LIGA Kolejna wygrana Miedzi

Miedź Legnica wygrywa mecz za meczem, jest liderem Fortuny 1 Ligi, a nie wszyscy kibice szanują sportowe wyniki. Z trybun znów posypały się wulgaryzmy.

Miedzianka jest mistrzem jesieni. I ligowym liderem. Nic dziwnego, że atmosfera w szatni jest wyborna. Zwłaszcza po wygraniu derbowego starcia z Górnikiem Polkowice i kolejnego z Odrą Opole – w tym drugim trener Wojciech Łobodziński nie mógł skorzystać z kilku zawodników. A i tak legniczanie dopięli swego. Niestety nie wszyscy kibice to doceniają.

Zrobili swoje

Najpierw słów kilka o derbowym starciu z Górnikiem Polkowice (15.11.). Beniaminek Fortuny 1 Ligi nie był w stanie zatrzymać rozpędzonej Miedzianki, która jesienią punktuje jak na zawołanie pewnie zmierzając w stronę Ekstraklasy. Prowadzenie w tym meczu objęła w 51. minucie po golu Kamila Zapolnika. Po dziesięciu minutach stan podwyższył Maxime Dominquez. Gospodarze mieli to starcie pod kontrolą, choć nie małą niespodzianką był gol kontaktowy Mariusza Szuszkiewicza. Głogowianin dał jeszcze nadzieje swojej drużynie na ugranie choć punktu. Zgasił je ostatecznie Bruno Garcia – w 87. minucie ustalił wynik na 3:1. Górnik się nie przełamał a Miedź czekała na kolejny ligowy mecz. Ten piątkowy (19.11.). Przystępowała do niego z tytułem mistrza jesieni. I udowodniła, że to nie przypadek. Choć trener Wojciech Łobodziński miał spory ból głowy, bo z różnych powodów w składzie doszło do roszad. Nie mógł skorzystać z zawieszonego za kartki Nemanjii Mijuskovicia i kontuzjowanych Krzysztofa Drzazgi oraz Micgała Bednarskiego. Na dodatek już w 40. minucie boisko musiał opuścić lewy obrońca Juricha Carolina. Doznał kontuzji. Zastąpił go Marcin Garuch. Dla niego lewa obrona to raczej nie jest nominalna pozycja, bo ten filigranowy zawodnik z zasady jest prawoskrzydłowym. Choć wiadomo, że to ważny gracz Miedzi, który w takich kryzysowych momentach zagra na każdej pozycji. Nie będzie marudził. Co więcej – zrobi wszystko, by wypaść jak najlepiej przyczyniając się do sukcesu całej drużyny.

Karny w końcówce

W 17. minucie prowadzenie Miedzi mógł dać Mehdi Lehaire, który huknął w słupek. Równie blisko szczęścia było w 28. minucie, kiedy po uderzeniu Patryka Makucha piłkę odbił Mateusz Maćkowiak a ta przeleciała tuż obok bramki. Był rzut rożny – głową zagrywał Ruben Hoogenhout a strzelał ponownie Makuch. I to przewrotką! Było widowiskowo, ale mniej skutecznie. Akurat w tej sytuacji duże brawa za interwencję należą się Mateuszowi Kuchcie, który z trudem wybronił to uderzenie. Po zmianie stron przycisnęła Odra, która raczej nie chciała dopuścić do sytuacji z początku sezonu, gdy uległa Miedzi z impetem 4:1. Tym razem szukała swoich okazji. I miała takie. Można powiedzieć, że przed kwadrans nawet goście przejęli inicjatywę. W 69. minucie legniczanie dopięli jednak swego. Domniquez zagrał w pole karne do Macieja Śliwy a ten zwiódł obrońce i trafił do siatki. A na tym nie koniec, bo pod koniec meczu Michał Pawlik zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym a sędziowie podyktowali rzut karny. Jego egzekutorem okazał się Makuch a Miedź świętowała zwycięstwo 2:0. – Na pewno cieszy mnie to, że w końcu padła mi ta bramka i to w takim ciężki meczu – mówił po ostatnim gwizdku sędziego utalentowany Śliwa: ten, który otworzył wynik spotkania i który w ostatnich dniach został powołany do młodzieżowej reprezentacji Polski. – Zacząłem systematycznie grać. I to mnie cieszy, bo przez to ta forma wzrasta. W porównaniu do dwóch ostatnich meczów Odra zrobiła duży postęp i mieliśmy sporo kłopotów. Mamy nadzieję, że już do końca zostaniemy na pozycji lidera – zapewniał.

TRENERSKI GŁOS:

Wojciech Łobodziński, Miedź Legnica: To jest pokaz siły i charakteru tego zespołu. Widzieliśmy jaka była sytuacja kadrowa. Nasza obrona była zdemontowana. Przetrzymaliśmy ten trudny moment w drugiej połowie i chyba w końcu stworzyliśmy o jedną sytuację więcej. Odra oczywiście też miała swoje sytuacje, ale my mieliśmy też szczęście. Dziękuję kibicom, którzy nas dopingowali w tych trudnych momentach tego meczu. A ci panowie za naszą ławką... nie rozumiem. Mamy pierwsze miejsce w lidze a od 50 minuty słyszmy pod swoim adresem wulgaryzmy. To bardzo mi się nie podobało.

MIEDŹ LEGNICA – GÓRNIK POLKOWICE 3:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Zapolnik (51), 2:0 Dominguez (61), 2: Szuszkiewicz (67), 3:1 Marcate (87).

Żółte kartki: Garuch, Mijusković – Purzycki, Wacławczyk.

Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk).

Miedź: Lenarcik – Riva (37 Garuch), Dominguez (86 Matuszek), Borde, Zapolnik (86 Garcia Marcate), Tront, Carolina, Mijusković, Lehaire (62 Martinez), Śliwa, Makuch.

Górnik: Furtak - Magdziak, Kucharczyk, Szmyt, Pałaszewski (59 Szuszkiewicz), Purzycki (59Żołądź), Sobków (75 Bancewicz), Fryzowicz, Wacławczyk, Piątkowski (86 Baranowski), Opałacz (75 Radziemski).

MIEDŹ LEGNICA – ODRA OPOLE 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Śliwa (69), 2:0 Makuch (89, k.).

Żółte kartki:Garuch, Makuch - Pawlik, Marzec

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)

Miedź: Lenarcik - Aurtenetxe, Carolina (40. Garuch), Hoogenhout - Tront, Dominguez (85. Chuca), Azikiewicz, Lehaire (61. Matuszek), Zapolnik, Makuch, Śliwa.

Odra: Kuchta - Szrek, Kamiński, Kostrzycki, Maćkowiak - Trojak, Niziołek (85. Pawlik), Sauczek

(78. Janus), Wróbel (78. Mikinić) - Marzec, Czapliński (81. Żak).

MATEUSZ KOMPERDA

Są baraże, jest Cash

Zwycięstwem z Andorą piłkarska reprezentacja Polski zapewniła sobie udział w barażach do przyszłorocznego mundialu. Jeżeli dziś na PGE Narodowym w Warszawie wygra lub zremisuje z Węgrami, zapewni sobie rozstawienie w pierwszym meczu tejże fazy eliminacji i – co za tym idzie – teoretycznie łatwiejszego przeciwnika.

Horror dla Bruk-Betu

Siedem goli, masa sytuacji bramkowych, otwarta gra, emocje od początku do końca… Drużyny Bruk-Bet Termaliki i Śląska Wrocław zaprezentowały w sobotę futbol na tak, ale tylko jedna z nich długo będzie wspominać ten dzień.

Bastion padł

Nie udał się piłkarzom Śląska Wrocław powrót na ligowe boiska po reprezentacyjnej przerwie. Wojskowych spotkało coś, czego w tym sezonie jeszcze nie doświadczyli – porażka na własnym stadionie.

Mieli ten mecz pod kontrolą

Rywale chwalą Miedziankę i mówią, że ich miejsce jest w Ekstraklasie. I legniczanie postawili ku temu następny krok dając powody do zadowolenia swoim kibicom.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij