Na co stać biało-czerwonych?

Dokładnie 20 września meczem z Turcją polscy siatkarze zainaugurują najważniejszą imprezę siatkarską tego roku. Mistrzostwa Europy, których gospodarzami są Polska oraz Dania, mają dać odpowiedź na kilka pytań, które zadają sobie wszyscy: od ekspertów, przez kibiców, na samych kadrowiczach i sztabie szkoleniowym skończywszy. Najważniejszym z nich jest, na co w tym momencie stać naszą reprezentację?

Melodia przeszłości

W ostatnich latach biało-czerwoni serwują swoim sympatykom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Zaczęło się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy to reprezentacja pod wodzą trenera Andrei Anastasiego potrafiła zadziwić wszystkich podczas prestiżowych rozgrywek Pucharu Świata. Srebro w mocno obsadzonym turnieju dawało spore nadzieję na przyszłość. Kolejne potwierdzenie potencjału drużyny przyszło podczas Ligi Światowej 2012. Zwycięstwo w całych rozgrywkach niedługo przed igrzyskami w Londynie jeszcze bardziej rozbudziło apetyty.

Niemrawy rok 2013

Na IO biało-czerwoni zaliczyli jednak twarde lądowanie. Polacy zagrali poniżej swoich możliwości, nie weszli nawet do fazy walki o medale i skończyło się na dużym rozczarowaniu. Media chciały głowy trenera Anastasiego, ale Polski Związek Piłki Siatkowej wykazał się zimną krwią, pozostawiając Włocha na stanowisku. Niestety, kolejne imprezy w wydaniu biało-czerwonych były równie niemrawe. Czara goryczy przelała się podczas tegorocznej Ligi Światowej, gdzie Polacy – jako obrońca tytułu – nie wyszli nawet z grupy. Realista zapytałby więc, gdzie tu szukać pozytywów przed ME? To trudne, ale wykonalne.

Dywanik w PZPS

Anastasi w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeszedł prawdziwą, iście polską szkołę życia. Krytyka płynąca zewsząd z dnia na dzień coraz bardziej podkręcała i tak już gorącą atmosferę. Początkowo nasz selekcjoner wydawał się nie zwracać uwagi na sygnały płynące z zewnątrz. Z czasem reagować jednak musiał, bo został m.in. zaproszony „na dywanik” do siedziby PZPS. Włoch dwukrotnie musiał tłumaczyć się z wyników. Dodatkowo pojawił się temat przywrócenia do reprezentacji Mariusz Wlazłego. Nie od dziś wiadomo, że Anastasi i popularny „Szampon” nie żyją w przyjacielskich stosunkach, dlatego powodzenie tej akcji z góry było mało prawdopodobne. Anastasi spotkał się z Wlazłym… ale na tym temat praktycznie się zakończył.

Kadra bez „Igły”

i „Zibiego”

Włoch zaczął dostrzegać, że dotychczas dobrze funkcjonująca maszyna potrzebuje świeżego oleju. Pierwszy poleciał etatowy libero Krzysztof Ignaczak. Popularny „Igła” przegrał sportową rywalizację z Pawłem Zatorskim jeszcze podczas tegorocznej Ligi Światowej. W miejsce „Igły” włoski szkoleniowiec zdecydował się na ściągnięcie, jako potencjalnego „drugiego” libero, innego Dolnoślązaka, Damiana Wojtaszka. Efekt? Zatorski nabrał pewności i z meczu na mecz wydaje się być pewnym punktem kadry. To jednak nie koniec zmian. Anastasi dobrał bowiem do swojego składu najlepszy narybek ze srebrnej reprezentacji z uniwersjady w Kazaniu. W efekcie odstrzelony został kolejny, dotychczas pewny punkt reprezentacji – Zbigniew Bartman.


Fruwający Bociek

Brak popularnego „Zibiego” w kadrze wywołał spory odzew, nie tylko w siatkarskim środowisku. Patrząc na sytuację obiektywnie, Bartman w tym roku nie był tym samym Bartmanem, co wcześniej. I jak sam przyznał, po prostu przegrał rywalizację o miejsce w kadrze poprzez swoją obecną formę, rozwiewając tym samym „teorię spiskową” o rzekomym konflikcie w kadrze. W miejsce Bartmana w reprezentacji pojawił się Grzegorz Bociek. Mierzący 209 cm wzrostu atakujący (zaledwie 22 lata) potwierdził swoją wartość zarówno w sparingach z reprezentacją Serbii, jak i podczas niedawno rozegranego Memoriału im. Huberta Jerzego Wagnera. Licznik 30 oczek na mecz jest średnią co najmniej zadowalającą, jak na ciągle zbierającego doświadczenie młodego atakującego.

Z daleka od Rosjan

Na co możemy zatem liczyć podczas ME? Na pewno wszystko jest nie tyle w naszych rękach – co głowach. Od pewnego czasu nasi siatkarze przestali być bowiem pupilkami mediów, coraz częściej zbierając po głowie. W Polsce zasada „im gorzej, tym lepiej” często się sprawdza i tu należy upatrywać naszych szans i zwyczajnej, sportowej złości ze strony biało-czerwonych. W grupie mamy Turków, Francuzów i Słowaków. W porównaniu choćby z grupą D (tutaj Niemcy, Bułgarzy, Rosjanie i Czesi), sytuacja wydaje się  korzystna.

Biało-czerwoni muszą jednak uważać, żeby za szybko nie trafić na Rosjan. Nasi wschodni sąsiedzi wydają się być bowiem z innej siatkarskiej galaktyki i konieczność gry z nimi, np. w fazie ćwierćfinału, może skończyć się prawdziwą bryndzą. Jeśli Polacy wygrają grupę B bądź zajmą miejsce trzecie, nie dojdzie do takiego pojedynku (przy założeniu zwycięstwa Rosjan w grupie D). Dodatkowym atutem biało-czerwonych będą tradycyjnie kibice, którzy w leżącej na granicy Gdańska i Sopotu Ergo Arenie powinni stworzyć niezapomniane widowisko. Czy biało-czerwoni wykorzystają te argumenty? Realnie, stać nas bowiem na medal tegorocznych mistrzostw Starego Kontynentu.

MACIEJ

PIASECKI

ROZKŁAD JAZDY

BIAŁO-CZERWONYCH

Mecze grupowe: 20.09 (piątek), Turcja; 21.09 (sobota), Francja; 22.09, Słowacja (niedziela) – wszystkie mecze o godzinie 20:00 w Ergo Arenie (Gdańsk/Sopot). Ew. mecze barażowe: 24.09 (wtorek), także w Ergo Arenie. Ćwierćfinały: 25.09 (środa), ponownie Ergo Arena. Półfinały: 28.09 (sobota). Finał/mecz o 3. miejsce: 29.09 (niedziela). Półfinały, mecz o 3. miejsce oraz finał odbędą się na stadionie piłkarskim Parken Arena w Kopenhadze.

KADRA POLSKI

Rozgrywający: Łukasz Żygadło, Fabian Drzyzga. Atakujący: Jakub Jarosz, Grzegorz Bociek. Przyjmujący: Bartosz Kurek, Michał Winiarski, Michał Kubiak, Michał Ruciak, Wojciech Włodarczyk. Środkowi: Piotr Nowakowski, Marcin Możdżonek, Łukasz Wiśniewski, Andrzej Wrona. Libero: Paweł Zatorski, Damian Wojtaszek.*

*Z wymienionej 15 trener Anastasi tuż przed ME ma skreślić jedno nazwisko, ponieważ kadra turniejowa może liczyć 14 siatkarzy.

Rybka z Gibą

Nie ma nawet cienia wątpliwości, że w miniony weekend na Dolnym Śląsku królowała siatkówka na najwyższym poziomie. Do Milicza oraz Twardogóry przyjechała bowiem reprezentacja Polski, aby zainaugurować swój sezon.

Koniec marzeń

To miał być złoty medal. To miał być turniej, który stanowiłby klamrę do reprezentacji Huberta Wagnera i złotego medalu olimpijskiego z Montrealu.

Z Rosją o półfinał

Rosjanie będą rywalami Polaków w ćwierćfinale turnieju Igrzysk Olimpijskich rozgrywanych w Londynie. Biało-czerwoni zagrają tym samym z przeciwnikiem trudnym, solidnym ale zdecydowanie w zasięgu naszych reprezentantów.

Zwycięskie kangury

Niewiarygodne ale prawdziwe. Polscy siatkarze nie dali rady w meczu z Australią i ze smutną porażką zakończyli rozgrywki grupowe podczas IO w Londynie.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij