Pierwszy Skrzypek w kickbokserskiej orkiestrze

Andrzej Czech, piątek, 13 grudnia 2013

Tomasz Skrzypek to jedna z legend nie tylko polskiego kick-boxingu. Ongiś znakomicie zapowiadający się zawodnik, pierwszy w historii zawodowy mistrz kraju w wersji full contact (1990), wysoko notowany w świecie w rankingach zawodowych organizacji WAKO-PRO i WKA.

avatar
Tomasz Skrzypek od lat jest najlepszym trenerem kickboxingu w Polsce

W 1992 r. współzałożyciel klubu Fighter Wrocław, którego szefem, a zarazem głównym trenerem pozostaje do dzisiaj. Od 10 lat szkoleniowiec – z wielkim sukcesami – kadry narodowej w K-1 oraz low-kicku. Podczas niedawnych mistrzostw globu w Brazylii dwie podopieczne Skrzypka (zarówno w reprezentacji, jak i klubie): Paulina Bieć oraz Róża Gumienna wywalczyły złote medale. Ale ma też „Skrzypol” drugą sportową pasję. Od 2010 r. jest trenerem przygotowania ogólnego żużlowców Betardu Sparty Wrocław. Obie strony bardzo sobie tę współpracę chwalą.
2013 był dla Ciebie – z różnych względów – rokiem niełatwym, za to obfitym w sukcesy. Jak Ty go odebrałeś?

Tomasz Skrzypek: – To był ciężki rok, w którym – to zabrzmi zapewne nieco dziwnie – musiałem zawalczyć nie tylko o swoich podopiecznych, ale przede wszystkim o samego siebie. Oczywiście wyniki sprawiły mi dużo radości i satysfakcji, ale ja walczyłem głównie o to, by odzyskać poczucie własnej wartości i szacunek – byłem to winny moim zawodnikom, którzy wspierali mnie w trudnych dla mnie (także w roku ubiegłym) chwilach. Moja praca trenerska w żadnym razie nie wynosi na piedestał, jestem po to, by pomagać w wejściu na sportowy szczyt. Osiągnięcia zawodników to głównie ich zasługa, dla mnie największą nagrodą jest ich uśmiech po wygranej walce czy meczu. Na szczęście tych uśmiechów było w 2013 roku dużo, bo sukcesów nie brakowało. W mistrzostwach świata w Brazylii moi podopieczni stoczyli 23 walki, w 12 zwyciężyli, w tym także tych najważniejszych, o tytuł. Jako klub wygraliśmy – po raz pierwszy od 5 lat – klasyfikację medalową mistrzostw Polski w K-1. Udało się postawić Fightera na mocnych podstawach, w klubie panuje fantastyczna atmosfera, mam piątkę fighterowców w kadrze narodowej, 2 aktualne mistrzynie świata, superutalentowanego Michała Turyńskiego, któremu kontuzja uniemożliwiła dojście być może nawet do finału czempionatu globu (skończył na ćwierćfinale), o tytuł w WAKO-PRO powalczyła też Małgosia Dymus (rozmawialiśmy na 4 dni przed tym pojedynkiem), dla której to mogła być walka przełomowa w karierze. Wprawdzie ciężko wygrać z Turczynką na jej terenie, ale Gośka była do walki przygotowana nie tylko fizycznie, ale i mentalnie (mimo, że wskoczyła do tego pociągu w ostatniej chwili, bowiem inne pretendentki zrezygnowały).
Mistrzostwo świata Pauliny Bieć zostało przyjęte jako coś oczywistego, ale złoto Róży Gumiennej to chyba miła niespodzianka.

– Ze swojego doświadczenia wiem, że jeśli zawodnik daje z siebie wszystko, wierzy w to, co robi, ma psychikę zwycięzcy, to nawet nie będąc najlepszym na świecie, jest w stanie wygrać z każdym. Przed mistrzostwami mówiłem Róży, by nie myślała o tytule, ale każdej kolejnej walce, którą powinna wygrać. Bo finał często jest najłatwiejszy. Róża włożyła w przygotowania mnóstwo pracy, czym – zresztą podobnie, jak pozostali klubowicze – zaraziła i mnie chęcią do ciężkiej roboty. Nigdy wcześniej nie prowadziłem tak wielu treningów, jak w tym roku. To wiązało się z dużym poświęceniem, a wiadomo, że w takiej sytuacji można wyjść albo na głupka (jak nie wypali), albo zostać bohaterem. Głupkiem się nie czuję, ale bohaterem też nie. Może nie wszystko wyszło tak, jak sobie wymarzyłem, ale bilans w sumie jest korzystny, choć mnie (mam tak od czasów, kiedy sam uprawiałem kick-boxing) każda porażka – nawet na krajowych zawodach – boli.
Twoi podopieczni toczyli walki w ringu, Ty zaś poza nim, kompletując ekipę na mistrzostwa świata.

– Nieźle się nagimnastykowałem, szukając pieniędzy na wyjazd do Brazylii dla tych kadrowiczów, którzy nie mogli liczyć na wsparcie związku. Mieli je zapewnione tylko Róża, Paula i Michał, natomiast kategorie Agaty Warzybok i Gośki Dymus nie były pierwotnie przewidziane do wyjazdu. Podróżowałem po całej Polsce, namawiałem kolegów – biznesmenów, i udało się (jeden z kumpli jest też trenerem, i wspomógł mnie także od strony szkoleniowej). Nie zamierzam się skarżyć. Zawsze tłumaczę podopiecznym, że nie są piłkarzami, ani tenisistami, zarabiającymi miliony, nie są też, tak jak oni, popularni w świecie. Kiedy zaczynałem swoją karierę zawodniczą w latach 80. ub. wieku, nie myślałem o pieniądzach, a o doskonaleniu siebie poprzez sport. I to staram się moim zawodniczkom i zawodnikom zaszczepić. Reprezentanci Rosji, Białorusi czy Turcji są hojnie sponsorowani przez państwo (zazwyczaj mają też etaty w armii). Ci ostatni np. za złoto w mistrzostwach świata otrzymują 30 tysięcy euro, za brąz połowę mniej, państwo opłaca im również naukę na najlepszych uczelniach. My walczymy tylko dla orzełka. Na obozach kadry uświadamiam podopiecznym, że jesteśmy Polakami i powinniśmy się cieszyć, że wchodzimy do narożnika z orzełkiem na piersi, reprezentować nasz kraj. Zaś największą nagrodą jest wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego. Takich patriotów, jak w kadrze, chciałbym mieć koło siebie zawsze.
Drugą Twoją pasją jest żużel. Udało Ci się wespół z menedżerem Piotrem Baronem tak przygotować zespół Betardu Sparty, że mimo dość skromnego budżetu i nie najmocniejszej kadry wrocławianie utrzymali się w ekstralidze, z której spadały w tym roku aż trzy drużyny.

– Na wstępie żużlowej sekwencji chcę wyprostować krzywdzące opinie, jakie pojawiały się tu i ówdzie w odniesieniu do prezes Krystyny Kloc. Powiem krótko: gdyby nie ona, klubu by nie było. Żeby zapewnić Sparcie utrzymanie w ekstralidze, wszyscy musieli pojechać niemal na sto procent swoich możliwości. Do tego potrzebna jest ciepła, twórcza atmosfera. Piotrek otoczył się ludźmi, którzy wzajemnie się wspierają – nie jest przypadkiem, że mistrz świata Tai Woffinden został w Sparcie, on się po prostu dobrze tu czuje. We Wrocławiu nie „zostawia się rannych”, jeśli komuś nie wyjdzie mecz nie krytykuje się go, a stara się pomóc. Mamy też poparcie kibiców, prawdziwych kibiców. Oni widzą nasze zaangażowanie i zapewne także dlatego są z nami. Byłem zniesmaczony podczas meczu w Toruniu, kiedy tamtejsi fani obrzucali wyzwiskami Tomasza Golloba, nr 1 ekipy Unibaxu. To nie kibice, a antykibice.
Co zamierza Tomasz Skrzypek w r. 2014? Odpocząć trochę, czy dalej ostro ciągnąć ten wózek?
– Chciałem odpocząć, choćby dlatego, że od kilku lat nie miałem prawdziwego urlopu. Stąd m.in. kryzysy psychofizyczne. Miałem sobie zrobić wolne, ale wskoczyła gala, i z wypoczynku nici. W styczniu zaczynamy przygotowania do sezonu żużlowego. Spróbuję zrelaksować się przez święta Bożego Narodzenia, nie ruszyć się z domu, wyłączyć komórkę. I choć 2014 zapowiada się na jeszcze trudniejszy, niż ten właśnie mijający, powinienem sobie poradzić – przełamałem się jako człowiek, a to bardzo pomaga. Od 10 lat zapisuję każdy swój dzień, potem staram się wyciągnąć z tego wnioski, wiedząc co zrobiłem dobrze, a co źle, który dzień wygrałem, a który przegrałem. W przyszłym roku, chcąc zrealizować wszystkie plany, muszę wygrać każdy dzień. Myślę, że będę na to przygotowany. W 2014 we Wrocławiu rozegrane zostaną mistrzostwa Europy, w wersjach, w których jesteśmy najmocniejsi: K-1, low-kick i kick-light wersja planszowa. Pracy zatem (bo trzeba zadbać nie tylko o stronę sportową, ale i organizacyjną) nie zabraknie, ponadto żużlowcy Sparty liczą na coś więcej, niż tylko walkę o utrzymanie, a rywale też dysponują mocnymi składami. Nauczyłem się żyć na skrajnych emocjach, dawać sobie z nimi radę. Jestem optymistą – przy takim zaangażowaniu, jak dotychczas (naturalnie nie wszystko da się przewidzieć, np. kontuzje) wszystkich pracujących zarówno przy kick-boxie, jak i speedwayu, wyniki powinny być nie gorsze, niż w 2013. Ja liczę, że będą jeszcze lepsze.
Waldemar Niedźwiecki


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment