Obcokrajowcy w piłkarskim Śląsku Wrocław

, poniedziałek, 8 lipca 2013

Do tej pory barw Śląska broniło w sumie ponad 30 zawodników zagranicznych. Wartościowymi wzmocnieniami było zaledwie trzech. Dlaczego we Wrocławiu tak ciężko przebić się piłkarzom spoza Polski?

avatar
Wrocławski klub nigdy nie miał szczęścia do zawodników z zagranicy. Słowak Patrik Mraz wyleciał z klubu po tym jak przyszedł na trening pod wpływem alkoholu.

Dawno Śląsk nie był tak aktywny na rynku transferowym. Wrocławianie pozyskali już czterech zawodników i niemal na pewno na tym nie poprzestaną. Wśród nowych graczy jest jednak zaledwie jeden Polak – Tomasz Hołota. Poza tym do zespołu trenera Stanislava Levego dołączyli Portugalczyk, Brazylijczyk oraz Albańczyk. Na papierze wygląda na to, że wszyscy ci zawodnicy powinni być dużym wzmocnieniem brązowych medalistów mistrzostw Polski. Problem jednak w tym, że w przypadku Śląska i zagranicznych zawodników, oczekiwania sprawdzały się bardzo rzadko. Do tej pory we wrocławskim zespole zagrało łącznie 31 piłkarzy zagranicznych, a najwyżej trzech spełniło oczekiwania i podniosło wartość drużyny.
Pierwszą wielką nadzieją Śląska był Favio Marozzi. Pojawienie się Argentyńczyka w polskiej lidze w sezonie 1990/91 było wielkim wydarzeniem i nie mogło się obyć bez przywołania słynnego Diego Maradony. – Miał on świetną lewą nogę, ale coś się u nas nie sprawdził. Słyszałem, że później wyjechał do Niemiec – wspomina Waldemar Tęsiorowski, który grał z Marozzim, a aktualnie pełni funkcję drugiego trenera Zawiszy Bydgoszcz.
W owym czasie we wrocławskim zespole grał jeszcze jeden stranieri – Władimir Greczniew. I śmiało można uznać Rosjanina za jeden z trzech udanych zagranicznych zaciągów Śląska. – To był świetny piłkarz. Doskonały rozgrywający, który miał niesamowity przegląd sytuacji na boisku i bardzo dobrze kierował grą zespołu. Ale to był gracz, który nie tylko rozgrywał, ale sam też strzelał gole. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba w jednym sezonie strzelił dla nas z siedem goli – komentuje Tęsiorowski.
Greczniew do Śląska dołączył przed rundą wiosenną sezonu 1990/91 i w 11 meczach zdobył siedem goli. W następnym sezonie był już kluczowym graczem i zagrał w 27 spotkaniach, w których zdobył dziewięć goli. Latem 1992 roku Greczniew nie wrócił z wakacji do Wrocławia. Włodarze klubu szukali go po całej Europie i namierzyli dopiero w Izraelu, gdzie bronił już barw Beitaru Jerozolima. Sprawa trafiła do UEFA, gdyż wrocławianie chcieli pieniądze za transfer, bo Greczniew na Oporowską nie chciał już wracać.
– Spotkałem później jeszcze Greczniewa przy okazji meczu Lecha z Beitarem w eliminacjach Ligi Mistrzów. Porozmawialiśmy, powspominaliśmy. Sympatyczny człowiek. No i bardzo dobry piłkarz – kończy Tęsiorowski.


źródło: brak danych


Proste pytanie: 4 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.