Panthers Wrocław z mistrzostwem Polski 2020

To był dla Panthers Wrocław długi, za to perfekcyjny i zwieńczony wygranym finałem sezon. W sobotnim Polish Bowl XV Pantery zdecydowanie pokonały Lowlanders Białystok 48:12 i obroniły trofeum wywalczone przed ponad rokiem na tym samym stadionie.

Puste trybuny Olimpijskiego, brak spikera i cheerleaderek przy murawie, foodtrucków i stref zabaw dla dzieci na esplanadzie. Niska temperatura. Nie były to najlepsze warunki do rozegrania decydującej batalii o mistrzostwo Polski w futbolu amerykańskim. Nie najlepsze, ale jedyne. Dobrą informacją jest sam fakt, że ten sezon udało się przeprowadzić od początku do końca. Pandemia nie odpuszczała, jesienią nawet przyspieszyła, a mimo to rozgrywki (rzecz jasna skrócone) toczyły się bez większych przeszkód. Także dzięki determinacji klubu ze stolicy Dolnego Śląska, który wobec – nazwijmy to – niedyspozycji organizatora rozgrywek wziął na siebie organizację finału.

O tym jednak, gdzie powędruje trofeum i złote medale za mistrzostwo, miała przesądzić już tylko rywalizacja na boisku. Jej wynik otworzył Piotr Gołacki, który w odstępie kilku minut zaliczył dwa celne kopnięcia z pola. Pierwszy touchdown zdobył nie kto inny, jak skuteczny przez cały sezon Ryan Tuiasoa. Przed zejściem na przerwę podobnym wyczynem popisali się Przemysław Banat oraz Wiktor Zięba, z kolei w drugiej połowie piąty bieg wrzucił Jakub Mazan. Skrzydłowy wrocławian zanotował dwa rajdy do pola punktowego rywali podwyższając rezultat i uruchamiając mercy rule na 5 minut przed końcem trzeciej kwarty. Ostatni TD wyrwał Damian Kwiatkowski i cały zespół już mógł szykować się do otwarcia szampanów. Zespół z Białegostoku swoje przyłożenia rozłożył równomiernie – po jednym na połowę. Wynik 48:12 całkowicie oddaje przebieg spotkania.

Po meczu finałowym (i tuż przed rozdaniem złotych krążków) na spytki wzięliśmy kilka czołowych postaci Panthers Wrocław. Na dyktafon nagrali się prezes Michał Latoś, trener główny Jakub Samel, kapitan Kamil Ruta, MVP finału Bartosz Dziedzic oraz najlepiej punktujący zawodnik mistrzów Polski w całym sezonie, Ryan Tuiasoa.

To kolejne mistrzostwo Panthers, ale chyba takie zwycięstwa się nigdy nie znudzą...

KAMIL RUTA: – Nigdy, po to się trenuje. Czy inaczej smakuje od poprzednich? Tak samo. To zwieńczenie ciężkiego roku pracy, a sezon był ciężki i bardzo długi dla wszystkich.

MICHAŁ LATOŚ: – Sięganie po mistrzostwo Polski nigdy się nie nudzi, w końcu zdobyliśmy je w tak efektowny sposób, w jaki zawsze chcieliśmy je zdobyć. Wreszcie się to udało. Nie zepsuła nas trema, pierwsza kwarta, opowieści, że ktoś jest lepszy... Zdominowaliśmy ten finał.

RYAN TUIASOA: – To świetne uczucie. Nie ma nic lepszego niż zwycięskie zakończenie ciężko przepracowanego sezonu, w którym odniosło się same zwycięstwa.

BARTOSZ DZIEDZIC: – Nigdy, czy to w tej lidze, czy innej. Zawsze chcemy je wygrywać i zawsze cieszymy się tak samo. Szkoda tylko, że tym razem musimy to robić bez kibiców. Puste trybuny to nie jest obrazek, jaki chcemy oglądać.

Puste trybuny... Jak się gra finał w takich okolicznościach?

KAMIL RUTA: – Odczuwaliśmy te pustkę, ciszę, szczególnie na samym początku meczu. Zawsze kiedy nasza obrona przebywała na boisku, trybuny dawały z siebie wszystko, by zagłuszyć atak. Tego teraz nie było, to dziwne uczucie. Jeśli masz kogoś za plecami i świadomość, że masz dla kogo grać, że ktoś na ciebie patrzy, jest całkiem inaczej. Wiadomo, że kibice oglądali mecz przed monitorami, ale to nie to samo.

BARTOSZ DZIEDZIC: – Byliśmy na to gotowi, graliśmy już bodajże trzy spotkania bez kibiców. To nic nowego, aczkolwiek mam nadzieję, że za rok to się już nie powtórzy.

JAKUB SAMEL: – Oczywiście żałujemy, że nie było z nami kibiców, choć wiemy, że mogli oglądać nas online. Cieszę się jednak, że nasi zawodnicy w trudnym okresie pandemii mieli szansę zagrać ten sezon. Ich praca została nagrodzona mistrzostwem.

Przed finałem 2019 pytałem, jak wyglądały wasze nastroje i odczucia przed finałowym meczem, odpowiedziałeś: „presja, presja, presja”. Jak było w tym roku?

MICHAŁ LATOŚ: – Presja, presja, presja, presja. W kolejnym sezonie mamy grać w Europie i nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie reprezentowali naszego kraju na najwyższym europejskim podwórku, nie będąc mistrzem Polski. Ta presja zawsze u nas w klubie jest i zawsze będzie.

Zawsze powtarzałeś, że przed meczami o złoto nie trzeba zawodnikom specjalnej motywacji. Przed Polish Bowl XV było tak samo?

JAKUB SAMEL: – Tak. To czwarty rok, odkąd pracuję w Panthers, zawsze graliśmy w finałach mistrzostw Polski, a zawodnicy – ci, którzy są lub którzy przychodzą – zawsze wiedzą, czego oczekuje ta organizacja, co chcemy osiągnąć. To dla nich oczywiste, że zawsze wchodzimy do finałów w roli faworyta, że musimy się z tym zmierzyć i po prostu wygrać.

Ze sportowego punktu widzenia był to chyba łatwy sezon...

KAMIL RUTA: – Jeżeli chodzi o wygrane mecze – jeden z łatwiejszych. Tak naprawdę postawiła nam się tylko drużyna z Białegostoku w pierwszej połowie pierwszego meczu. Sezon był bardzo długi, żmudny, trwał w praktyce od lutego. Najbardziej trzeba było uważać na kontuzje, która i mnie dziś nie ominęła. Z tej perspektywy – sezon był ciężki.

BARTOSZ DZIEDZIC: – Był łatwy, wyniki pokazują, że rywale nam zbytnio nie zagrozili. Włożyliśmy w to jednak ogrom pracy, wyprzedziliśmy innych wręcz o kilka lat, cały czas dążyliśmy do bycia jeszcze lepszymi.

RYAN TUIASOA: – Można tak powiedzieć, choć granie pod presją nigdy nie jest łatwe. Cieszę się, że daliśmy sobie z tym radę i pokazaliśmy, że Panthers są gotowi na rywalizację w mocniejszych rozgrywkach.

Wysoko wygrany finał po perfekcyjnym sezonie potwierdził, że decyzja o przystąpieniu do nowych rozgrywek European League of Football była dobra...

KAMIL RUTA: – Mam taką nadzieję. Ten mecz miał pokazać, czy powinniśmy zostać tu na kolejny rok, czy spróbować czegoś nowego. To skok na głęboką wodę, będą tam bardzo mocne, niemieckie drużyny, nie wiadomo też, jak liga będzie wyglądać finalnie. Mamy zacząć od ośmiu zespołów, a za kilka lat ma być ich dwadzieścia. Kto jednak nie ryzykuje, nie ja kawioru.

MICHAŁ LATOŚ: – Cały czas szukamy wyzwań, podczas meczów chcemy dawać naszym fanom niepewność, czy Pantery wygrają, czy jednak nie... O to w tym wszystkim chodzi. Jesteśmy gotowi zaatakować Europę.

Jaka będzie Twoja przyszłość w Panthers? Zostajesz na przyszły sezon?

KAMIL RUTA: – Nie wiem, serio. Gram z meczu na mecz, a do każdego staram się podchodzić, jakby miał być moim ostatnim w życiu. Nie chcę niczego żałować. To był mój trzynasty finał, mam nadzieję, że zagram na rok, aczkolwiek z racji założenia rodziny moje priorytety się pozmieniały.

RYAN TUIASOA: – Każdy mnie o to pyta. Nie wiem. Zobaczymy. Czy wrócę tutaj, czy nie – ten klub jest świetnie zorganizowany, miasto jest piękne. Spędziłem tu wspaniały czas.

To był Twój pierwszy sezon w roli głównego trenera Panthers Wrocław, sezon bez porażki, zakończony wygranym finałem. Odbierasz to jako swój osobisty sukces?

JAKUB SAMEL: – Cieszę się z tego, że moja wizja gry, wizja przygotowania drużyny sprawdziły się na boisku i w jaki sposób zawodnicy odpowiadali na moje rady szkoleniowe oraz taktykę, z tego jak zagrali w systemie, który im zaprezentowałem. Oczywiście ten system może być doskonały, ale samo wykonanie zależy od nich. To tak naprawdę dzięki nim wszyscy w Panthers otrzymaliśmy złoty medal.

Rozmawiał

ARKADIUSZ BARSKI

Teraz Lowlanders!

W półfinałowym meczu Ligi Futbolu Amerykańskiego Panthers Wrocław nie dali jakichkolwiek szans Bydgoszcz Archers, zwyciężyli 56:0 i pewnie zameldowali się w Polish Bowl. Tam zmierzą się z rywalem, z którym rywalizowali rok i dwa lata temu – Lowlanders Białystok.

Kwiatkowski show

Nie było niespodzianki w ostatnim meczu sezonu zasadniczego LFA pomiędzy Panthers Wrocław a Lowlanders Białystok. Mistrzowie Polski wygrali 37:13 i z kompletem zwycięstw awansowali do półfinału.

Pierwsze mistrzostwo!

Klub sportów amerykańskich, jak od niedawna można określić Panthers Wrocław, doczekał się pierwszego w tym roku mistrzostwa Polski. Po tytuł sięgnęły klubowe softballistki, które zdystansowały krajową konkurencję i z podniesionymi głowami mogą oczekiwać na podobny wyczyn w wykonaniu futbolistów.

Marsz rozpoczęty!

Na inaugurację nowego sezonu Ligi Futbolu Amerykańskiego Panthers Wrocław pokazali, że takie drużyny jak Tychy Falcons nie są w stanie im się przeciwstawić. Obrońcy mistrzowskiego tytułu wygrali na terenie rywala aż 51:0.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij