PKO Ekstraklasa Śląsk nadal bez zwycięstwa w 2021 roku

Śląsk Wrocław wciąż nie może obudzić się z zimowego snu. W trzech meczach po wznowieniu rozgrywek PKO Ekstraklasy, Wojskowi powiększyli swój dorobek zaledwie o dwa punkty i jedną strzeloną bramkę. W piątek zremisowali z Wisłą Kraków 1:1, a gdyby nie Matus Putnocky, który w drugiej połowie obronił rzut karny, byłoby jeszcze gorzej.

Nie sposób zrelacjonować tego spotkania, nie zaczynając od scenerii. Ani na chwilę nie odpuścił przecież ani mróz, ani śnieg, na co, jak się okazało, Wiślacy... nie byli przygotowani (?!). „Wskaż, ilu zawodników znajduje się na obrazku”, „wskaż, z kim grają piłkarze w zielonych koszulkach” – śmiali się obserwatorzy po tym, co zobaczyli na ekranach telewizorów/monitorów. Biała Gwiazda rzeczywiście była w tym meczu... biała. Dosłownie. Chodzi rzecz jasna o kolor koszulek piłkarzy spod Wawelu, które w transmisji telewizyjnej były słabo widoczne, bo zwyczajnie zlewały się z nawierzchnią...

Ręczne odśnieżanie i czerwone linie

Wobec niekorzystnych prognoz na cały ubiegły tydzień, istniało ryzyko przełożenia piątkowego spotkania. Jak na twitterze informował rzecznik Stadionu Wrocław Kacper Cecota, płyta boiska została ręcznie odśnieżona już w poniedziałek. Ręcznie, bo podkręcenie grzania murawy oznaczałoby... ugotowanie jej korzeni i – w konsekwencji – gnicie, z kolei pojawienie się ciężkiego sprzętu skutkowałoby koleinami. W między czasie pojawił się temat specjalnych mat, w które zaopatrzony został każdy z klubów ekstraklasy i które docelowo miały chronić boiska przed wszelkimi opadami i mrozami. W tym przypadku, przy częstych opadach białego puchu i minus kilkunastu stopniach, na powierzchni wytworzyłaby się jednak warstwa lodu, co jeszcze bardziej skomplikowałoby sprawę. Śnieg ponownie usunięto w czwartek, następnie w piątek. Na cztery godziny przed meczem arena zmagań wyglądała niemalże wzorowo (jak na zaistniałe pogodowe okoliczności), ale tuż przed pierwszym gwizdkiem, około godziny 20, do głosu znów doszła śnieżyca. W efekcie murawa była biała i śliska, aczkolwiek dzięki przeprowadzonym wcześniej zabiegom zdatna do rozegrania rywalizacji. Namalowano też czerwone linie, które przed tygodniem przy Reymonta, w potyczce Wisły z Jagiellonią, okazały się szczęśliwe dla gospodarzy.

Bohater Putnocky i profesor Mario

Aż trzech niewymuszonych zmian w porównaniu do meczu z Piastem dokonał w wyjściowym składzie Vitezslav Lavicka. Na prawej obronie zagrał Guillermo Cotugno, a w pomocy Mathieu Scalet i Marcel Zylla. Ponadto na środku defensywy wystąpił Mariusz Pawelec, który wypełnił lukę po pauzującym za kartki Marku Tamasie. Niemalże każdy z nich odegrał w tym pojedynku znaczącą rolę.

Biegający w centrum drugiej linii Scalet dał wrocławianom prowadzenie w 23. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Yew Yeboah tak nieudolnie wybijał piłkę, że... asystował rywalowi przy bramce. Ghańczyk szybko się zrehabilitował i już kilka chwil później doprowadził do wyrównania. Mocno uderzył zza pola karnego, a futbolówka, zanim ugrzęzła w siatce, odbiła jeszcze od Marcela Zylli. W drugiej połowie urodzony w Monachium młodzieżowy reprezentant Polski jeszcze dwukrotnie dał się własnej drużynie we znaki. Najpierw dotknął piłkę ręką w polu karnym, co poskutkowało „jedenastką” dla Wiślaków, a pół godziny przed końcem spotkania zobaczył drugą żółtą, a więc czerwoną kartkę za bezmyślny faul w ofensywie. Na szczęście dla WKS karnego nie wykorzystał Felicio Brown-Forbes, którego uderzenie obronił Matus Putnocky. Dla słowackiego golkipera była to druga skuteczna interwencja przy rzucie karnym w tym sezonie. Nawiasem mówiąc, premierową zanotował w starciu z inną ekipą z Krakowa, Cracovią. Drugim bohaterem Wojskowych był „profesor” Pawelec, który pracował w defensywie jak za najlepszych lat. Nie zapomniał oczywiście, jak robi się chociażby skuteczne wślizgi, co akurat na zmrożonej murawie okupił pozdzieraną skórą na nogach i rękach (jako jedyny w Śląsku grał w koszulce z krótkimi rękawami). Gdyby każdy się poświęcał tak jak on, WKS miałby kilka punktów więcej w tabeli...

TRENERSKI GŁOS

Vitezslav Lavička (trener Śląska): – Czy mecz powinien być odwołany? Z mojego punktu widzenia decyzja była „na granicy”. Rano przyjechaliśmy oglądać murawę, była biała, ale zapewniano nas, że jeśli nie będzie padać śnieg, to będzie przygotowana. Przyjechaliśmy 90 minut przed meczem i faktycznie, była bardzo dobra, gotowa do gry. W trakcie rozgrzewki zaczął mocno padać śnieg. W takich warunkach i na takiej murawie ryzyko kontuzji jest większe, ale żadna z drużyn nie miała łatwego życia. Wiedzieliśmy, że Wisła jest w innym miejscu i ma teraz inną jakość niż na początku sezonu, kiedy graliśmy w Krakowie. Teraz pokazują się z bardzo dobrej strony, wygrali ostatnie spotkanie. Naszym założeniem był wysoki pressing, żeby nie dać szansy na długie piłki. Nie wiedzieliśmy, że będą takie warunki i na co nam pozwoli murawa i przeciwnik. Były fazy, że mieliśmy przewagę w niektórych strefach, a w innych przewagę miała Wisła. Nie chcieliśmy pozwolić rywalom na kombinacyjną grę. Ważną sytuacją był karny obroniony przez Matusa Putnocky'ego. Utrzymał nas w meczu. Dwa punkty w trzech meczach to mało. Nie jesteśmy zadowoleni. Mieliśmy dwa spotkania na wyjeździe, jasne, że chcieliśmy więcej. Wywalczyliśmy jedno „oczko” na inaugurację w Mielcu, choć nastawienie piłkarzy nie było złe. W drugim meczu nie byłem zadowolony z poziomu, którego oczekiwałem. Po piątkowym spotkaniu szanujemy punkt z takim rywalem, bo graliśmy w osłabieniu. Cenię sobie zaangażowanie i charakter. To sygnał i droga, którą chcemy iść.

ARKADIUSZ BARSKI

ŚLĄSK WROCŁAW – WISŁA KRAKÓW                   1:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Scalet (23), 1:1 Yeboah (30). Żółte kartki: Zylla, Štiglec oraz Frydrych, Żukow. Czerwona kartka: Zylla (64, Śląsk, za drugą żółtą). Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Mecz bez udziału publiczności.

ŚLĄSK: Putnocký – Cotugno, Puerto, Pawelec, Štiglec – Pawłowski (67 Musonda), Praszelik, Scalet, Pich (87 Janasik), Zylla – Expósito (73 Piasecki).

WISŁA: Lis – Burliga, Frydrych, Mehremić, Sadlok – Yeboah, Plewka, Żukow, Savić (86 Starzyński), Carlos Silva (73 Medved) – Brown Forbes.

Bułgarska im leży

Bezbramkowy remis Lecha Poznań z KGHM Zagłębiem należy uznać za sukces lubinian. Kolejorz to przecież jedna z dwóch najsilniejszych kadrowo drużyn ekstraklasy, a Miedziowi mieli przed tym meczem duże problemy ze złożeniem defensywy.

Derby dla Miedzi

Miedź wygrała sparingowe derby z Chrobrym dzięki skuteczności Krzysztofa Drzazgi. Z kolei głogowianie wciąż szukają optymalnego ustawienia – trwa zacięta walka o skład.

Boiskowe chamstwo

Czerwona kartka, dwie szybko stracone bramki i w rezultacie domowa porażka z Wisłą Płock. KGHM Zagłębie Lubin pokazało jak nie zaczynać ligowej wiosny.

Podium czy niedosyt?

Śląsk Wrocław przystąpi do wiosennej części sezonu z mocnym postanowieniem poprawy. Wojskowi chcą z większą regularnością punktować na terenach rywali, nie tracąc przy tym domowej produktywności.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij