Katarzyna i Anna Węgrzyn jakich nie znacie

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Wychowały się niedaleko Złotego Stoku, więc nie dziwi jaki kruszec przyciągają. Mistrzynie Europy w tenisie stołowym, które podchodzą do sportu jak do życiowej przygody. Mowa o Katarzynie i Annie Węgrzyn, zawodniczkach AZS UE Wrocław.

avatar
Ania i Kasia Węgrzyn to przyszłość polskiego tenisa stołowego (fot. archiwum K. i A. Węgrzyn)

W Trzebieszowicach jest zamek. Król pruski Fryderyk Wilhelm III urządził tam urodziny i zaprosił na nie cara Aleksandra III. Dawno to było, bo 3 sierpnia 1813 roku. Prawdziwy ból głowy obydwaj panowie mieli nie dzień po balu, ale mniej niż miesiąc później, gdy Napoelon rozbił ich wojska pod Dreznem. Taka to przeszłość ponad tysięcznej wsi na Dolnym Śląsku. Teraźniejszość – turyści (bo zamek), kuracjusze (bo Lądek-Zdrój niedaleko). Przyszłość – zapewne turystyka, nowe domki też się budują. Życie – spokojne jak jazda przez serpentyny Kotliny Kłodzkiej. Raczej nikogo o nie głowa przesadnie nie boli. W polskim ministerstwie turystyka ma obok siebie sport. Tak jest w Trzebieszowicach. Są nawet łączniczki między „było”, „jest” i „będzie”: 18- -letnie siostry Węgrzyn, obecnie zawodniczki wrocławskiego AZS-u Uniwersytet Ekonomiczny. Łączniczki nie tyle lokalnie, co w swojej dyscyplinie. Co było – Andrzej Grubba grający na Dolnym Śląsku z mistrzami świata przy pełnej hali. Co jest – niszowość, niewielu zawodowo „odbija piłeczkę”. Co będzie – sukcesy i ponowny „boom” albo ciągła szarpanina ze stagnacją. Inni nazwą ją spokojem, unikając bólu głowy. Różnica w spojrzeniu jest mniej więcej taka, jak między wydźwiękiem nazw tenis stołowy i ping pong. Siostry Węgrzyn skupiają uwagę trenerów, działaczy. Podobnie jak starsza od nich o 3 lata Natalia Bajor, mistrzyni Polski. Dla osób oddanych dyscyplinie w pewien sposób łączą czasy Grubby i marzenia o przyszłych międzynarodowych sukcesach. Na fali ich obecnych osiągnięć chcieliby odbudować dawną popularność tenisa stołowego. 18-letnia Ania i Kasia spełniają marzenia i nadzieje. Robią to jednak, starając się tworzyć własną opowieść. A że jednocześnie piszą historię tenisa stołowego… To trochę jak z grą w drużynie, którą tak opisała Kasia: – Wiesz, że grasz też dla zespołu, ale na koniec przy stole zostajesz sam.

DOMINIK MAZUR

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 2 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment