Rozmowa z Arkadiuszem Rusinem, trenerem Ślęzy Wrocław i nowym trenerem kadry Polski koszykarek

Maciej Piasecki, poniedziałek, 2 października 2017

Swoją trenerską, samodzielną karierę rozpoczynał w Osie Zgorzelec. Później, przez dziewięć lat, zbierał doświadczenie w Polkowicach, pracując z najlepszymi polskimi trenerami. W zeszłym sezonie już samodzielnie poprowadził Ślęzę Wrocław do mistrzostwa Polski i został wybrany trenerem roku Basket Ligi Kobiet. Nie było innego rozwiązania: Arkadiusz Rusin musiał zostać trenerem kadry! Oficjalnie stało się to w miniony piątek.

avatar
Arkadiusz Rusin od zeszłego piątku już oficjalnie jest trenerem kadry narodowej (fot. K. Ziółkowski)

Jak zostaje się trenerem kadry? Sam zgłosiłeś swój akces do konkursu, czy zostałeś do niego zaproszony?
ARKADIUSZ RUSIN: – Po decyzji Polskiego Związku Koszykówki o zwolnieniu trenera Mollova otrzymałem zapytanie, czy nie chciałbym wystartować. Zgłosiłem swój akces i, szczerze mówiąc, nie wiem z kim rywalizowałem. Nie wiem też do końca, jak wyglądała cała procedura wyboru trenera kadry. Ja natomiast we wtorek tydzień temu, czyli w dniu złożenia dokumentów, miałem rozmowę z komisją PZKosz Po piątkowym, ligowym meczu z MKK Siedlce otrzymałem od prezesa Bachańskiego informację, że zostałem wybrany.

Dwa lata temu w konkursie oprócz trenera Mollova startował także Krzysztof Szewczyk. Ty nie czułeś się wtedy gotowy, czy nie interesowało Ciebie to stanowisko?
– Dwa lata temu byłem w zupełnie innej sytuacji. Przenosiłem się wtedy z Polkowic do Wrocławia. Najbardziej wtedy potrzebowałem wypracować sobie stabilizację we Wrocławiu. To był dla mnie priorytet. Nie rozpatrywałem wtedy żadnych innych wyzwań.

Jaki jest Twój plan na polską kadrę? Przez ostatnie dwa lata wyglądało to dość kiepsko, sporo zawodniczek zrezygnowało z gry w reprezentacji. Będziesz starał się je przekonać do powrotu?
– Tak. Prowadzą w tym celu rozmowy ze związkiem. Bo powrót zawodniczek zależy również od działań PZKosz. Zależy mi na zbudowaniu mocnej reprezentacji. Zdaję sobie sprawę, że może nie będziemy topową kadrą w Europie, ale jeśli uda nam się namówić do powrotu najlepsze polskie koszykarki, to myślę, że będziemy w stanie powalczyć. Zresztą nigdy bym nie przekreślił naszych szans. Będziemy walczyli o najwyższe cele na tyle, na ile będzie nam starczało potencjału. Zawsze podkreślam, że tylko mocna reprezentacja będzie dawała podwaliny pod mocną dyscyplinę. Jeśli jej nie będzie, to koszykówka w Polsce będzie naprawdę cierpiała. Sukces nawet mały buduje zainteresowanie dyscypliną. Ma ona szansę pojawiać się więcej w mediach, a co za tym idzie być może więcej osób zainteresuje się jej uprawianiem.

A nie osłabia polskiej koszykówki kobiecej fakt, że w tym sezonie wprowadzono zasadę, że na parkiecie podczas meczu musi przebywać tylko jedna Polka, a nie dwie jak to było w ubiegłym sezonie?
– Nie chciałbym komentować takiej decyzji. Ja jestem jednak zdania, że dobry gracz zawsze się obroni.

Rozpocząłeś już jakieś działania?
– Tak, wykonałem już pierwsze telefony do zawodniczek. Powoli buduję też sztab, z którym będę współpracował. Mam nadzieję, że większość koszykarek, o których myślę, zgłosi akces do reprezentacji.

Możemy już mówić o jakichś nazwiskach?
– Na razie jeszcze nie. Nie chciałbym, żeby ktoś dowiedział się z mediów, że widzę go w reprezentacji. Jak skończę kompletowanie szerokiej kadry, wtedy z pewnością będę mógł powiedzieć coś więcej.

Rozmawiała
ALEKSANDRA SZUMSKA

Cała rozmowa w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.