Jaka piękna katastrofa...

To miał być złoty medal. To miał być turniej, który stanowiłby klamrę do reprezentacji Huberta Wagnera i złotego medalu olimpijskiego z Montrealu. Jak się jednak okazało, wszystko spaliło na panewce a polscy siatkarze przegrali ćwierćfinałowy pojedynek z Rosją 0:3. Rozczarowanie? Złość? Rozpacz? Z pewnością wszystkiego po trochę… 

Nie tak miało bowiem być, zupełnie inaczej miało to wyglądać. Biało-czerwoni swoją postawą na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy dali społeczeństwu nadzieję, że faktycznie może być nawet lepiej niż dobrze. Gra naszych reprezentantów jeszcze miesiąc temu napawała optymizmem, dając spore nadzieje na Igrzyska Olimpijskie. Niestety, wszystko legło w gruzach. – Wiemy, że właśnie zaprzepaściliśmy marzenia swoje i najlepszych kibiców na świecie, którzy są z nami zawsze, przepraszamy – mówił po meczu z Rosjanami załamany libero naszej kadry Krzysztof Ignaczak. – Niestety, kompletnie zabrakło nam jakichkolwiek argumentów. Dochodziło do takich sytuacji, w których Wołkow dwukrotnie odbijał piłkę klatką piersiową i ona wracała na nasza stronę. To ja mogę więcej powiedzieć – w takim samym wydźwięku wypowiadał się równie podłamany Zbigniew Bartman.

Na temat ćwierćfinałowego pojedynku z Rosją nie można właściwie powiedzieć nic konstruktywnego, patrząc na dyspozycję naszych siatkarzy. Niestety, widać było, że Polacy nie trafili z formą na olimpijski turniej. Rosjanie wyeliminowali nasze największe atuty a nam zabrakło jakichkolwiek alternatyw, które mogłyby zaskoczyć naszych wschodnich sąsiadów. Rosyjska broń pt. „silna zagrywka i szczelny blok” odebrała jakąkolwiek możliwość zwycięstwa w tym spotkaniu. – Z pewnością wszyscy jesteśmy zawiedzeni tym, co się dzisiaj stało. Rosjanie byli po prostu od nas lepsi – skwitował krótko kapitan naszej kadry Marcin Możdżonek.


Pytanie: co teraz? Na dokładną analizę tego turnieju z pewnością przyjdzie czas. Podczas olimpijskiego grania wygraliśmy trzy spotkania (Włochy, Argentyna, Wielka Brytania) i przegraliśmy tyleż samo (Bułgaria, Australia, Rosja). Ciężki orzech do zgryzienia będzie miał z pewnością zarząd PZPS, który musi na chłodno spojrzeć na brak wyniku, osiągnięty przez sztab szkoleniowy z trenerem Anastasim na czele. Patrząc jednak przez pryzmat wcześniejszych turniejów najwyższej rangi z udziałem biało-czerwonych, nie powinniśmy się spodziewać dymisji ze strony związku.

Polskimi kibicom pozostaje tylko przełknąć bardzo gorzką pigułkę. Tutaj należy również postawić sobie pytanie, tym samym – w najbardziej odpowiednim momencie – wysyłają pewien przekaz w stronę tzw. sezonowych ekspertów siatkarskich. Mało kto docenił bowiem sukces, jaki nasi siatkarze osiągnęli podczas tegorocznego Final Six Ligi Światowej, kiedy to zdobyli złote krążki. Faktem jest i nie podlega to dyskusji, że nasi siatkarze przegrali Igrzyska Olimpijskie z kretesem. Pytanie tylko, kto teraz zostanie z naszą kadrą? Podejrzewam bowiem, że biało-czerwoni będą mogli liczyć na prawdziwych kibiców siatkówki. Reszta jak szybko przyszła, tak szybko ucieknie. Dodatkowo na zaledwie kilka godzin po meczu, internet zalewają komentarze odnośnie gwiazdorstwa oraz pychy naszych zawodników. Szkoda tylko, że tak mało z tych komentarzy jest popartych rzeczywistą konstruktywną krytyką. Łatwo jest bowiem oceniać – zrozumieć już dużo trudniej.


POLSKA -  ROSJA 0:3 (-17, -23, -21)

Polska: Nowakowski, Żygadło, Winiarski, Kurek, Bartman, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Zagumny, Ruciak, Kosok, Jarosz. 

  

Z Rosją o półfinał

Rosjanie będą rywalami Polaków w ćwierćfinale turnieju Igrzysk Olimpijskich rozgrywanych w Londynie. Biało-czerwoni zagrają tym samym z przeciwnikiem trudnym, solidnym ale zdecydowanie w zasięgu naszych reprezentantów.

Zwycięskie kangury

Niewiarygodne ale prawdziwe. Polscy siatkarze nie dali rady w meczu z Australią i ze smutną porażką zakończyli rozgrywki grupowe podczas IO w Londynie.

Gościnni gospodarze

Bez większych kłopotów polscy siatkarze przebrnęli przez czwarte spotkanie podczas turnieju olimpijskiego.

Raz, dwa i trzy!

Udany prezent sprawili swojemu koledze Łukaszowi Żygadło w dniu jego urodzin polscy siatkarze. Biało-czerwoni po „wtopie” z Bułgarią, wrócili na właściwe tory, pewnie wygrywając w trzech setach z Argentyną.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij