„Lwy” nie zaryczały na Olimpijskim

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

W ubiegłą niedzielę żużlowcy Betardu Sparty Wrocław przegrali w Częstochowie mecz, którego przegrać nie powinni. Raz jeszcze zdarzył się cud pod Jasną Górą. Wrocławianie obiecywali srogi rewanż na własnym torze i słowa dotrzymali. Wczoraj na Stadionie Olimpijskim częstochowskie „Lwy” ryczały wyjątkowo cienko. Ale po kolei.

avatar

Gospodarze przystąpili do meczu osłabieni brakiem kontuzjowanego Shieldsa. Wprawdzie „Kangur” na wyjazdach praktycznie nie istnieje, jednak na wrocławskim torze stanowi solidny punkt zespołu. Zastąpił go młodszy z braci Bjerre – Lasse. Tak więc Betard Sparta wystawiła przeciwko „medalikom” młodzieżową ekipę, z czterema juniorami w składzie. Ale okazało się, że to i tak zbyt mocny dla częstochowian rywal, bo goście to ekipa, która miałaby zapewne poważne problemy z uplasowaniem się w czołowej trójce I ligi. Zaledwie dwóch zawodników o umiejętnościach wymaganych od choćby drugiej linii zespołu to stanowczo za mało, by myśleć o sukcesach w ekstralidze. Ta dwójka to starszy z braci Łagutów – Grigorij oraz trochę chyba niedoceniany Szwed Daniel Nermark. Jazda pozostałych to żenada, a wśród tych, którzy szczególnie rozczarowali, był uczestnik cyklu Grand Prix Artiom Łaguta. Prezentował się tak kiepsko, że gdybym musiał zatytułować relację, w której chciałbym wyeksponować jego osobę, napisałbym: „Artiom Łaguta dostał z buta”. Do tego dziadek Karlsson, kompromitujący się rzekomymi defektami (kiedy wlókł się za rywalami o dobre 50 metrów) Szombierski i beznadziejni juniorzy. Wrocławianie prowadzili od pierwszego wyścigu z udziałem juniorów (5:1), a już po trzech gonitwach wyszli na prowadzenie (13:5), gwarantujące punkt bonusowy w dwumeczu. Dobrze prezentował się szwedzki utalentowany junior Dennis Andersson, nieźle radził sobie inny wrocławski „szczypiorek” Lasse Bjerre, no i wreszcie sporo radości dostarczył kibicom Patryk Malitowski. Jeszcze po jedenastu wyścigach częstochowianie (za sprawą jedynej zespołowej wygranej gości w tym meczu) mogli marzyć o porażce dającej nadzieje na bonusa. Było wówczas 39:27 dla Betardu Sparty. Cztery ostatnie gonitwy to jednak dwie wygrane gospodarzy w stosunku 5:1, dwa remisy i w całym – nie ma co się czarować, przeciętnym– meczu jak najbardziej zasłużony sukces wrocławian 55:35. Szanse na uplasowanie się na miejscu gwarantującym udział spartan w play-off poważnie wzrosły.

 

BETARD SPARTA WROCŁAW – WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA 55:35

 

BETARD

9. K. Bjerre
12
(2,2,3,3,2)
10. L. Bjerre   4 (1*,1*,2*,0)
11. T. Jędrzejak
  9 (2*,1*,1*,2*,3)
12. D. Andersson   7    (3,2,2,0)
13. P. Świderski   9 (2,3,2,1,1*)
14. M. Janowski 
  9 (3,1*,3,2*)
15. P. Malitowski   5 (2*,1*,2*)

 


WŁÓKNIARZ       

1. G. Łaguta  
16 (3,3,3,3,1,3)
2. A. Łaguta  
  5 (0,0,0,2*,2,1)
3. R. Szombierski
  0 (d,d,d)
4. P. Karlsson
  3 (1,1,1,-,0)
5. D. Nermark 10 (3,3,3,1,0)
6. A. Czaja
  0 (0,u,0)
7. M. Bubel 
  1 (1,0,0)

 

 

WALDEMAR NIEDŹWIECKI


źródło: Słowo Sportowe




E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.