Misja Grodzisk zakończona. Piłkarze Zagłębie Lubin wrócili ze zgrupowania

Jakub Lasota, środa, 20 lipca 2011

Treningi dwa razy dziennie, skrupulatnie dobrane menu, cisza i spokój, boiska z krótko przystrzyżoną murawą, fantastyczna pogoda. Nie, wcale nie był to obóz przygotowawczy na Cyprze. Nie trzeba opuszczać kraju, by trenować w znakomitych warunkach. W minionym tygodniu „Miedziowi” szlifowali formę w Grodzisku Wielkopolskim.

avatar
Rozciąganie to u trenera Jana Urbana bardzo ważny element zajęć. Wie o tym nowy nabytek Błażej Telichowski (czarne spodenki) (Fot. P. Kościółek)

Godzina 8 rano. Każdego dnia o tej porze piłkarze Zagłębia spotykali się na śniadaniu. Każdy musiał dokładnie selekcjonować pokarm, by organizm podczas pierwszego treningu nie odmówił posłuszeństwa. O 11 zbiórka na boisku. Trener Jan Urban nie przewidział taryfy ulgowej dla nikogo. – Panowie, na pierwszych zajęciach podzielimy się na dwie grupy. Rozegramy mini-gierkę na bocznym boisku, sześć podań i dopiero możemy uderzać na bramkę. Gary, ty, podobnie jak Martins (Ekwueme – przyp. red.), grał będziesz na skrzydle, poza wyznaczonym placem gry. Zależy mi, żebyś dokładnie dogrywał piłki  – instruował swoich podopiecznych szkoleniowiec, a konkretnie Marcina Garucha. Filigranowy pomocnik Miedzi Legnica zasuwał podwójnie. Zdawał sobie sprawę, że dostał życiową szansę i może zagrać w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Ale nie zagra. Mimo ogromnych starań nie będzie potrzebny „Miedziowym”. Lubinianie zakontraktowali w ostatnim czasie nowych graczy i nie zamierzają posiłkować się sympatycznym pomocnikiem z Legnicy. – Trudno, wracam do siebie, ale okres spędzony z Zagłębiem zawsze będę miło wspominał. Trenowałem z bardzo dobrymi piłkarzami, nie straciłem nic z okresu przygotowawczego i z podniesioną głową mogę opuścić Lubin  – uśmiecha się „Gary”, który od 5 lipca, czyli od początku zgrupowania w Grodzisku, próbował przekonać Jana Urbana do swojej osoby.

Specjalnie nie musiał tego robić Janusz Gancarczyk. Były gracz Śląska Wrocław tydzień temu parafował trzyletnią umowę z Zagłębiem, a nazajutrz uczestniczył już w zajęciach. Teraz tylko (albo aż) musi wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Skąd tak duże zaufanie dla „Garnka”? – Znam tego chłopaka, obserwowałem go już w poprzednich sezonach. Gwarantuje wysoki poziom – mówił Jan Urban. Poziom to może on i gwarantuje, ale do sezonu przygotowany nie jest. To konsekwencja braku profesjonalnych treningów przez co najmniej dwa tygodnie. Tuż po rozwiązaniu kontraktu z Polonią Warszawa, Janusz pracował tylko indywidualnie dlatego, że do słynnego już Klubu Kokosa wybierać się nie zamierzał. – Dostałem taką propozycję, ale formę wolałem szlifować sam ­– uśmiechał się do dziennikarzy skazaniec Józefa Wojciechowskiego. Kontrowersyjny prezes Polonii chciał zaaplikować Gancarczykowi serię dwumiesięcznych treningów biegowych po schodach, ale oławianin za taką propozycję podziękował. Trafił zatem do Lubina. Kolejne nowe twarze w Zagłębiu? 

Proszę bardzo – oprócz zakontraktowanych wcześniej Patryka Rachwała (Polonia Warszawa), Macieja Małkowskiego(GKS Bełchatów), Michała Hanka, Błażeja Telichowskiego (obaj Polonia Bytom), doszedł wspomniany Janusz Gancarczyk (Polonia Warszawa) i Darvydas Sernas (Widzew Łódź), który kontrakt parafował w ubiegły czwartek. Wszyscy wymienieni podpisali satysfakcjonujące umowy. Tylko „Gary” – move out!

PAWEŁ KOŚCIÓŁEK


źródło: Słowo Sportowe




E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.