Polscy siatkarze wrócili do gry po przerwie epidemicznej

Dla siatkarskich kibiców w końcu nadszedł upragniony moment. W środę reprezentacja Polski mężczyzn rozegrała swój pierwszy mecz po przerwie spowodowanej koronawirusem. Co prawda jedynie sparingowy i bez kibiców na trybunach, ale dla spragnionych wrażeń i sportu fanów była to nie lada gratka. W czwartek rozegrano drugie spotkanie. W obydwóch triumfowała kadra biało-czerwonych.

Sparingi odbyły się w Zielonej Górze bez kibiców na trybunach. Zarówno w środę, jak i czwartek trenerzy umówili się na rozegranie czterech partii. Pierwsze spotkanie, zakończone remisem 2:2, postanowiono jednak rozstrzygnąć w tie-breaku. Zwyciężyła ekipa Vitala Heynena, a dzień później triumfowała po czterech setach (3:1).

Powrót do siatkówki

Selekcjoner biało-czerwonych już przed sparingami obiecywał, że każdy z jego podopiecznych dostanie szansę na grę i sprawdzenie swoich umiejętności. Słowa dotrzymał. W każdym spotkaniu po dwóch setach diametralnie zmieniał wyjściową szóstkę, by inni sobie pograli. W pierwszym meczu Heynen wystawił eksperymentalny skład, m.in. z Maciejem Muzajem, Janem Nowakowskim czy Norbertem Huberem. Sparing lepiej rozpoczęli Niemcy. Polacy mieli problem, by wejść we właściwy rytm i popełniali sporo błędów. Końcówka w całości należała do Moritza Karlitzka, który punktował na skrzydle i ostatecznie pogrążył Polaków (aż 86% z ataku). Słabo prezentował się zaś Muzaj – tylko 22% skuteczności w pierwszej partii. Warto zaznaczyć, że niewiele błędów pojawiło się w polu serwisowym, każda z ekip popsuła tylko jedną zagrywkę. W drugim secie walka była dużo bardziej wyrównana. Niestety nie za sprawą lepszej gry Polaków, ale gorszej dyspozycji Niemców. Polacy natomiast dużo bardziej mylili się na zagrywce – aż sześć zepsutych serwisów, w tym ten najważniejszy, czyli przechylający szalę zwycięstwa na korzyść rywali. Wtedy to w boisko nie trafił Kwolek.

Drastyczne zmiany

W trzecim secie wyszła całkowicie zmieniona szóstka. Na boisku pojawili się m.in. Wilfredo Leon i Bartosz Kurek. Różnica w grze pojawiła się wręcz od razu. Mistrzowie świata szybko wypracowali sobie sporą przewagę (12:4) i pewnie szli po swoje. Co ciekawe, lepsze statystyki w ataku mieli Niemcy (51% do 46% Polaków), jednak biało-czerwoni lepiej przyjmowali. Po przerwie Polacy znów narzucili swój rytm gry. Pojawiły się asy serwisowe w wykonaniu Bednorza i Kurka, przewaga rosła. Niemcy próbowali jeszcze walczyć, ale na niewiele się to zdało. As serwisowy Bednorza zakończył zaplanowane 4 sety. Gdy wszystkim wydawało się, że na tym koniec, trenerzy porozumieli się, by rozegrać tie-breaka. Z początku decydujący set był wyrównany, jednak Polacy dobrym atakiem i dyspozycją na boisku zaczęli budować przewagę i tych kilku punktów w zapasie nie oddali już do końca spotkania. Mecz zakończył Linus Weber posyłając piłkę daleko w aut.

Polska – Niemcy 3:2 (18:25, 23:25, 25:17, 25:22, 15:10)

Polska: Muzaj (7), Drzyzga, Kwolek (8), Fornal (12), J. Nowakowski (1), Huber (11), Wojtaszek (L) oraz Kurek (6), Leon (12), Łomacz (2), Bednorz (13), Kłos (7), Zatorski (L).

Niemcy: Krick (6), Schott (5), Hirsch (11), Karlitzek (14), Zimmermann, Krage (6), Zenger (L) oraz Reichert (8), Maase, Tille, Fromm (5), Bohme (4), Brehme (6), Weber (5), Stohr (L).

Czwartkowy sprawdzian

W czwartek mecz rozpoczął się nieco wcześniej. Vital Heynen znów postanowił wykorzystać patent „gry po dwa sety”, lecz na meczu stawił się nieco zmieniony skład zawodniczy. Wolne dostała część tej grupy, która dzień wcześniej rozgromiła Niemców w trzecim i czwartym secie. Mowa o Leonie, Drzyzdze czy Kurku. Początek spotkania zapowiadał wyrównaną grę. Niemal przez całą partię wynik wahał się w granicach remisu raz na korzyść gospodarzy, a raz gości. Emocje towarzyszyły siatkarzom do samego końca (24:24), by w końcu dojść do gry na przewagi. Pierwszego seta efektownym blokiem zakończył Bartosz Bednorz. Kolejna odsłona należała do tych określanych jako „set bez historii”. Jednostronna dominacja polskich siatkarzy nie pozostawiła ekipie Andrei Gianiego żadnych złudzeń. W trzeciej partii Niemcy się podnieśli, lecz nie na tyle, by przeszkodzić biało-czerwonym w zanotowaniu kolejnej partii na swoim koncie. Najwięcej emocji było w ostatniej, dodatkowej czwartej odsłonie meczu. Po zaciętej walce gościom udało się zdobyć honorowego seta. Najskuteczniejszy po niemieckiej stronie był Moritz Karlitzek. Przyjmujący otrzymał najwięcej piłek i zdobył najwięcej punktów (14). W polskiej drużynie atak rozkładał się na Aleksandra Śliwkę i Michała Kubiaka. Widowisko byłoby jednak zdecydowanie lepsze, gdyby nie błędy w zagrywce (12 u Niemców i aż 14 popsutych serwisów Polaków).

Polska – Niemcy 3:1 (26:24, 25:16, 25:21, 25:27)

Polska: P. Nowakowski (4), Muzaj (8), Komenda (2), Śliwka (13), Bednorz (7), Huber (4), Zatorski (L) oraz Konarski (9), Szalpuk (7), Łomacz (3), Kubiak (12), J. Nowakowski (7), Kłos (5), Wojtaszek (L).

Niemcy: Fromm (3), Reichert (5), Bohme (3), Brehme (8), Weber (4), Tille, Stohr (L) oraz Schott (5), Zimmermann, Maase (9), Krick (3), Hirsch (11), Karlitzek (14), Krage (4), Zenger (L).

Co dalej z siatkówką?

Sytuacja z rozgrywkami i meczami sparingowymi coraz bardziej stoi pod znakiem zapytania. W miniony piątek Trefl Gdańsk ogłosił, że jeden z zawodników zakażony jest koronawirusem. Wszyscy pozostali członkowie drużyny i sztabu zostali więc skierowani na kwarantannę. Z tego względu również koszykarski Trefl Sopot przechodzi izolację, gdyż treningi obie ekipy mają w tej samej hali. Wzrasta również strach przed zakażeniem w środowisku sportowym. Wczoraj i dziś polska kadra miała rozgrywać dwumecz z reprezentacją Estonii. Podopieczni Cedrica Enarda jednak poprosili o odwołanie tych spotkań ze względu na pogarszającą się sytuację epidemiczną w Polsce. Estońska kadra oznajmiła w sobotę, że nie dotrze do Łodzi na mecze towarzyskie, w związku z czym biało-czerwoni rozegrali sparing wewnętrzny (trzy sety niezależnie od wyniku). Niedzielny zakończył się już po zamknięciu tego numeru Słowa Sportowego. Starcia z Estonią miały być ostatnimi sprawdzianami Polaków w tym sezonie reprezentacyjnym.

ALEKSANDRA MIELCZAREK

Janczak zostaje!

Pierwszym, bardzo ważnym elementem układanki, jest trener. Krzysztof Janczak zostaje w Gwardii Wrocław na kolejny sezon.

Trudne czasy

Prezes KFC Gwardii Wrocław – Łukasz Tobys opowiada o sytuacji w klubie, centrum medyczny SportsMedica i akcji #graMYdlaKOSZAROWEJ.

Sezon zakończony

Obecny sezon przechodzi już do historii i z pewnością na długo pozostanie w pamięci siatkarskich kibiców. Będzie to pierwszy od wielu lat sezon, w którym nie wyłoniono mistrza Polski w męskiej siatkówce zarówno w PlusLidze, jak i Krispol 1.

IO nie dla siatkarek

Skończyły się marzenia naszych siatkarek o wyjeździe na igrzyska. Polki w półfinale europejskiego turnieju kwalifikacyjnego przegrały z Turczynkami w tiebreaku, odpadając tym samym z dalszej walki o awans.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij