Rozmowa z Bożeną Karkut, szkoleniowcem Metraco Zagłębia Lubin

, poniedziałek, 29 maja 2017

Po dwóch latach przerwy Metraco Zagłębie powróciło do czołówki PGNiG Superligi Kobiet. Wydaje się, że sukces lubińskiej drużyny nie będzie jednorazowy, a w kolejnych latach również będzie walczyła o najwyższe cele. Z Bożeną Karkut podsumowaliśmy, zakończone niedawno rozgrywki, a także zapytaliśmy, czy wie, co łączy ją z Sir Alexem Fergusonem i Arsene Wengerem. 

avatar
Piłkarki ręczne Metraco Zagłębia Lubin do udanych zaliczą miniony sezon (fot. K. Ziółkowski)

Gdy po raz ostatni spotkaliśmy się podczas dłuższej rozmowy, a było to po sezonie 2015/16, mówiła Pani o tym, że każda porażka czegoś uczy. Wtedy Metraco Zagłębie Lubin zajęło ósme miejsce w PGNiG Superlidze Kobiet. Teraz zespół osiągnął wielki sukces, zdobywając wicemistrzostwo Polski i PGNiG Puchar Polski. Co się zmieniło w trakcie tych dwunastu miesięcy?
BOŻENA KARKUT: – Po ubiegłym sezonie wiedzieliśmy, że trzeba zmienić trochę personalnie zespół. Niektóre osoby nie były w stanie walczyć o najwyższe wyniki, bo pewnej granicy umiejętności nie przekroczą. Dobraliśmy do składu dziewczyny posiadające głód sukcesu. Pomijam kontuzje, bo z nimi i w tym roku nie było dobrze, szczególnie w 2/3 sezonu. Na szczęście większość dziewczyn podleczyła się na koniec tych rozgrywek. Po drugie, chcieliśmy zmienić oblicze mentalne tego zespołu i udało nam się to w pełni.

Pomimo tych kontuzji o Metraco Zagłębiu Lubin można powiedzieć, że nie było uzależnione od żadnej zawodniczki, tak jak w poprzednim sezonie od Żany Marić?
– Gdy w ubiegłym roku wypadła ona ze składu, to nie miałam nikogo w zastępstwie. Od początku tego sezonu bardzo dobrze grała Małgorzata Mączka, ale niestety doznała kontuzji kolana. Powinniśmy się martwić, ale nie musieliśmy, bo świetnie zagrała Gosia Buklarewicz. Bardzo liczyliśmy na powrót i dobrą formę Karoliny Semeniuk, a tak naprawdę pierwsze skrzypce grała Kaja Załęczna. Myśleliśmy, że dużo bardziej pomoże nam Juliana Malta. Była ona jednak jedynie wartościową zmienniczką, bo grały inne zawodniczki. W trakcie rozgrywek odeszła z klubu Sanja Premović, a kontuzja wyeliminowała z gry Małgosię Trawczyńską. Okazało się, że nie mamy prawego skrzydła, ale na tej pozycji wyśmienicie odnalazła się Agnieszka Jochymek. To są szczegóły, które sprawiły, że w tym roku było inaczej. Bardzo równo w bramce spisały się Monika Wąż i Monika Maliczkiewicz. Gdy jedna miała słabszy dzień, to druga wchodziła i broniła piłki. Obie przez większość sezonu zagrały na równym, a zarazem wysokim poziomie. Nie mieliśmy w tym sezonie łatwo, bo w pewnym momencie graliśmy dwiema skrzydłowymi, jedną kołową i połową środkowej rozgrywającej. Trzeba było sobie z tym jednak poradzić. W porównaniu do ubiegłego roku, to z całym szacunkiem do Żany Marić, miałam kogo wprowadzić na parkiet.

Uprzedziła Pani moje pytanie o bramkarki. Zapytam zatem o obronę Metraco Zagłębia Lubin. Była ona kluczem do sukcesu? Straciłyście najmniej bramek w PGNiG Superlidze Kobiet.
– Zdecydowanie, bo miałam w końcu wykonawców do mojej ulubionej obrony. Daje ona radosną piłkę ręczną, bo często zdobywa się bramki z kontry. Wymaga jednak zdrowia, ale przede wszystkim wykonawców. Jeżeli ktoś chce się schować za koleżankami i postać w obronie, to na pewno się do niej nie nadaje. A w tym roku miałam osoby, które walczyły w defensywie. Bramka to jedno, ale funkcjonuje ona zawsze z obroną, a ta w najważniejszych meczach była naszym kluczem do sukcesu.

Czy jest zawodniczka w zespole, która jest niedoceniana, a powinna być?
– Zawsze staram się wymienić wszystkie dziewczyny, bo nikogo nie chcę pomijać. Ten sezon ze względu na formę rozgrywek miał różne bohaterki. Dlatego mówimy o całym zespole, bo tak naprawdę zawodniczki, które mniej grały, to jak weszły na boisko, były na nim widoczne. O ich wkładzie w nasz sukces nikt nie zapomni. Nie przychodzi mi na myśl żadne nazwisko, bo wygrał cały zespół, a nie jedna piłkarka ręczna czy formacja. Przy tych trudnościach i tym, co się działo, należy powiedzieć kilka dobrych słów o Jovanie Milojević. Gdy przychodziła do klubu, to sypały się na nas gromy, kogo my tutaj ściągnęliśmy, a prezes i ja tłumaczyliśmy, że trzeba jej dać czas. Ten sezon pokazał, że nie myliliśmy się i cieszymy się, że grając w Metraco Zagłębiu, trafiła do reprezentacji Serbii.

Rozmawiał
DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego"


źródło: własne


Proste pytanie: 6 + 5 =


Komentarze:
  • nickname:
    rok temu
E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.