Maksym Drabik naruszył przepisy antydopingowe

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 13 stycznia 2020

Maksym Drabik będzie musiał tłumaczyć się przed Polską Agencją Antydopingową (POLADA). W przypadku żużlowca Betard Sparty Wrocław nie chodzi o wykrycie w organizmie niedozwolonej substancji, ale zastosowanie infuzji dożylnej w większej objętości niż dopuszczalne normy.

avatar
Czy Maksym Drabik będzie mógł zaprezentować się kibicom Betard Sparty Wrocław w 2020 roku? (fot. WTS Sparta Wrocław)

Na samym wstępie trzeba zaznaczyć, że w przypadku Maksyma Drabika nie mamy do czynienia z twardym dopingiem. Nie oznacza to jednak, że sprawa rozejdzie się po kościach, a zawodnik uniknie zawieszenia. Niedozwolone są bowiem infuzje dożylne, czyli mówiąc potocznie kroplówki, o objętości większej niż 100 ml w okresie dwunastu godzin, z wyłączeniem tych przyjętych w uzasadnionych przypadkach w trakcie hospitalizacji, zabiegów chirurgicznych lub badań klinicznych. Przekroczenie dozwolonego limitu jest karane, bo może ono służyć do płukania organizmu ze stosowania substancji zabronionych, a także może wpływać na profil hematologiczny. W przypadku Maksyma Drabika sytuacja miała miejsce przed drugim meczem finałowym PGE Ekstraligi Żużlowiec Betard Sparty Wrocław miewał w tym czasie problemy żołądkowe (m.in. wycofał się z finałowego turnieju Srebrnego Kasku - dop. DO), więc klubowy lekarz ze względu na stan zdrowia zaordynował przyjęcie kroplówki mającej na celu regenerację organizmu.

Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem


Najprawdopodobniej Maksym Drabik nie był świadomy zaistniałego naruszenia przepisów, bo w protokole z kontroli antydopingowej sam przyznał się do przyjęcia infuzji w ilości 500 ml (większej niż dopuszczalne normy - dop. DO) i dokładnie określił, że dokonał tego na cztery dni przed meczem. Niewiedza w przypadku naruszenia przepisów antydopingowych nie jest jednak czynnikiem usprawiedliwiającym, tak jak zaordynowanie infuzji przez klubowego lekarza. Nie tak dawno przekonała się o tym biegaczka Terese Johaug. Pomimo tego, że zabronioną substancję podał jej lekarz kadry, to nie uchroniło to zawodniczki od osiemnastomiesięcznej dyskwalifikacji.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 8 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.