PKO Ekstraklasa Grad goli w meczu Śląska Wrocław z Lechem Poznań

Śląsk Wrocław stracił pierwsze punkty w tym sezonie PKO Ekstraklasy, ale z pewnością zyskał w oczach (i na oczach) kibiców. Zremisowany 3:3, niezwykle interesujący mecz z Lechem Poznań oglądało z trybun ponad 11 tysięcy osób.

Naoczni świadkowie hitu 3. kolejki PKO Ekstraklasy nie wyszli ze stadionu rozczarowani. Zobaczyli aż sześć goli, a mogli jeszcze więcej. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy po akcji Jakuba Modera i Michała Skórasia, podaniu Pedro Tiby i strzale z bliskiej odległości Mikaela Ishaka wyszli na prowadzenie. Śląsk odpowiedział błyskawicznie, bo w ciągu 10 minut. I to dwukrotnie. Najpierw do dośrodkowania z rzutu rożnego Waldemara Soboty najwyżej wyskoczył Piotr Celeban i w swoim stylu (głową) ulokował piłkę w siatce, następnie – także po centrze spod chorągiewki – ze zgrania Wojciecha Golli skorzystał występujący na szpicy Mathieu Scalet. Strzelanie w pierwszej części gry kontynuowali Dani Ramirez (także z bliska pokonał Matusa Putnocky’ego) oraz ponownie Ishak. Gospodarze wyrównali chwilę po przerwie, kiedy po wślizgu Tymoteusza Puchacza w szarżującego Lubambo Musondę sędzia Piotr Lasyk dmuchnął w gwizdek i podyktował rzut karny. Decyzja do oceny trudna, piłkarz gości najpierw bowiem trącił piłkę, a dopiero ułamek sekundy później wpadł (choć bezpardonowo) nogami w Zambijczyka. W każdym razie werdykt utrzymano, a Robert Pich szansę wykorzystał. Okazji było jeszcze kilka, najlepszą miał najlepszy na boisku Ishak, ale po podaniu z lewego korytarza trafił futbolówką w poprzeczkę.

TRENERSKI DWUGŁOS

Vitezslav Lavicka (trener Śląska): – Myślę, że kibice, którzy oglądali ten mecz na stadionie albo w telewizji, musieli być zadowoleni. Obie drużyny chciały grać w piłkę, pokazywały jakość i sporo zaangażowania. Trzeba docenić, że drużyna mimo straconych bramek cały czas walczyła i dążyła do tego, aby uzyskać korzystny wynik. Szanujemy zdobyty punkt, bo już przed meczem mówiłem, że choć Lech ciągle czeka na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, to zawsze pokazuje jakość i jest wymagającym rywalem. Rywal w ostatniej fazie spotkania faktycznie był nieco lepszy, ale dlatego, że my kończyliśmy mecz bez jednego zawodnika. Israel Puerto złapał kontuzję, a my nie mieliśmy już możliwości dokonania zmiany. Dlatego powtarzam, że musimy szanować zdobyty punkt (za slaskwroclaw.pl).

Dariusz Żuraw (trener Lecha): – Trudno, tak na gorąco, zebrać myśli po takim meczu, w którym było wszystko. Bramki, zwroty akcji, a na koniec spotkanie kończy się remisem. Dobrze weszliśmy w to starcie, strzeliliśmy ładnego gola po bardzo fajnej akcji, później dwa rzuty rożne i zrobiło się 2:1 dla Śląska. To nie podłamało zespołu, a wręcz przeciwnie, bo wyszliśmy na prowadzenie 3:2. Po zmianie stron wydarzyło się coś, czego nie mogę przemilczeć, bo dla mnie jest to przykre, że po raz kolejny taka sytuacja decyduje o losach meczu. Byłem przekonany, że kiedy mamy trzech sędziów na boisku i trzech kolejnych na VARze, to takie sytuacje da się dobrze rozstrzygnąć. Najbardziej przykre jest to, że zawodnicy w szatni mówili mi, że Musonda sam podszedł do sędziego i powiedział do arbitra: „panie sędzio, fair play, nie było karnego”. Nie jest to jednak ważne dla sędziów, ważne, że gdzieś był drobny kontakt i trzeba gwizdnąć karnego. To nie jest pierwsza taka sytuacja, dlatego o tym mówię. Mój zawodnik wybił piłkę, trafił nią w nogi rywala i później nastąpił kontakt. Sam grałem w piłkę, wiem jak to wygląda i wiem, że trudno jest się zatrzymać w miejscu robiąc wślizg (za lechpoznan.pl).

ŚLĄSK WROCŁAW – LECH POZNAŃ                       3:3 (2:3)

Bramki: 0:1 Ishak (7), 1:1 Celeban (12), 2:1 Scalet (16), 2:2 Dani Ramirez (28), 2:3 Ishak (32), 3:3 Pich (51-karny). Żółte kartki: Sobota, Štiglec. Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 11 535.

ŚLĄSK: Putnocký – Celeban, Puerto, Golla, Pawelec (68 Štiglec) – Musonda (83 Bargiel), Sobota, Łabojko, Praszelik (71 Samiec-Talar), Pich – Scalet (83 Makowski).

LECH: Bednarek – Czerwiński, Rogne, Crnomarković (81 Dejewski), Puchacz – Skóraś (71 Sýkora), Moder, P. Tiba, D. Ramírez (81 Marchwiński), Kamiński – Ishak.

ARKADIUSZ BARSKI

Pierwsze trofeum

Podopieczne Bożeny Karkut zdobyły drugi z rzędu, a szósty w historii Puchar Polski! W zaległym finale rozgrywanym w Gnieźnie Zagłębie Lubin pokonało Młyny Stoisław Koszalin 29:23 (16:12).

Gorzki powrót

W piątek minęło 290 dni, odkąd biało-czerwoni rozegrali ostatnie spotkanie eliminacji Euro 2020 ze Słowenią. Potem były odwołane towarzyskie mecze w marcu, odwołane towarzyskie mecze w czerwcu i przełożone na 2021 rok mistrzostwa Europy.

Trzy główki, sześć punktów

Podobnie jak przed tygodniem, uderzenie głową dało KGHM Zagłębiu Lubin komplet punktów w starciu z ligowym przeciwnikiem. O zwycięstwie z Wartą Poznań przesądził ten, na którego z reguły można liczyć.

Pich show

Drugie zwycięstwo w drugim meczu nowego sezonu ekstraklasy – Śląsk Wrocław dawno nie miał tak dobrego początku. Pierwszoplanową postacią w wygranym 3:1 spotkaniu z Wisłą Kraków był Robert Pich.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij