Porażka Śląska w LOTTO Ekstraklasie

Maciej Piasecki, poniedziałek, 8 maja 2017

Śląsk, grając w grupie spadkowej, miał jak najwcześniej zapewnić sobie utrzymanie. Tymczasem w dwóch pierwszych meczach poniósł dwie porażki. Tym razem wrocławianie nie poradzili sobie w sobotę z Piastem Gliwice. Dla graczy z Górnego Śląska strzelali Radosław Murawski i Sasa Zivec, a nikt z pozostałych nie okazał się chociaż na chwilę słabym ogniwem. 

avatar
W Gliwicach miejsce Dankowskiego na boku obrony Śląska zajął Pawelec (fot. K. Ziółkowski)

Śląsk Jana Urbana przyzwyczaił, że potrafi zagrać ofensywnie, stwarzać sobie sytuacje i część z nich wykorzystać. W przegranym spotkaniu z Górnikiem Łęczna ewidentnie zabrakło woli walki i agresji. Pozostali za to biją się do upadłego i nikt w grupie spadkowej nie chce odpuszczać swojemu rywalowi. – Jest dużo remisów, co świadczy o tym, że każdy walczy i zostawia zdrowie na boisku – stwierdził tuż przed sobotnim meczem z Piastem Gliwice trener wrocławian. – Ale nie tylko zdrowiem wygrywa się mecze. Potrzeba też umiejętności, głowy i odpowiedniego podejścia. Pracujemy na treningach nad tym wszystkim i nie można zapominać o jakimkolwiek aspekcie. Na tym etapie rozgrywek najmniejszy szczegół może okazać się decydujący w tym, kto zostanie w Ekstraklasie na kolejny sezon, a kto się z nią pożegna. Widocznie jednym z takich szczegółów okazała się pozycja bramkarza. Miejsce Pawełka między słupkami zajął Budzyński, który jeszcze meczu od pierwszej minuty w najwyższej klasie rozgrywkowej nie zaliczył. Trener przed kamerami nie chciał jednak zdradzać, dlaczego tak postąpił. Zapytany czy to kontuzja, odpowiedział wymijająco. I należy przypuszczać, że zrezygnował z niego, pomny ostatnimi czasy formy byłego Wiślaka. I jak się zaraz okaże być może dlatego Śląsk nie przegrał z Piastem wyżej. Jedynie 0:2. Jedynie. Ten rywal zielono-biało-czerwonym ewidentnie nie leży. Spośród pięciu ostatnich meczów z Piastunkami żadnego nie wygrali a tylko raz zremisowali.

Znowu to samo

Początek spotkania należał do gospodarzy. Częściej utrzymywali się przy piłce, budowali składne akcje, a jedna z nich mogła się już w 3. minucie zakończyć golem. Badia, Jankowski strzał Sekulskiego i świetny wyblok Kokoszki. Piast napierał, ale będąc w ciągłym ataku bardzo łatwo zapomnieć o obronie. Śląsk mógł to wykorzystać. Pich wyprowadził kontrę, Biliński nawinął przeciwnika w środku pola, podał do wychodzącego na pozycję Dankowskiego, a ten uderzył z pierwszej piłki. Strzał wybronił jednak pewnie Szmatuła. Przez chwilę gra toczyła się w środkowej strefie, a z letargu szybciej obudzili się gliwiczanie, z resztą nie bez pomocy przeciwnika. Piłkę zagrywaną w pole karne odbił Lewandowski, tak niefortunnie, że ta wpadła pod nogi Sekulskiego. Strzał, rykoszet, i instynktowna obrona Budzyńskiego. Po drugiej stronie Pich i Dankowski próbowali zaskoczyć golkipera gospodarzy, ale ich strzały nie zmierzały nawet w światło bramki. Niedługo potem padł w końcu gol. Znów szybka trójkowa akcja Piasta, czyli to, co jego piłkarze lubili grać w tym meczu i z czym wrocławianie mieli wyraźnie problemy.

RAFAŁ STEFANIAK

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment