Rozmowa z Adamem Szymczakiem, wiceprzewodniczącym Szkolnego Związku Sportowego „Dolny Śląsk”

To był udany rok dla Szkolnego Związku Sportowego na Dolnym Śląsku! – Nasz kalendarz imprez jest zdecydowanie najbogatszy w Polsce. Jesteśmy najaktywniejsi także jeśli chodzi o gamę dyscyplin sportowych, które obejmują nasze zawody – mówi Adam Szymczak, wiceprzewodniczący zarządu dolnośląskiego SZS.

Kończy się rok 60-lecia istnienia Szkolnego Związku Sportowego. Jak minął ten jubileusz na Dolnym Śląsku?

– Tak. Szkolny Związek Sportowy powstał w 1953 roku. W naszym województwie także obchodziliśmy ten jubileusz, ale nie zdecydowaliśmy się na jakieś wielkie uroczystości. Za to nasi koledzy z powiatów i gmin organizowali specjalne imprezy sportowe dla dzieci. Mieliśmy nadzieję, że takich imprez odbędzie się 60, ale ostatecznie odbyło się ich troszeczkę mniej. Niewiele mniej. A punktem kulminacyjnych dla obchodów jubileuszu na Dolnym Śląsku będzie impreza w Oleśnicy, która odbędzie się już w najbliższy wtorek, 10 grudnia. Najpierw spotykamy się na zawodach sportowo-rekreacyjnych „Uczniowie i Gwiazdy” z udziałem sześciu szkół podstawowych – najlepszych we współzawodnictwie sportowym szkół Dolnego Śląska i współpracujących w szczególny sposób ze Szkolnym Związkiem Sportowym.

A więc prosimy o konkrety…

– Do udziału zaprosiliśmy Szkoły Podstawowe: nr 4 w Świdnicy, nr 4 w Oleśnicy, nr 46 we Wrocławiu, nr 7 w Oleśnicy, nr 50 we Wrocławiu oraz szkołę ze Smolnika. Razem z dziećmi bawić się będą znani sportowcy, m.in. Damian Szwarnowiecki, Rafał Kubacki, Marcin Jędrusiński, Wojciech Bartnik, Wojciech Błoński, Julian Kwit oraz przedstawiciele nauczycieli, dyrekcji szkół, rodziców i samorządów terytorialnych. Impreza rozpocznie się o godzinie 11.00 w Hali Sportowej Miejskiego Ośrodka Kultury i Sztuki w Oleśnicy, ul. Kochanowskiego 2. Następnie czeka nas spotkanie okolicznościowe osób związanych ze Szkolnym Związkiem Sportowym, a więc nauczycieli, trenerów, działaczy, przedstawicieli samorządów i firm wspierających naszą działalność. To spotkanie rozpocznie się około godziny 14, po zakończeniu imprezy sportowej, w Sali Widowiskowej oleśnickiego MOKiS przy ul. Kochanowskiego 4. Chciałbym tu zaznaczyć, że w spotkaniu nie wezmą niestety udziału wszystkie osoby, które powinniśmy zaprosić. Ale ponieważ pracujemy z olbrzymią armią ludzi, zwłaszcza, że trwa to już tyle lat, to nie wiem czy starczyłoby nam miejsca w Hali Stulecia, aby ich wszystkich pomieścić. My taką wielką salą nie dysponujemy, rozwiązaliśmy więc tę sytuację w ten sposób, że poprosiliśmy naszych kolegów z każdego powiatu o wytypowanie trzech reprezentantów środowiska. Chcemy podziękować tym osobom i za ich pośrednictwem przekazać podziękowania pozostałym. Spodziewamy się także wielu oficjeli. Będzie pan marszałek województwa – Rafał Jurkowlaniec, pan prezes Szkolnego Związku Sportowego – Wojciech Ziemniak. Wysłaliśmy zaproszenie także do Urzędu Wojewódzkiego. W sumie w spotkaniu weźmie udział około 120 osób. Będą w tym gronie dwaj panowie, którzy zaczynali pracę dla związku prawie 60 lat temu, ale będą też tacy, którzy zaczęli zaledwie kilka lat temu. Będzie to więc bardzo przekrojowa reprezentacja całego Dolnośląskiego Szkolnego Związku Sportowego.

Zapewne pojawią się także sportowcy, którzy przy SZS rozpoczynali swoją przygodę ze sportem.

– Jak już wspomniałem na pewno będzie Rafał Kubacki, który wyszedł z MKS Juvenia Wrocław, klubu blisko współpracującego z naszym związkiem. Będzie Magdalena Nykiel z MKS Karkonosze Jelenia Góra, nasza doskonała biathlonistka, olimpijka z Turynu. Ale tak naprawdę to praktycznie każdy ze sportowców w swoich początkach musiał się otrzeć o SZS, bo przecież te pierwsze starty to zazwyczaj są starty w zawodach szkolnych. Mamy sporą grupę zawodników, którzy zaczynali swoje kariery w międzyszkolnych klubach sportowych współpracujących z nami. I kiedyś szczególnie mocno ze SZS związanych, bo przez związek współfinansowanych. Ale od kilkunastu lat już to są stowarzyszenia z osobowością prawną, działające jakby obok nas. Tak więc nie chcemy odbierać wielu z tych klubów palmy pierwszeństwa do tytułu wychowawcy danego zawodnika. Taki zawodnik, dajmy na to olimpijczyk, jest przede wszystkim z wychowankiem międzyszkolnego klubu sportowego, a nie z SZS. Nie rościmy sobie praw do sportu kwalifikowanego, zajmujemy się sportem masowym.


A w mijającym roku Szkolny Związek Sportowy na Dolnym Śląsku może pochwalić się wieloma osiągnięciami?

– To był udany rok. Z mniejszymi, bądź większymi sukcesami przeprowadziliśmy kilka programów. Ale po kolei. To co nas zajmowało i zajmuje najbardziej, to organizacja zawodów międzyszkolnych. I mamy się czym pochwalić w tym temacie. Nasz kalendarz imprez jest zdecydowanie najbogatszy w Polsce. Jesteśmy najaktywniejsi także jeśli chodzi o gamę dyscyplin sportowych, które obejmują nasze zawody. Tych dyscyplin jest już 23 i w zasadzie każdy młody człowiek może znaleźć coś dla siebie. Nic więc dziwnego, że od początku roku z naszej oferty skorzystała duża armia dzieci i młodzieży startująca od szczebla gminnego. We wszystkich zawodach doliczyliśmy się blisko 130 tys. uczestników. A w zawodach centralnych, finałach wojewódzkich, tych przez nas bezpośrednio nadzorowanych, było blisko 35 tys. dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych.

Kalendarz i organizacja zawodów międzyszkolnych to jednak nie jest jeszcze cała oferta Szkolnego Związku Sportowego?

– Innym programem, który nas bardzo mocno absorbuje i którego jesteśmy operatorem, jest program animatora na orliku. Zatrudniamy ponad 250 animatorów na prawie 200 orlikach. Naszą rolą w tym przedsięwzięciu nie jest jedynie przekazywanie pieniędzy. Nadzorujemy funkcjonowanie programu od strony merytorycznej. To bardzo pożyteczny program skupiający duże grupy dzieci i młodzieży. Oczywiście jedne orliki działają lepiej, a inne gorzej. Ale w sumie jest się czym pochwalić. A nasi animatorzy należą do najlepszych w kraju i wygrywają rozmaite konkursy. Na przykład konkurs na najlepszą imprezę sportową w ramach „Tygodnia ruchu” wygrał nasz animator z Sycowa – Jakub Zmyślony. Jego pomysł wygrał z 60 innymi. Pan Zmyślony przeniósł kilka stacji treningowych służących do zbadania swojej kondycji i formy fizycznej, typu ławeczka czy podbiegi, znanych głównie z sal gimnastycznych, w bardzo nietypowe miejsca, takie jak hol dworca PKS w Sycowie albo tamtejszy Urząd Miejski. W nagrodę pojechał do Barcelony na międzynarodowy kongres wolontariuszy sportowych. Dwóch innych animatorów z Dolnego Śląska zdobyło tytuły „Superorlików” przyznawane przez Fundację Rozwoju Kultury Fizycznej. Nasi animatorzy pokazali, że na tym obiekcie można grać nie tylko w piłkę nożną, ale działać na o wiele szerszą skalę.

Co ponadto?

– Obszarów naszej działalności jest naprawdę wiele. Prowadzimy jeszcze chociażby takie programy jak „Animator sportu dzieci i młodzieży” czy „Animator sportu osób niepełnosprawnych”. Przez kilka lat prowadziliśmy program „Trener gminny” wzorowany na wrocławskim „Trenerze osiedlowym”. Z tym że my robiliśmy to w najuboższych gminach. Zatrudnialiśmy 25 ludzi, którzy mieli mnóstwo fajnych pomysłów i organizowaliśmy życie sportowe małych społeczności. Niestety, ten program najprawdopodobniej nie będzie kontynuowany.

Ale będzie coś w zamian?

– Tak. Bo innym programem, który już działa, cały czas nas mocno angażuje i doskonale się sprawdził, jest program „Sprawny Dolnoślązaczek” dla dzieci z klas 1-3 szkół podstawowych. Program działa już czwarty rok i w tej chwili jest nim objętych blisko 20 tys. dzieci, ponad 230 szkół, przeszło 1000 nauczycieli. Program na tyle się spodobał, że Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło uczynić z niego program ogólnopolski. W efekcie od przyszłego roku w całym kraju rusza program MSiT „Mały Mistrz”, który jest rozbudowaną wersja naszego programu. Te nowe elementy to przede wszystkim dodatkowe bonusy sprzętowo-finansowe dla szkół, które będą brały udział w programie.


Jakie są główne założenia tego programu?

– Program jest skonstruowany tak, aby dał dzieciom możliwość poznania jak największej gamy dyscyplin sportu. Ma też uatrakcyjnić lekcje wf, a tym samym pomóc zarówno uczniom, jak i nauczycielom. Lekcje wychowania fizycznego w klasach 1-3 w ponad 90 procentach prowadzą nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej, a nie wuefistki czy wuefiści. Oczywiście te panie doskonale sobie radzą, ale fakty są takie, że w czasie studiów miały z reguły około 30 godzin metodyki wychowania fizycznego. A to nie jest wystarczająca ilość czasu na nauczenie się prowadzenia lekcji wf. Schemat programu wygląda tak, że dzieci przez cały rok szkolny zdobywają rozmaite umiejętności i zdają coś w rodzaju egzaminów na sześć sprawności. Zdobywają sprawności turysty-rowerzysty, piłkarza, lekkoatlety, pływaka-wodniaka, gimnastyka-tancerza. Najpierw uczą się, nauczycielka przekazuje im wiedzę z danej dyscypliny na którą ukierunkowane są lekcje wf, a następnie zdają egzamin, którego zdanie jest nagradzane wlepką przypisaną danej dyscyplinie. Wlepki są gromadzone w specjalnych legitymacjach, a kiedy uczeń uzbiera komplet, czyli sześć sprawności, otrzymuje tytuł „Sprawnego Dolnoślązaczka”. W całe przedsięwzięcie staramy się wciągać także rodziców. Co jakiś czas organizujemy spotkania, które nazywamy wywiadówkami z kultury fizycznej. W trakcie tych spotkań rodzice są zapoznawani ze stanem zdrowia dzieci i z problemami, które ewentualnie występują.

To ciekawy pomysł, bo zdobywanie sprawności dotychczas kojarzyło się z harcerstwem.

– I bardzo słusznie. Bo to działa mniej więcej na takiej samej zasadzie. Dzieci, tak jak harcerze, bardzo chętnie zbierają sprawności. To dobry impuls do uaktywnienia się. Zwracamy jednak uwagę, aby nie było to wyłącznie kolekcjonerstwo, a autentyczne zdobywanie wiedzy i umiejętności sportowych.

Czy uruchomienie przez ministerstwo programu „Mały Mistrz” oznacza koniec programu „Zdolny Dolnoślązaczek”?

– Niezupełnie, bo program ministerstwa w pierwszym roku będzie dotyczył wyłącznie klas pierwszych. W kolejnym roku zostaną nim objęte również klasy drugie, a w jeszcze kolejnym klasy trzecie. „Sprawny Dolnoślązaczek” będzie więc wygaszany, ale stopniowo, przez kolejne trzy lata. Oczywiście w jego miejsce pojawią się nowe programy, które miejmy nadzieję, zostaną przyjęte przez dzieci równie pozytywnie.

Rozmawiał
ŁUKASZ HARAŹNY

Walka trwa

Kolejny tydzień plebiscytu… Głosy napływają do nas zarówno na kuponach, jak i w postaci sms-ów. W tym tygodniu najbardziej spektakularny awanse zaliczyła Justyna Kasprzycka, która w gronie sportowców została wiceliderką.

Regulamin Plebiscytu

Zapraszamy Wszytskich do wzięcia udziału w głosowaniu!

Podniebne akrobacje

Akrobatyka sportowa… Dochodzę do wniosku, że to jedna z najtrudniejszych dyscyplin, jakich do tej pory udało mi się spróbować. Siła, idealna koordynacja, gibkość, to tylko niektóre cechy jakie powinien mieć akrobata.

AWF odpowiada

Mamy kolejne zgłoszenia! Tym razem mocno zadziałał klub AZS AWF Wrocław.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij