Śląsk agresywniej szedł do przodu – gdybyśmy szybciej grali piłką, to na pewno przestrzenie za plecami piątki graczy Śląska, która nas atakowała, byłyby większe. Mimo wszystko w pierwszej połowie mieliśmy swoje sytuacje. Mogliśmy prowadzić nawet kilkoma bramkami. Wykorzystaliśmy jedną z nich. Zespół dobrze zareagował w drugiej połowie, gdy przegrywał 1:2. Po raz kolejny potrafiliśmy odwrócić losy spotkania. Trzecia bramka nie została uznana przez sędziego. Musimy zobaczyć czy faktycznie był spalony. Mamy zamontowane za bramkami kamery. Odpoczywamy i jedziemy dalej. Przed nami ciężkie mecze. Potrzebujemy chwilę na regenerację.

Piotr Jawny, Śląsk II Wrocław: Wydaje mi się, że byliśmy drużyną, która przede wszystkim fajnie grała w piłkę. Oczywiście chcemy wygrywać każdy mecz. Popełniały jednak błędy, ale dalej próbujemy iść naszą drogą – przede wszystkim rozwijać chłopaków piłkarsko. Staramy się efektownie, utrzymywać i być cały czas przy piłce. Wiadomo, że nie da się w taki sposób prowadzić grę przez cały mecz, ale na tle lidera pokazaliśmy, że jesteśmy solidną drużyną. Myślę, że napsuliśmy im sporo krwi. Zabrakło nam konsekwencji przy stałych fragmentach gry. W momencie, kiedy teoretycznie mieliśmy wszystko pod kontrolą, zabrakło nam czegoś... może doświadczenia, może trochę wzrostu. Nie załamujemy się.

 

GÓRNIK POLKOWICE – ŚLĄSK II WROCŁAW 2:2 (1:0)

BRAMKI: 1:0 Bancewicz (35), 1:1 Bukowski (50), 1:2 Pałaszewski (56), 2:2 Szuszkiewicz (71).

ŻÓŁTE KARTKI: Radziemski – Fediuk

SĘDZIOWAŁ: Karol Arys (Szczecin)

GÓRNIK: Szymański – Radziemski, Kowalski-Haberek, Kucharczyk, Ratajczak (86Opałacz). Baranowski (59 Terpiłowski), Żołądź, Wacławczyk, Bancewicz (78 Borkowski), Szuszkiewicz, Piątkowski.

ŚLĄSK II: Frasik – Maruszak, Boruń, Celeban, Caliński, Krocz, Młynarczyk (90Jakubiak), Bukowski, Pałaszewski, Bargiel, Michalski (75 Fediuk).

MATEUSZ KOMPERDA

Witaj Europo!

Zaledwie punkt w starciu ze Stalą Mielec wystarczył Śląskowi Wrocław do zajęcia czwartego miejsca na mecie sezonu 2020/21. Co to oznacza?

Liderzy załatwili Włókniarza

Podopieczni Dariusza Śledzia rozegrali kapitalne spotkanie na torze w Częstochowie. Zwycięstwo zapewniła im kapitalna jazda liderów – Artioma Łaguty i Macieja Janowskiego, a szkoleniowiec Betard Sparty Wrocław może być zadowolony również z postawy Gleba Czugunowa i Daniela Bewleya.

Warto mieć Erika

W niedzielę Śląsk Wrocław wygrał ważne spotkanie z Wartą Poznań i – jeżeli dziś Piast nie pokona Rakowa – do ostatniej kolejki będzie walczył o awans do eliminacji Conference League. A co ważne – tę walkę obejrzą kibice.

Futbol na nie

Bez kibiców, bez bramek, bez bramkowych sytuacji, bez celnych strzałów, bez emocji, bez piłkarskiej jakości. Telewizyjny skrót z 45.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij