Raz na wozie, raz pod wozem
Połowicznym sukcesem zakończyła się wyprawa polskich siatkarzy do Stanów Zjednoczonych. W czwartym weekendzie Ligi Światowej podopieczni Andrei Anastasiego najpierw gładko rozprawili się z mistrzami olimpijskimi w trzech setach, by dzień później przegrać z reprezentacją USA w czterech partiach.
Chicago niemal od zawsze kojarzone jest z Polską ze względu na bardzo dużą Polonię. Polonusy i tym razem nie zawiodły naszych siatkarzy, wypełniając 10 tysięczną halę sportową niemal po brzegi. Włoski szkoleniowiec naszej kadry w pierwszym meczu zaskoczył wyjściowym składem, dając szansę od początku m.in. przyjmującemu Michałowi Kubiakowi czy środkowemu Piotrowi Nowakowskiemu. Były to strzały w dziesiątkę, ponieważ obaj zagrali niemal koncertowo zarówno w obronie, jak i ataku. Kubiak dzięki dobremu przyjęciu dał komfort rozgrywania Łukaszowi Żygadle. Dokładając do tego jeszcze dobrą dyspozycję Zbigniewa Bartmana (16 punktów w całym spotkaniu), mistrzowie olimpijscy w starciu z biało-czerwonymi nie mieli nic do powiedzenia.
W drugim spotkaniu siatkarze USA postawili wszystko na jedną kartę. Mający nóż na gardle amerykanie wyraźnie podkręcili tempo i walczyli o każdą piłkę. Będąc jednak w pełni obiektywnym trzeba przyznać, że Jankesi nie postawili bardzo trudnych warunków biało-czerwonym. Polacy zgubiła jednak zbyt duża liczba własnych błędów - Popełniliśmy bardzo dużo błędów, zwłaszcza w czwartym secie. To naprawdę okropne. Dzisiaj jest pierwszy mecz Ligi Światowej, w którym nie zagraliśmy bardzo dobrze – powiedział po meczu trener Anastasi. Skończyło się gładkim 1:3 i ostatecznym podziałem punktów w dwumeczu. Kolejne spotkania Polaków w Lidze Światowej już 24 i 25 czerwca w Płocku. Rywalem biało-czerwonych w Orlen Arenie będzie reprezentacja Portoryko.
PIĄTEK
USA - Polska 0:3 (-22, -19, -20)
SOBOTA
USA - Polska 3:1 (21, -15, 18, 22)
TABELA GRUPY A LŚ
1. Brazylia 7 18 19:5
2. USA 8 15 16:13
3. Polska 8 12 14:12
4. Portoryko 7 0 2:21
MACIEJ PIASECKI
