Podnieść głowę i walczyć
W szóstym meczu finałowym play-off PGE Turów przegrał z Asseco Prokomem 64:72 i w rywalizacji do czterech zwycięstw remisuje 3:3. Przed meczem decydującym o podziale medali (dzisiaj, godz. 18 w Gdyni) dobrej myśli jest obrońca zespołu ze Zgorzelca Bartosz Bochno.
PGE Turowowi nie udało się zakończyć w piątek finałowej rywalizacji z Asseco Prokomem i tym samym wywalczyć w historii klubu pierwszego złotego medalu.
BARTOSZ BOCHNO: - Rywal w piątek był lepszy. To pokazuje tablica wyników oraz fakt, że przez większą część meczu, to my musieliśmy gonić przeciwnika. Trzeba podnieść głowę i walczyć dalej. Rywalizacja jeszcze się nie skończyła i wciąż mamy szansę na złoto. Piąty mecz z Basketem rozstrzygnęliśmy w ćwierćfinałach na swoją korzyść. Później w półfinale wygraliśmy decydujący, siódmy, mecz z Treflem. Można powiedzieć, że to będzie nasz mecz, ja mocno w to wierzę. Jedziemy do Gdyni aby powalczyć i zwyciężyć. W tych finałach już dwa razy wygraliśmy w Gdyni. Postaramy się to zrobić jeszcze raz.
Czego zabrakło Wam w meczu numer 6?
- Trudno powiedzieć. Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to skuteczność. Nie mogliśmy wstrzelić się z dystansu, nic nie chciało nam wpadać. Były też duże kłopoty z linii rzutów wolnych.
W Zgorzelcu szampany podobno już się mroziły. Do poniedziałku będą musiały jeszcze poczekać…
- Byliśmy dobrej myśli i wierzyliśmy, że uda nam się zakończyć sezon przed własną publicznością. Nie udało się, ale sytuacja cały czas jest otwarta. Oba zespoły wygrały trzy mecze. Jedziemy walczyć o zwycięstwo.
Udowodniliście, że wiecie jak wygrywać w Gdyni. To dodaje optymizmu Waszym kibicom, którzy cały czas wierzą w sukces.
- Wygraliśmy tam dwa z trzech spotkań. Kolejny mecz w Gdyni nie będzie zatem dla nas żadną nowością. Musimy się zregenerować. Czeka nas długa podróż. Tym bardziej chcemy wygrać, żeby nie wracać do domu z pustymi rękoma.
Spodziewa się Pan 40 minut wojny?
- To będzie wojna kończąca sezon 2010/2011. Zapowiada się walka do upadłego od początku do końca. Zachęcam wszystkich zgorzeleckich kibiców do kibicowania nam.
Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK
