PGE Ekstraliga BETARD SPARTA – PGG ROW 63:27

I dosłownie, i w przenośni. Kilkadziesiąt minut przed godziną rozpoczęcia meczu przeszła przez Wrocław potężna ulewa, ale nie przeszkodziła ona zarówno w rozegraniu zawodów, jak i w osiągnięciu przez podopiecznych Dariusza Śledzia najwyższego zwycięstwa w tym sezonie PGE Ekstraligi.

Potrzebna zmiana

Trudno jednak określić, czy większa w tym zasługa bardzo dobrej formy żużlowców Betard Sparty Wrocław, czy może mizernej postawy żużlowców beniaminka PGE Ekstraligi. Emocji kibicom zgromadzonym na Stadionie Olimpijskim dostarczyły zaledwie dwa biegi – w tym inauguracyjny, w którym sędzia Michał Sasień potrzebował ponad dziesięciu minut, by podjąć decyzję dotyczącą wykluczenia Macieja Janowskiego za dotknięcie taśmy. Na starcie drgnął Kacper Woryna, a na jego ruch zareagował stojący obok wrocławianin. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że z duchem sportu powtórka powinna się odbyć w czwórkę. Regulamin jest jednak taki, a nie inny i zgodnie z nim postąpił arbiter spotkania. Emocji, ale już sportowych, dostarczył bieg numer trzy. Bardzo dobrze ze startu wyszedł Adrian Miedziński, który przez niemal cztery okrążenia odpierał zaciekłe ataki wrocławian. Tai Woffinden minął jednak w swoim stylu rywala na ostatnim łuku.

(Maks)ymalny lider

Miano najlepszego zawodnika Betard Sparty Wrocław przypadło Maksymowi Drabikowi, który zdobył w piątek czternaście punktów. Indywidualny mistrz świata juniorów napędzał się po zewnętrznej i był tego dnia poza zasięgiem rywali. W ostatnim biegu lepszy od niego okazał się Tai Woffinden. Brytyjczyk zaliczył w tym meczu siedemsetny wyścig w barwach wrocławskiego klubu, a przy okazji pobił punktowy dorobek legendy – Konstantego Pociejkowicza, który zdobył dla swojego zespołu tysiąc sześćset czterdzieści trzy i pół punktu z bonusami. Dwucyfrowy wynik przekroczył również Maciej Janowski ( 11 punktów – T, 2, 3, 3, 3 – dop. DO), który miał jednak zastrzeżenia do swoich startów. – Szczerze mówiąc, ze startu nie czułem się dzisiaj do końca sobą, co było widać w moim drugim starcie z czwartego pola, gdzie tak naprawdę wyjechałem ostatni. Dzisiejsze zawody zaczęły się bardzo dziwnie dla mnie, na szczęście wszystko skończyło się dobrze zarówno dla mnie, jak i dla całej drużyny, zgarniamy kolejne cenne punkty – powiedział Maciej Janowski, kapitan Betard Sparty Wrocław. Siedem punktów i trzy bonusy to z kolei dorobek punktowy Gleba Czugunowa. Podobny wynik odnotowali również Chris Holder (7+1 – dop. DO) i Max Fricke (6+2 – dop. DO). Młodszy z Australijczyków na tle rybniczan wypadł przyzwoicie i zanotował progres w porównaniu do poprzednich tygodni, jednak nie spełnia on jeszcze pokładanych w nim nadziei. Nie można również nie wspomnieć o bardzo pozytywnym występie Bartosza Curzytka, który w pierwszych dwóch swoich występach był bezbłędny – zwyciężył w biegu juniorskim, a chwilę później zanotował podwójne zwycięstwo w parze z Chrisem Holderem.

Blisko rekordu

Gdy wrocławianie czterokrotnie pokonali podwójnie rybniczan, zanosiło się na największy pogrom w PGE Ekstralidze od sześciu lat. W zespole gości swój poziom trzymał jedynie Robert Lambert, który potrafił odnieść dwa indywidualne zwycięstwa, notując na swoim koncie łącznie dwanaście punktów. Ostatecznie Betard Sparta Wrocław pokonała PGG ROW Rybnik 63:27. W ostatnich pięciu latach tylko Fogo Unia Leszno potrafiła dwukrotnie pokonać w lepszym stosunku punktowym swoich rywali (64:26 – dop. DO). Boleśnie przekonali się o tym żużlowcy Get Well Toruń i Falubazu Zielona Góra. W tym sezonie rybniczanie przegrali równie wysoko w Lublinie, gdzie miejscowy Motor pokonał ich 59:31.

Przykry incydent

Niestety do beczki miodu, czyli wysokiego zwycięstwa wrocławian, trzeba dodać łyżkę dziegciu, czyli postawę kibiców Betard Sparty, którzy wywiesili obraźliwy transparent pod adresem kapitana ROW-u Rybnik – Kacpra Woryny. Fani klubu ze stolicy województwa dolnośląskiego klubu mają żal do wychowanka rybnickiej ekipy za wydarzenie z 2017 roku. Podczas prezentacji żużlowiec otrzymał proporczyk Sparty, a przekazując go prezesowi Krzysztofowi Mrozkowi powiedział: „Bierzcie mi to… wrocławskie coś”. Zachowanie Kacpra Woryny było karygodne, ale w żaden nie usprawiedliwia treści transparentu wrocławskich kibiców. Niewykluczone zatem, że Komisja Orzekająca Ligi zajmie się tą sprawą i Betard Sparta Wrocław otrzyma od niej odpowiednią karę. Co ciekawe, po meczu bus Kacpra Woryny wyjechał ze Stadionu Olimpijskiego innym wyjazdem niż wszyscy i eskortowały go dwa radiowozy policyjne.

DAMIAN ORŁOWICZ

Spartańska siła

Piątkowy mecz na Stadionie Olimpijskim pokazał, że wrocławianie z Maksymem Drabikiem i pełniącym rolę juniora Glebem Czugunowem, mogą siać postrach w PGE Ekstralidze. Na inaugurację rozgrywek podopieczni Dariusza Śledzia nie dali żadnych szans typowanym na czarnego konia rozgrywek żużlowcom Motoru Lublin.

Stopiona Stal

Podopieczni Dariusza Śledzia zdeklasowali kolejnego rywala w PGE Ekstralidze. Tym razem żużlowcy Betard Sparty Wrocław rozgromili Truly.

Niepewny bonus

Piątkowy mecz na Stadionie Olimpijskim obfitował w świetne ściganie i walkę o każdy punkt, z której ostatecznie zwycięsko wyszli żużlowcy Betard Sparty Wrocław. Nieznaczna wygrana powoduje jednak, że podopieczni Dariusza Śledzia nie mogą być pewni wywalczenia punktu bonusowego w Lublinie.

Nieudana inauguracja

Fogo Unia Leszno potwierdziła aspiracje do obrony mistrzowskiego tytuły, natomiast Betard Sparta Wrocław wypadła dosyć przeciętnie. Podopieczni Dariusza Śledzia mają kilka rzeczy do poprawki, bo wyśmienitą formą zaprezentował jedynie Tai Woffinden.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij