III liga

Pogrom na Kłokoczycach, weryfikacja beniaminków i powrót z zaświatów Zagłębia Lubin. W drugiej kolejce III ligi, grupy 3 padło 30 goli i ani jednego remisu. Ponadto aż cztery drużyny nie zdołały trafić do bramki rywala w ten weekend. Rozgrywki, choć dopiero się rozpoczęły, już mają za sobą pierwsze kontrowersje, a sportowe emocje stoją na wysokim poziomie.

ŚLĘZA WROCŁAW CARINA GUBIN 6:0 (2:0)

BRAMKI: 1:0 Pisarczuk (7), 2:0 Muszyński (16), 3:0 Samiec (64), 4:0 Niewiadomski (69), 5:0 Vinicius (88), 6:0 Stępień (90)

ŚLĘZA: Wąsowski, Stempin (79 Hampel), Pisarczuk (65 Traczyk), Bohdanowicz (79 Vinicius), Afonso, Stępień, Niewiadomski, Samiec, Muszyński, Tomaszewski (46 Wawrzyniak), Fediuk (46 Hawryło)

CARINA: Kubasiewicz, Pietrzczyk, Grzymisławski, Matuszewski (71 Hałambiec), Haraszkiewicz (62 Guimaraes), Staszkowian (62 Poniedziałek), Woźniak, Diduszko, Antochów (71 Kochanowski), Walczak, Boksiński (62 Magdziak)

Do meczu drugiej kolejki wrocławska Ślęza podchodziła zajmując ostatnie miejsce w tabeli oraz mając bilans bramkowy -3. Mimo że na boisku tydzień wcześniej udało jej się wywalczyć punkt, to ostatecznie wynik meczu z LKS-em Goczałkowice-Zdrój został zweryfikowany na niekorzyść żółto-czerwonych. Wszystko przez błąd ludzki. W ekipie z Wrocławia przez około minutę grało dwóch piłkarzy spoza Unii Europejskiej, a taka sytuacja jest niezgodna z regulaminem III ligi. Tym samym Ślęza została pozbawiona punktów, a do meczu z beniaminkiem rozgrywek Cariną Gubin podchodziła dwa razy bardziej zmotywowana i było to widać na boisku. Mimo że początek należał do gości, którzy zaczęli odważnie i stworzyli sobie nawet dwie sytuacje bramkowe, to dalsza część meczu to już koncert piłkarzy z Wrocławia. Strzelanie rozpoczęli oni już w 7. minucie, kiedy to Robert Pisarczuk wykorzystał błąd rywala i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik. Na drugiego gola nie trzeba było długo czekać, bo już w 16. minucie po podaniu Adama Samca do bramki trafił głową Hubert Muszyński. Szybkie objęcie prowadzenia nieco zwolniło grę Ślęzy, a i piłkarze z Gubina nie byli w stanie zagrozić bramce przeciwnika. To sprawiło, że w pierwszej połowie nie tylko nie padło już więcej goli, ale także niewiele działo się na murawie. Po zmianie stron obraz meczu uległ jednak zmianie i kibice zgromadzeni na Kłokoczycach w końcu zobaczyli taką Ślęzę, do jakiej przyzwyczaił ich trener Grzegorz Kowalski. Żółto-czerwoni zaczęli dominować, prowadzić grę i stwarzać kolejne sytuacje pod bramką rywala. Mimo to na gole musieliśmy poczekać aż do 64. minuty, kiedy to na 3:0 trafił Adam Samiec. Najbardziej doświadczony zawodnik Ślęzy wykorzystał dobre podanie od Piotra Stępnia i z okolic 20. metra od bramki pokonał bramkarza Cariny. To był jednak dopiero początek. Niespełna pięć minut później wrocławianie rozegrali dwójkową akcję, po której padła czwarta bramka. Rozpoczął Adrian Niewiadomski, który podał do Mateusza Stempnia. Napastnik Ślęzy szybko odegrał futbolówkę, ta ponownie znalazła się pod nogami Niewiadomskiego, który pewnym strzałem pokonał Kubasiewicza. Mimo kolejnych goli Ślęza tym razem nie zwalniała tempa, a efektem tego było ciągłe zagrożenie bramki Cariny. W 84. minucie w polu karnym gubiński bramkarz sfaulował Michała Hawryłe, a do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Piotr Stępień. Egzekutor jedenastki, choć uderzył na dwa tempa w stylu Roberta Lewandowskiego, nie zdołał zmylić bramkarza, który pewnie obronił jego uderzenie. Na niewiele się to jednak zdało, bo cztery minuty później ponownie został zmuszony do wyciągnięcia piłki z siatki, a to za sprawą Viniciusa, który wykorzystał dobre podanie od Stępnia. Na tym popis tego duetu się jednak nie skończył, bo w 90. minucie to Vinicius zagrał do Stępnia, który pewnym strzałem ustalił wynik meczu na 6:0. Lepszy wynik niż gra. Przeciwnik postawił się mocno, momentami dominował w grze. Nie było łatwo ich skruszyć, złamać. Natomiast też założyliśmy sobie, że spotkanie z Cariną jest meczem, w którym będzie początek naszej solidnej gry i mam nadzieję punktowania, bo chcemy jak najszybciej wszystko co stało się wokół meczu w Goczałkowicach wymazać z pamięci, a możemy to zrobić tylko czymś pozytywnym. Dzisiaj z takim założeniem wyszliśmy na mecz i próbowaliśmy to realizować, ale trzeba powiedzieć, że jeżeli ktoś myśli, że było nam łatwo z Cariną i że będzie łatwo z nimi grać, to uważam, że grając z tym przeciwnikiem każdy będzie się męczył mówił po meczu trener Ślęzy Wrocław Grzegorz Kowalski.

WARTA GORZÓW POLONIA BYTOM 0:2 (0:0)

BRAMKI: 0:1 Andrzejczak (71), 0:2 Konieczny (90)

WARTA: Lech – Śledzicki, Grudziński, Nowakowski, Wawrzyniak, Szałas, Nahrebecki, Marchel, Nowak, Midzio, Krauz.

POLONIA: Kamiński – Budzik (36 Górka), Bedronka, Krotofil, Hałgas (85 Belica) – Wuwer, Andrzejczak, Krzemień (65 Płonka), Stefański (85 Konieczny), Iwanek (65 Wróbel) – Celuch.

Pierwszej kolejki ani poloniści, ani warciarze nie mogą zaliczyć do udanych, choć z tych dwóch zespołów nieco więcej powodów do zadowolenia może mieć wicelider poprzedniego sezonu. Bytomianie wywalczyli tydzień temu chociaż punkt z rezerwami Miedzi Legnica, a gorzowianie rozpoczęli sezon od przegranej i przed tym spotkaniem nie zapowiadało się na pierwsze punkty w sezonie. Poloniści od początku byli bardzo zdeterminowani i już w pierwszych minutach zyskali kontrolę nad meczem i optyczną przewagę nad rywalem. Pierwszy raz zagrozili bramce Kamila Lecha w 16. minucie, gdy Krzysztof Hałgas zagrał prostopadłe podanie do Patryka Stefańskiego. Napastnik gości próbował sprytnie pokonać bramkarza rywali, ale poradził on sobie z uderzeniem z ostrego kąta i utrzymał wynik remisowy. Mimo to poloniści nie odpuszczali i dłużej utrzymując się przy piłce stwarzali sobie kolejne sytuacje bramkowe, jak choćby ta Dawida Krzemienia, który uderzał z 20. metra, ale piłka ponownie padła łupem dobrze ustawionego Lecha. Obraz meczu nieco zmienił się w 35. minucie, gdy po faulu Wawrzyniaka boisko musiał opuścić Dominik Budzik. Ostatnie dziesięć minut pierwszej połowy to nieco bardziej ofensywna gra gospodarzy, która ostatecznie nie przyniosła żadnych rezultatów. Dobra końcówka Warty wpłynęła jednak na grę obu zespołów w drugiej części meczu. Po zmianie stron rywalizacja się wyrównała, ale nadal to bytomianie częściej zagrażali bramce Lecha. Blisko otworzenia wyniku w 64. minucie był Damian Celuch, którego uderzenie z bliskiej odległości instynktownie odbił Lech. Bramkarz Warty tym samym ponownie uratował swój zespół od straty gola. Ta sztuka jednak nie udała mu się w 71. minucie, gdy na prowadzenie 1:0 wyszła Polonia Bytom. Akcja rozpoczęła się od crossowego podania Wróbla w kierunku nabiegającego Stefańskiego, który precyzyjnie zgrał do Konrada Andrzejczaka. Ten skutecznie wykończył, uderzając z powietrza. Radość Bytomian nie trwała jednak długo, bo niespełna minutę po objęciu prowadzenia sędzia dopatrzył się faulu w ich polu karnym. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Bartosz Nowak, który fatalnie spudłował, tym samym wlewając jeszcze więcej energii w rozkręcających się gości. Poloniści, chcąc uniknąć scenariusza sprzed tygodnia, gdy stracili gola na wagę trzech punktów w ostatnich minutach meczu, za wszelką cenę dążyli do jak najszybszego podwyższenia wyniku. Mimo kilku prób nie byli oni długo w stanie przełamać bloku defensywnego gospodarzy. To udało się dopiero w 90. minucie i to po stałym fragmencie. Po nieprzepisowym zagraniu jednego z piłkarzy Warty do rzutu wolnego podszedł Dominik Konieczny, który silnym i precyzyjnym strzałem ustalił wynik spotkania na 2:0.

ODRA WODZISŁAW ŚLĄSKI MIEDŹ II LEGNICA 1:3 (1:0)

BRAMKI: 1:0 Zdunek (41), 1:1 Bruno (47), 1:2 Tupaj (84), 1:3 Caetano (88)

ODRA: Antkowiak Krzyżok, Wodecki, Zdunek, Tarka (46 Dzierbicki), Białas (61 Kłosek), Musiolik (61 Chiliński), Wenglorz, Mielczarek (61 Lenert), Lalko, Borek (80 Zieliński) 

MIEDŹ: Madaliński Maciejewski, Bartczak, Balcewicz, Niewiadomski, Lewandowski (87 Wysiński), Hamza, Tupaj (87 Omuru), Kaczmarek (60 Burgering), Bruno (60 Mamis), Caetano 

POZOSTAŁE MECZE:

PIAST ŻMIGRÓD REKORD BIELSKO-BIAŁA 0:1 (0:0)

GOLE: 0:1 Wróbel (81) 

LECHIA ZIELONA GÓRA ZAGŁĘBIE II LUBIN 2:4 (1:0)

GOLE: 1:0 Ostrowski (29), 2:0 Mycan (49), 2:1 Adamski (66), 2:2 Kusztal (70), 2:3 Kusztal (81), 2:4 Sławiński (90)

GWAREK TARNOWSKIE GÓRY STAL BRZEG 2:1 (1:0)

GOLE: 1:0 Jarka (36), 1:1 Kuriata (62), 2:1 Wdowiak (84)

PNIÓWEK PAWŁOWICE ŚL KARKONOSZE JELENIA GÓRA 3:1 (2:0)

 GOLE: 1:0 Weis (15), 2:0 Weis (26), 2:1 Pacholski (54), 3:1 Hanzel (61)

MKS KLUCZBORK GÓRNIK II ZABRZE 2:1 (1:0)

 GOLE: 1:0 Błaszkiewicz (28), 1:1 Szkudlarek (74), 2:1 Przybylski (87)

FOTO-HIGIENA GAĆ LKS GOCZAŁKOWICE-ZDRÓJ 0:1 (0:0)

 GOLE: 0:1 Ćwielong (49) 

1. LKS Goczałkowice-Zdrój 2          6          4:0

2. Gwarek Tarnowskie Góry  2          6          4:2

3. Rekord Bielsko-Biała         2          6          3:1

4. Miedź II Legnica   2          4          5:3

5. Polonia Bytom       2          4          4:2

6. GKS Pawłowice Śl.           2          4          4:2

7. MKS Kluczbork     2          4          3:2

8. Ślęza Wrocław       2          3          6:3

9. Zagłębie II Lubin   2          3          5:4

Stal Brzeg       2          3          3:3

11. Foto-Higiena Gać 2          3          1:1

12. Górnik II Zabrze  2          1          2:3

13. Piast Żmigród       2          1          1:2

14. Odra Wodzisław 2          1          2:4

15. Carina Gubin        2          1          1:7

16. Lechia Zielona Góra        2          0          3:6

17. Karkonosze Jelenia Góra 2          0          2:5

18. Warta Gorzów      2          0          0:3

W następnym tygodniu szykują się dwie kolejki. Trzecia zostanie rozegrana 18 sierpnia w środę, zmierzą się ze sobą o godzinie 16.30: Rekord Bielsko-Biała – Lechia Zielona Góra, o godzinie 17.00: Miedź II Legnica – Piast Żmigród, Warta Gorzów – Odra Wodzisław Śląski, Carina Gubin – Foto-Higiena Gać, Górnik II Zabrze – Ślęza Wrocław, Zagłębie II Lubin – Gwarek Tarnowskie Góry, o godzinie 17.30: Stal Brzeg – Pniówek Pawłowice Śl., o godzinie 18.00: LKS Goczałkowice-Zdrój – Polonia Bytom, o godzinie 19.00: Karkonosze Jelenia Góra – MKS Kluczbork.

Czwarta kolejka zostanie rozegrana już tradycyjnie w sobotę – 21 sierpnia, zagrają wtedy ze sobą: Gwarek Tarnowskie Góry – Rekord Bielsko-Biała, Pniówek Pawłowice Śl. – Zagłębie II Lubin, MKS Kluczbork – Stal Brzeg, Ślęza Wrocław – Karkonosze Jelenia Góra, Foto-Higiena Gać – Górnik II Zabrze, Polonia Bytom – Carina Gubin, Odra Wodzisław Śląski – LKS Goczałkowice-Zdrój, Miedź II Legnica – Warta Gorzów, Piast Żmigród – Lechia Zielona Góra.

ARTUR CIACHOWSKI

Miedź strzelała po przerwie

Trzy mecze i komplet ligowych punktów na koncie Miedzi Legnica, która tym razem pewnie pokonała na wyjeździe GKS Tychy po dwóch bramkach Krzysztofa Drzazgi oraz trafieniu Patryka Makucha.

Chrobry zatopił Arkę

Dwa mecze i dwa zwycięstwa – świetny początek sezonu w wykonaniu Chrobrego Głogów, który tym razem ograł na wyjeździe Arkę Gdynia. I ponownie na listę strzelców wpisał się duet Mateusz Bochnak – Oliver Praznovsky.

Miedzianka robi swoje w lidze

Komplet punktów w starciu z beniaminkiem GKS-em Katowice. Tym razem o wszystkim zdecydował gol Patryka Makucha.

Pudło Figo, dublet Szysza

Nieudaną, poniedziałkową inaugurację nowego sezonu w Krakowie, KGHM Zagłębie Lubin powetowało sobie w piątkowej konfrontacji z beniaminkiem z Łęcznej. Trzy punkty zapewnili Miedziowym Patryk Szysz i Sasa Zivec.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij