IV liga - grupa zachodnia

Łużyce w starciu z Górnikiem pokazały charakter i zostały samodzielnym liderem rozgrywek. Wciąż niepokonany pozostaje Granit, który podzielił się punktami z Chrobrym. Kolejne zwycięstwa odniosły ekipy z Kunic, Jędrzychowic oraz Ścinawy. Pierwsze punkty zdobyły natomiast Kaczawa oraz Prochowiczanka.

ŁUŻYCE LUBAŃ - GÓRNIK ZŁOTORYJA 3:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Poparda (16), 1:1 Góraj (68), 2:1 Kusiak (87), 3:1 Monik (90). Żółte kartki: Schonung, Góraj oraz Kaliciak, Tupaj. Sędziował: Adrian Dorocki (Wałbrzych).

ŁUŻYCE: Trzajna - Chernyshenko, Monik, Buzała, Chmielowiec, Karwecki, Wadziński (46 Góraj), Berliński, Bojdziński (60 Kusiak), Schonung (60 Rymer), Młynarski (46 Urbaniak).

GÓRNIK: Piotrowski - Tupaj, Franczak, Olewnik, Kaśczyszyn, Dudzic, Poparda (72 Tycel), Nowosielski (46 Kaliciak), Firlej, Zagórski (60 Baszczak), Kufel.

Początek spotkania należał do gości. Górnik pierwszy raz zagroził bramce Trzajny już w 3. min. Wówczas groźnie uderzał Zagórski, ale bramkarz Łużyc był na posterunku. Zespół ze Złotoryi posiadał inicjatywę, prowadził grę i dopiął swego po kwadransie gry. Po rzucie wolnym wykonanym przez Kaśczyszyna piłka trafiła do Popardy, a ten uderzył w kierunku prawego słupka. Strzał był precyzyjny, a zasłonięty golkiper drużyny z Lubania nie zdążył ze skuteczną interwencją. Najlepszy moment pierwszej połowy gospodarze mieli w okolicach 35 minuty. Najpierw z dystansu uderzył Młynarski. Piłka skozłowała tuż przed Piotrowskim, ale bramkarz Górnika instynktownie odbił ją na rzut rożny. Po chwili po dośrodkowaniu Schonunga z narożnika główkował Wadziński. Wcześniej groźnie uderzał także Chmielowiec. Piłka na nieszczęście gracza Łużyc odbiła się tylko od słupka. Po zmianie stron na boisku pojawił się grający trener Górnika Krzysztof Kaliciak. Do zmian doszło też w zespole gospodarzy. Trener Radosław Szajwaj wypuścił do boju Góraja oraz Urbaniaka. Lubanianie powoli zaczęli przejmować inicjatywę, ale to goście powinni zdobyć gola. Po dośrodkowaniu Kufla w idealnej sytuacji znalazł się Kaliciak, który chyba tylko w sobie wiadomy sposób nie wpakował piłki do siatki. Jak bolesna w skutkach okazała się zmarnowana szansa Górnik przekonał się w kolejnych minutach. Nim jednak to nastąpiło w barwach Łużyc po godzinie gry pojawili się Kusiak i Rymer. Łużyce atakowały coraz śmielej. Efekt przyszedł w 68. min kiedy strzałem z dystansu popisał się Góraj. Mecz nabierał rumieńców, bo rozochoceni gospodarze parli do przodu. W znakomitej sytuacji znalazł się m.in. Urbaniak, który po solowej akcji uderzył w bramkarza Górnika. 10 minut przed końcem piłkę głową do siatki złotoryjan skierował Buzała. Radość gracza Łużyc stłamsiła podniesiona chorągiewka asystenta prowadzącego mecz Adriana Dorockiego. Więcej ostrzeżeń dla Górnika, który ambitnie próbował kontratakować, już nie było. W 87. min liczną publiczność uradował Kusiak, który głową zamknął dośrodkowanie Chernyshenki. W doliczonym czasie gry kolejną asystę, tym razem po stałym fragmencie, zanotował Chernyshenko, a gola głową zdobył Monik. - W pierwszej połowie źle poruszaliśmy się po boisku. Bardzo statycznie broniliśmy jeżeli chodzi o pierwszą fazę, a więc linię ataku i pomocy. Popełnialiśmy wręcz karygodne błędy. Dlatego w przerwie zrobiłem dwie zmiany. Przyniosły świeżość i jakość, a więc to co w piłce jest najważniejsze. Kolejne dwie zmiany wprowadziły jeszcze więcej ożywienia i dodały nam skrzydeł. Uważam, że wyglądaliśmy lepiej pod względem fizycznym od przeciwnika. Dobry mecz, morale poszły mocno w górę. Wszyscy się cieszymy, nie przegraliśmy dotychczas meczu i jesteśmy liderem. To są jednak tylko liczby, a sezon dopiero się rozkręca. Zobaczymy co będzie dalej. Cały czas się uczymy i twardo stąpamy po ziemi - podsumował spotkanie Radosław Szajwaj, trener Łużyc. - W pierwszej połowie uważam, ze było sporo chaosu z obu stron. Było sporo długich piłek i niedokładności. Udało nam się jednak strzelić gola. W drugiej części Łużyce pokazały, że bardziej im zależy. Były bardzo agresywne. Bardziej chcieli tą bramkę zdobyć. Drugą połowę zagraliśmy bardzo słabo. Gdybym wykorzystał swoją sytuację mogło być po meczu. Tak się jednak nie stało. Porażka przychodzi często w najmniej oczekiwanym momencie i trzeba być mocno pokornym. Dzisiaj nam tej trochę pokory zabrakło - skomentował natomiast Krzysztof Kaliciak, trener Górnika.

GRANIT ROZTOKA - CHROBRY II GŁOGÓW 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Orda (55), 1:1 Burda (80). Sędziował: Adam Karasewicz (Wrocław).

GRANIT: Kretkowski - Jędryka (77 Lenio), Pospiszyl, Orda (58 Diduszko), Kulasa, Grosiak (72 G. Mieliwodzki), Danaj, Bałut (86 M. Mieliwodzki), Strzyżewski, Serweciński, Smutek (72 Krynicki).

CHROBRY II: Szafer - Jurgo, Malczuk, Zarówny, Wawrzyniak, Pieczarka, Galas (56 Burda), Marciniak, Antkowiak (67 Bartecki), Krawiec, Jóźwiak (56 Zygmunt).

Wynik nie krzywdzi żadnej ze stron. Więcej z gry mieli głogowianie, ale to Granit pierwszy zdobył gola. W 55. min na listę strzelców wpisał się Kamil Orda. Grający trener Górnika zamknął głową dośrodkowanie Bałuta ze stałego fragmentu gry. Wyrównał 10 minut przed końcem Burda. W końcówce gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Danaj znalazł się w sytuacji sam na sam z Szaferem, ale posłał piłkę obok bramki. - Z jednej strony jest mały niedosyt bo mieliśmy szansę zamknąć ten mecz. Z drugiej jednak rywale postawili nam trudne warunki i mogliśmy też przegrać. Dlatego szanujemy punkt i cieszymy się z trwającej passy spotkań bez porażki - skomentował spotkanie Kamil Orda, trener beniaminka z Roztoki.

ODRA ŚCINAWA - STAL CHOCIANÓW 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Andrzejewski (13), 2:0 Boguń (15), 3:0 Winnik (49). Żółte kartki: Postoł, Winnik, Dziedzina, Rubach oraz Komarek. Sędziował: Dariusz Turek (Jelenia Góra).

ODRA: Marusiak - Hoja, Dul, Winnik, Andrzejewski (75 Koziarz), Seta, Boguń (62 Janowski), Dziedzina, Maślej, D. Cichuta (80 Pawlikowski), Rubach (60 Postoł).

STAL: Rzeszut - Wolan, Sałata, Komarek (64 Kuriata), Burda (58 Bartuzel), Żmuda, Bednarz, Korzępa, Tomaszewski (82 Czerep), Zdulski, Gogosz (50 Gryga).

Po remisie w Lubaniu wydawało się, że Stal zacznie punktować. Nic takiego póki co jednak się nie dzieje. Tym razem zespół trenera Mirosława Wolana nie sprostał Odrze. Losy meczu na swoją korzyść gospodarze rozstrzygnęli bardzo szybko, bowiem już po kwadransie wygrywali 2:0. Rzeszuta do kapitulacji zmusili Andrzejewski oraz Boguń. Kilka minut po zmianie stron trzecią wygraną ekipy ze Ścinawy przypieczętował Winnik.

APIS JĘDRZYCHOWICE - SPARTA GRĘBOCICE 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Rachański (51). Czerwona kartka: Piechno (Apis, 90 - za dwie żółte). Żółte kartki: Piechno, Aftyka, P. Bystryk oraz Rybak, Łętkowski, Kozłowski, Smoliński, Żmudziński. Sędziował: Piotr Klaska (Legnica).

APIS: Sobczak - Woźniczka, Woźny, E. Bystryk, Aftyka, Gargas, Machowski, Rachański (57 Pikulicki), Piechno, Kościuk, P. Bystryk.

SPARTA: Tyźlik - Hoffman (84 Józefczak), Kycej, Małucki, Kozłowski, Rybak, Łętkowski, Dobrakowski, Czerwik, Duda (68 Podoba), Smoliński.

Od początku w grze obu drużyn było sporo niedokładności i nerwowości. Lekką inicjatywę miał Apis, ale Sparta także potrafiła się odgryzać. Ze strony gospodarzy szczęścia próbowali Gargas, Machowski, P. Bystryk oraz Rachański. Po strzale głową tego ostatniego piłka odbiła się od poprzeczki. Z drugiej strony groźnie uderzali Łętkowski oraz Dobrakowski. W dobrej sytuacji znalazł się także Rybak, któremu do dojścia do piłki brakło kilkunastu centymetrów. Losy spotkania rozstrzygnęły się w 51. min. Wówczas po dograniu P. Bystryka z bliska piłkę do siatki wpakował Rachański. Po spotkaniu obie strony nie kryły rozczarowania z poziomu prowadzenia zawodów przez arbitra. Ten w sumie, wliczając trenerów, pokazał aż 10 żółtych kartek. - W Jędrzychowicach mało kto zdobywa punkty. Pod tym względem ten teren osobiście mi się bardzo źle kojarzy. Zawsze zostawialiśmy jednak dobre wrażenie. Podobnie było dzisiaj. Postawiliśmy się Apisowi i dużo nie brakło aby przynajmniej wyrwać remis. Troszeczkę zabrakło spokoju i zimnej głowy. Były fajne i kombinacyjne akcje. Szukaliśmy bramki. Był pomysł, ale tylko do pewnego momentu. Brakowało trochę szczęścia i ostatniego podania. Nie lubię tego robić, ale muszę też wspomnieć o pracy arbitrów. Popsuli widowisko. To co się tutaj działo, w taki sposób kartkowali oba zespoły… Tak nie może być żeby zawodnicy nie mogą rozwinąć skrzydeł i pokazać umiejętności przez to, że ktoś popełnia tak fatalne błędy - skomentował mecz Paweł Żmudziński, trener Sparty. - Szczerze wolę wygrać taki mecz, gdzie nie idzie niż taki jaki nam się ostatnio przytrafił w Osiecznicy. Jeśli chodzi o pracę sędziów zarówno my jak i nasi przeciwnicy byli zdezorientowani. Nie wiedzieliśmy jak mamy grać i zachowywać na boisku. Naliczyłem na szybko kilkanaście decyzji, które były błędne. Patrzyłem na trenera Sparty i rozkładaliśmy bezradnie ręce. Mieli duży wpływ na to, że mecz był brzydki i trudny do oglądania - nie krył niezadowolenia trener Apisu Gerard Jurewicz.

POGOŃ ŚWIERZAWA - PROCHOWICZANKA PROCHOWICE 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Długosz (66), 1:1 Cichoń (68). 

MEWA KUNICE - JAWORZANKA JAWOR 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Krupa (36).

ISKRA KSIĘGINICE - KACZAWA BIENIOWICE 0:3 (0:2)

Bramki: 0:1 A. Ceglarski (4), 0:2 A. Ceglarski (15), 0:3 Janeczko (78).

SPARTA RUDNA - LEŚNIK OSIECZNICA 7:3 (2:2)

Bramki dla gospodarzy: Konefał 3, Kochman 2, Osiadły, Świdwa.

1. Łużyce Lubań        4          10        7:2

2. Apis Jędrzychowice           4          9          11:6

3. Odra Ścinawa         4          9          8:3

4. Mewa Kunice         4          9          7:3

5. Granit Roztoka       3          7          11:5

6. Sparta Rudna         4          7          13:12

7. Jaworzanka Jawor  4          6          12:6

8. Leśnik Osiecznica  4          6          7:15

9. Górnik Złotoryja    4          5          6:6

10. Pogoń Świerzawa 4          5          5:6

11. Chrobry II Głogów          4          4          5:4

12. Iskra Księginice    3          4          5:9

13. Sparta Grębocice  4          3          6:8

14. Kaczawa Bieniowice       4          3          8:14

15. Prochowiczanka Prochowice       4          1          6:12

16. Stal Chocianów    4          1          4:10

GRZEGORZ BEREZIUK

Lider stracił punkty

Miedź Legnica zremisowała na wyjeździe z niepokonaną do tej pory Koroną Kielce. Okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść mieli i jedni, i drudzy.

Wielkie gwiazdy i wielkie pożegnania

Wiele rekordów mityngu oraz najlepszych wyników w historii uzyskanych na polskiej ziemi padło podczas niedzielnego LOTTO Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej. Na Stadionie Śląskim z kibicami pożegnał się kończący karierę sportową Piotr Małachowski.

Na Dolnym Śląsku rządzą Wojskowi!

Blisko dziesięć lat czekał Śląsk Wrocław, żeby pokonać KGHM Zagłębie w Lubinie. W meczu wygranym 3:1, bramki dla WKS zdobyli Mateusz Praszelik oraz – dwie – Erik Exposito, który po raz kolejny dał się Miedziowym mocno we znaki.

Poirytowana Ślęza rozgromiła beniaminka!

Pogrom na Kłokoczycach, weryfikacja beniaminków i powrót z zaświatów Zagłębia Lubin. W drugiej kolejce III ligi, grupy 3 padło 30 goli i ani jednego remisu.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij