Jedyny pełnowymiarowy stadion lekkoatletyczny we Wrocławiu został definitywnie zamknięty

Wrocławscy lekkoatleci nie mają gdzie trenować! Należący do Akademii Wychowania Fizycznego lekkoatletyczny stadion na Stadionie Olimpijskim został zamknięty w marcu, ale obecnie władze uczelni zaczęły kategorycznie respektować zakaz wstępu na obiekt. Czy sprawę można w jakikolwiek sposób rozwiązać, oczywiście z korzyścią dla trenerów i przede wszystkim zawodników?

O tym, że stadion nie otrzymał atestu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki było już wiadomo we wrześniu zeszłego roku. Wtedy po raz pierwszy pojawiły się informacje o zamknięciu obiektu przez rektora Akademii Wychowania Fizycznego. Co jest przyczyną nieprzyznania atestu? Bardzo zły stan bieżni tartanowej, która ostatni raz remontowana była w 2011 roku. Mimo decyzji z zeszłego roku, wrocławscy lekkoatleci, w tym także reprezentanci Polski, rekordziści i mistrzowie świata w sztafecie 4x400 m trenowali na obiekcie. Jest to bowiem jedyny w stolicy Dolnego Śląska pełnowymiarowy stadion lekkoatletyczny. Jak czytamy w oświadczeniu uczelni 11 marca 2020 roku, wydana została decyzja o wyłączeniu obiektu z eksploatacji. Na bramach i furtkach wywieszono tabliczki, że wejść na stadion jest niemożliwe. Podstawą decyzji były opinie Komisji Obiektów i Urządzeń Polskiego Związku Lekkiej Atletyki z 7 lipca 2019 i 24 lutego 2020 oraz Opinia prawna Kancelarii Adwokackiej, obsługującej Uczelnię z lutego b.r. KOiU PZLA stwierdza m.in., że „bardzo zły stan techniczny stadionu ze względu na bezpieczeństwo zawodników, nie nadaje się do eksploatacji i wydaje negatywną decyzję co do dalszego użytkowania ww. stadionu, nie przedłużając certyfikatu tj. Świadectwa PZLA”. Z wyżej przywołanej opinii prawnej wynika, że właściciel obiektu sportowego ponosi odpowiedzialność za szkody materialne i niematerialne, np. za wypadek, jeśli jego przyczyną był zły stan boiska. W związku z powyższym, że nic nie uwalnia Uczelni od odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe w toku eksploatacji obiektu, na którym zagrożone jest bezpieczeństwo korzystających, Akademia jest zmuszona do egzekwowania wydanego w marcu zakazu, który w ostatnich dniach był nagminnie i masowo łamany – czytamy w oficjalnym oświadczeniu uczelni. Takim stanem rzeczy oburzone jest wrocławskie środowisko lekkoatletyczne. Zawodnicy nie mają gdzie trenować. Alternatywnie jeżdżą m.in. do Oleśnicy. Bulwersuje ich także fakt, że część torów bieżni można wykorzystać, podobnie jak rzutnie czy miejsce do skoku w dal, wzwyż i o tyczce. – Nikt nam nie zagwarantuje, że skoczek o tyczce nie będzie rozgrzewał się na bieżni i nie dozna urazu – tłumaczy Ireneusz Cichy, rzecznik prasowy uczelni. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dziś w sprawę ma się włączyć prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki – Henryk Olszewski. Ma on negocjować z rektorem możliwość odbywania treningów przez zawodników choć na części obiektu, która znajduje się w lepszym stanie. A może tak każdy z zawodników powinien przedłożyć rektorowi oświadczenie, że w razie poniesienia uszczerbku na zdrowiu nie będzie rościł pretensji do uczelni? Być może wtedy rektor wykaże się większym zrozumieniem dla zawodowych sportowców, którzy za miesiąc mają w planach mistrzostwa Polski.

Sprawa stadionu jak telenowela

Sprawa stadionu lekkoatletycznego jest niestety dużo bardzo złożona i problematyczna niż mogłoby się wydawać, a debaty na remontem ciągną się już od kilku lat. Już w 2011 roku remont nawierzchni został przeprowadzony w niewłaściwy sposób. Nowa warstwa tartanu została położona na starą, a prace odbywały się w zawrotnym tempie przed zbliżającymi się igrzyskami polonijnymi. Remontu nie ułatwiał ciągle padający deszcz. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na nowej powierzchni pojawiły się wielkie bąble, w których zbierała się woda. Firma, która wtedy remontowała stadion, poprawiła nawierzchnię, w efekcie czego powstało kilkadziesiąt łat. Kolejne lata to próby rozwiązania problemu obiektu. AWF wcale nie była zachwycona, że stadion jest jej własnością i najchętniej sprzedałaby go miastu, które też nie było tym zainteresowane. Stadion niszczał, a pieniędzy na jego remont nie było. – Organizowaliśmy spotkania środowiska, staraliśmy się pozyskać środki na remont. Sami nie byliśmy w stanie podołać tak wielkiej inwestycji, a trzeba wiedzieć, że stadion lekkoatletyczny jest dla nas obiektem niedochodowym, który generuje tylko koszty – mówi Ireneusz Cichy. Spotkania rzeczywiście były organizowane, na jednym z nich zarówno miasto, jak i urząd marszałkowski również obiecało uczelni wsparcie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wsparcie oferował także ówczesny minister sportu Witold Bańka. Plany remontu stadionu niestety jednak legły w gruzach. Co ciekawe, w 2017 roku na ministerialną listę inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu – plan wieloletni – wpisany został stadion, ale ten przy ulicy Witelona. Jak podkreślają władze uczelni, obiekt przy Witelona będzie służy przede wszystkim do celów dydaktycznych, ale będzie on też otwarty dla sportowców i mieszkańców Wrocławia. Problem tylko w tym, że obiekt, którego budowa zakończy się w przyszłym roku, nie będzie miał pełnych wymiarów. Po co też kolejny obiekt, skoro już jeden piękny stadion z tradycjami jest? Trzeba go tylko wyremontować… Czy w końcu uda się znaleźć rozwiązanie?

Swojak na pożegnanie

Śląsk długo utrzymywał się w ścisłej czołówce, po kilku kolejkach nawet otwierał tabelę PKO Ekstraklasy. Marzenia o miejscach medalowych, dających awans do rozgrywek europejskich, gasły po kolejnych słabych występach w rundzie finałowej.

Mrozek na Anfield!

Przed tygodniem oficjalnie dokonało się to, o czym mówiło się od ponad roku. Bramkarz FC Wrocław Academy, niespełna 17-letni Fabian Mrozek został zawodnikiem słynnego Liverpool FC!

Zwycięstwo na wagę awansu?

Miedź Legnica wciąż niepokonana pod wodzą nowego trenera. Mimo początkowego prowadzenia Stomilu, szkoleniowiec legniczan dobrze zareagował, a szybko przeprowadzone korekty pomogły odnieść zwycięstwo 2:1.

Pożegnanie z pucharami

Trzeci mecz w tym sezonie pomiędzy Śląskiem Wrocław a Pogonią Szczecin kończy się trzecim remisem. Taki wynik to w praktyce pożegnanie WKS z podium, medalami i eliminacjami Ligi Europy.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij