Na Białorusi byłem jak Hannah Montana! (2)

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

39 lat na karku, a w ringu jest coraz lepszy. Bez reszty oddany treningowi. Niemal maniakalnie zdrowo się odżywia. To wojownik renesansu, multimistrz świata w różnych sportach walki, szkoleniowiec, organizator imprez sportowych, guru… żużlowców. Legenda. Wspaniały mąż i ojciec, lojalny kumpel, jego doba ma chyba… 32 godziny!

avatar

Niedawno walczyłeś na Białorusi. Jak było?

MARIUSZ CIEŚLINSKI: – W Muay Thai (boks tajski na pięści, łokcie i kopnięcia – przyp. B. Cz.) wygrałem na punkty z Tatarem. To była zamknięta gala w tamtejszej superdyskotece na urodziny Grodna. Mnie i moją żonę Patrycję oraz naszą córeczkę Julię przyjęli tam po królewsku, jakbym był jakąś Hannah Montaną! Zwiedziliśmy całe Grodno. Wspaniali ludzie.

Podobno Twoja doba ma 32 godziny?

– W moich rodzinnych Świebodzicach sam prowadzę zajęcia ze sportów walki z młodzieżą. Miasto opłaca mnie jako trenera, daje osirowską salę, a firma Dragon ufundowała sprzęt do ćwiczeń. Młodzi trenują u mnie za darmo boks klasyczny, tajski i kick-boxing. Grupa liczy jakieś 25 osób, przychodzą nowi, a odpadają gapiszony, które myślą, że po dwóch zajęciach będą mogły bić kolegów z podwórka. Odpadają, bo w sali trzeba zbyt ciężko zasuwać! Mam także swój klub „KO GYM Świebodzice” i moi młodzi wychowankowie już przywieźli z mistrzostw Polski dwa brązowe medale w K1, a seniorzy brąz w low kicku. Sam startuję jako „KO GYM” i Fighter Wrocław. Moim marzeniem jest wychowanie olimpijczyka w boksie. Trzeba tylko trafić na dobry „materiał”. Ja swoje marzenia spełniłem w ringu, teraz czas na innych. Niedawno pomagałem Łukaszowi Zygmuntowi przygotować się do pięściarskiego lizbońskiego turnieju „Bigger's Better 6”. Ćwiczyliśmy w Strzegomiu, w jego Świdnicy czy w Świebodzicach. Dwa razy dziennie trenuję… sam siebie. Biegam przez półtorej godziny, zaś w sali spędzam potem 2-2,5 godz. Do tego na żużlowych turniejach GP w całej Europie pomagam Jarkowi Hampelowi jako jego trener i mentor od ogólnorozwojówki, żywienia, suplementacji czy mentalnego przygotowania. Np. wcieram w niego różne rozgrzewające bądź rozluźniające tajskie maści, ostatnio wyleczyłem go nimi z ostrego kataru.

PATRYCJA HEIBER-CIEŚLIŃSKA: Tak, a we mnie Mariusz to, ha, ha, żadnych maści nie wciera! Ale mąż jakoś sobie organizuje czas na te wszystkie zajęcia. Dopiero od godz. 22 do 24 możemy pogadać jak stare, dobre małżeństwo. Wczoraj to nawet do 1 w nocy gawędziliśmy. Pomagam mężowi prowadzić tę nasza sportową firmę „KO GYM”, czyli na mojej głowie jest większość papierkowej roboty, księgowość.

Mariusz, w sierpniu skończysz 39 lat, a wciąż kipi w Tobie wulkan energii i szpanujesz młodzieńczą sylwetką. Jak to robisz?

– Po treningu ważę 61-62 kg. W utrzymaniu fizycznej formy, poza ciężkimi ćwiczeniami, pomaga mi to, że współpracuję z firmą Treck, którą reklamuję. W postaci odżywek, itp. mam od niej wszystko to, co potrzebuje organizm wyczynowego sportowca. Poza tym, żona gotuje pode mnie: dużo białka, warzyw, no i piję sporo wody. Generalnie jem trzy razy dziennie. Śniadania to omlet, płatki owsiane, suszone owoce, jogurt, ale tylko naturalny lub kefir. Plus białko z suplementów.

PATRYCJA: – Mariusz robi świetne omlety ze zbożami, które i mnie smakują. Jego obiad to ryż, warzywa duszone, mięso, czasem też duszone, ale na ostro z dużą ilości chili i pieprzu, lecz bez soli. Te przyprawy pomagają w trawieniu i przyspieszają metabolizm. Kolację mąż wcina dopiero o godz. 22, kiedy kończy treningi. Pasty rybne, twarożek, czasem też i mięso. Polecam na noc jeść białko, gdyż wtedy tłuszcz się nie odkłada. Nie kupujemy gotowych produktów, gotowych dań! Wraz z naszą ośmioletnią córeczką Julią, która ćwiczy judo, odżywiamy się zdrowo. Teściowie mają dwie działki!

Mariusz, jakie są Twoje najbliższe plany sportowe i organizacyjne?

– Jest ich od groma. Po wakacjach współorganizuję w Świebodzicach mistrzostwa Polski w Muay Thai z tzw. superfightami z udziałem Pawła Jędrzejczyka (znakomity wojownik i dużej klasy człowiek z Punchera Wrocław – dop. B.Cz.), Tomka Makowskiego i Marcina Parchety. Ja również zawalczę. Później wraz z  firmą Dragon Sport zapraszam do nas na turniej grapplingu uwieńczony galą MMA z udziałem dobrych zawodników! W listopadzie gala Iron Fist w Szczecinie, w której wraz z trzema wymienionymi tu już wcześniej kolegami wezmę udział, i to już czwarty raz! Wreszcie 3 grudnia mecz Polska – Tajlandia w Muay Thai.

PATRYCJA: – I tak to już z Mariuszem jest. Gdy nie walczy lub nie trenuje, to w skupieniu siedzi przed telewizorem lub komputerem i analizuje swoje pojedynki. Nawet nie słyszy, co wtedy do niego mówię.

MARIUSZ: – Tylko wielcy i prawdziwi mistrzowie tak żyją swoimi ringowymi występami!

 

Rozmawiał

BARTŁOMIEJ CZEKAŃSKI


źródło: Słowo Sportowe




E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.