Piłkarze popularniejsi niż... pasztet

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

W wolnych chwilach oddaje się rodzinie. Lubi zwiedzać stare zamki, a także jeździć na rowerze oraz nartach. Mowa o Jarosławie Pedrycu, trenerze Prochowiczanki Prochowice, z którą wywalczył awans do III ligi. – Prochowice, kiedyś słynące z pasztetów, dziś najbardziej kojarzone jest z klubem piłkarskim Prochowiczanka – mówi.

avatar

Gdy wrócił Pan do Prochowiczanki, stało się jasne, że zespół będzie walczył o wysokie cele. Czy od samego początku działacze klubu narzucali Panu misję – awans?

JAROSŁAW PEDRYC: – Nikt nie zakładał w Prochowicach, że zespół będzie tak wysoko, dla działaczy było ważne, by utrzymał się on na poziomie IV ligi. Czas pokazał, że wspólna i ciężka praca przyniosły efekty.

Jak w niewielkich Prochowicach przyjęto wiadomość, że miejscowy zespół osiągnął tak wspaniały wynik?

– Na ostatni mecz przybyły całe rodziny, władze miasta na czele z panią burmistrz Alicją Sielicką oraz radni. Wszyscy chcieli uczestniczyć w tym wydarzeniu. Większość mieszkańców z tego awansu się cieszy. Są pewnie i tacy, którzy zastanawiają się, czy klub podoła wyzwaniu. Mam nadzieję, że ten awans będzie postrzegany jako wspaniała promocja miasteczka i całej gminy.

Co było dla Prochowiczanki kluczem do osiągnięcia sukcesu?

– Kluczem do osiągnięcia sukcesu była przede wszystkim fantastyczna atmosfera w zespole. Bez ciężkiej pracy na treningach i zaangażowania zawodników w meczach nie byłoby takich wyników, które osiągnęliśmy.

Motor napędowy – komu w zespole można było przypisać tę funkcję?

– Mając mocny kręgosłup zespołu, mocne podstawy w defensywie, zdolnych młodych gniewnych w drużynie mogliśmy walczyć w każdym meczu o trzy punkty. Te wszystkie cechy bardzo dobrze ze sobą się skomponowały, tworząc wspólny monolit. Każdy wniósł coś, co było potrzebne do wywalczenia awansu. Siłą napędową Prochowiczanki była drużyna.

Doświadczenie zdobyte podczas wizyt w klubach zagranicznych przydało się w prowadzeniu zespołu?

– Jak najbardziej. Książki nie oddadzą tego, co można zobaczyć na żywo, obserwując najlepszych. Staże w Niemczech czy Holandii to dla mnie najlepszy sposób nauki. Pozwoliły mi poszerzyć swoje wiadomości i umiejętności, które także staram się wykorzystywać w swojej pracy.

Nie jest tajemnicą, że jest Pan jednym z najlepiej i najszybciej rozwijających się trenerów w okręgu. Działacze mogą spać spokojnie, że któryś z klubów z wyższej ligi nie złoży Panu kuszącej oferty?

– Dziękuję za taką opinię. Doświadczenie zdobyte z pracy w innych klubach pozwala mi na bardzo wnikliwe zastanowienie się nad propozycjami zmiany otoczenia. Na obecną chwilę koncentruję się jednak na pracy w III-ligowej Prochowiczance.

Jeśli chodzi o zespół, czy przed startem rozgrywek III ligi zostanie on wzmocniony?

– Bardziej uzupełniony. Do kadry zespołu dołączą najlepsi młodzieżowcy z drużyny rezerw. W pierwszej rundzie nowego sezonu chciałbym dać możliwość grania tym, którzy wywalczyli awans do III ligi.

Zatrudnienie nowych piłkarzy będzie wiązało się z przewietrzeniem kadry. Kto pożegna się z Prochowiczanką?

– Być może nikt nie odejdzie, ale wyjaśni się to w najbliższych dniach.

Jeśli Prochowiczanka miałaby mieć jakieś problemy w III lidze, to byłyby one bardziej na poziomie sportowym czy organizacyjnym?

– Znam swój zespół, więc o aspekt sportowy jestem spokojny. Jeśli chodzi aspekt organizacyjny, jest to duże wyzwanie dla klubu oraz naszych działaczy. Myślę jednak, że wspólnie sobie poradzimy.

W Prochowicach klimat sprzyja rozwojowi piłki nożnej?

– Oczywiście. Prochowice, kiedyś słynące z pasztetów, dziś najbardziej kojarzone jest z klubem piłkarskim Prochowiczanka. Poprzez dobre wyniki osiągane przez pierwszy zespół zwiększyła się frekwencja na meczach mistrzowskich. Jest drugi zespół seniorów, cztery grupy młodzieżowe. Prowadzimy też Akademię Piłkarską – zajęcia z 9-10 latkami, na które regularnie uczęszcza blisko 30 najmłodszych adeptów piłki nożnej. Czterech naszych zawodników zostało powołanych na turniej eliminacyjny Regions Cup. Jak mówi wielu mieszkańców Prochowic, żyją od soboty do soboty, czyli od jednego meczu do następnego.

Jakie ma Pan zainteresowania prócz piłki nożnej?

– Praca, którą wykonuję, sprawia mi ogromną przyjemność. Jednak wolne chwile, których mam niewiele, poświęcam rodzinie. Spędzamy je aktywnie, zimą wyjeżdżamy na narty, wiosną i latem jeździmy rowerami. Wspólnie lubimy zwiedzać i poznawać tajemnice starych zamków.

Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK


źródło: Słowo Sportowe




E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.