Rozmowa z Dominiką Cuda – fotografem, autorką kalendarza z aktami sportowymi

Andrzej Czech, poniedziałek, 1 grudnia 2014

W świecie sportowym i nie tylko coraz głośniej jest o kalendarzu ze zdjęciami nagich sportsmenek. Autorka projektu – Dominika Cuda – opowiada o pomyśle powstania zdjęć, problemach podczas sesji zdjęciowych i przede wszystkim o akcji charytatywnej związanej z kalendarzem.

avatar
Fot. Zdjęcia do kalendarza charytatywnego Dominika Cuda www.sesjesportowe.pl

Możemy już coś powiedzieć o sprzedaży kalendarza?
DOMINIKA CUDA: – Sprzedaż jeszcze nie ruszyła. Przedsprzedaż zacznie się najprawdopodobniej już w grudniu. Jeżeli chodzi o zainteresowanie, muszę przyznać, że jest spore.
Zanim zajęłaś się fotografią ,sama byłaś sportowcem.
– Tak. Trenowałam biathlon, chodziłam do szkoły mistrzostwa sportowego. Jednak moja kariera – być może to za duże słowo – skończyła się na klasie maturalnej. Później postawiłam na nauką.
A fotografia skąd się wzięła?
– Pojawiła się dość przypadkowo. Pojechałam na pierwsze takie „poważne” wakacje z dużą ekipą znajomych i tam poznałam Kamilę, która zaszczepiła we mnie zainteresowanie fotografią. Później wszystko pięknie zaczęło się łączyć, wyszła z tego fotografia sportowe i dziś mamy efekt w postaci kalendarza.
No właśnie… Jak pojawił się pomysł zrobienia kalendarza ze sportowymi aktami?
– Jeżeli chodzi o sam akt w sporcie, to pomysł zrodził się na początku tego roku. Po prostu przestało mnie interesować fotografowanie dla samej fotografii, przeglądanie zdjęć bez zastanawiania się nad koncepcją ich powstania. Nie można było nic dopisać do poszczególnych zdjęć, zwłaszcza w fotografii modowej, a dla mnie liczy się człowiek i historia, którą przedstawiam. Dodatkowo jestem osobą, która odkąd pamiętam zajmuje się wszelką działalnością charytatywną. Przynosi mi to wielką radość. A że jedynym środkiem przekazu, jaki mam, jest fotografia, więc postanowiłam to wykorzystać i wszystko ze sobą połączyć.
Oznacza to, że dochód ze sprzedaży kalendarza przeznaczony zostanie na cel charytatywny? Możemy zdradzić, jaki?
– Oczywiście. Cel będzie sportowy. Nie przeznaczymy pieniędzy na klubu sportowe, bo te powinny być utrzymywane z budżetu państwa, ale chcemy dofinansować dzieciaki i młodzież w przedziale wiekowym 13-18 lat. Przede wszystkim zamierzamy pomagać młodym sportowcom, którzy już coś osiągnęli, mają potencjał. Skupimy się na takich podstawowych potrzebach, czyli obuwiu, strojach sportowych, sprzęcie. Ile osób zostanie taką pomocą objętych? Trudno nam jest powiedzieć – wszystko zależy od sprzedanych egzemplarzy i środków, jakimi będziemy dysponować.
Powstanie jakaś specjalna fundacja?
– Tak, ale na razie nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów. Będzie to fundacja One Year Foundation i zajmie się nie tylko tym dofinansowaniem, o którym wcześniej mówiłam, ale zamierzamy także organizować szkolenia motywacyjne dla młodych sportowców. Chodzi tutaj głównie o dostęp m.in. do opieki psychologa sportowego.
Wróćmy do samego kalendarza i jego realizacji. Miałaś jakąś wizję, jak powinny wyglądać te zdjęcia, jakie dyscypliny chciałabyś pokazać?
– W początkowej fazie projektu trudno było planować, co znajdzie się w kalendarzu. Pomysł był dość odważny, więc nie każdy miał śmiałość wziąć w nim udział. Mówiąc wprost: początki były trudne. Poszukiwania dziewcząt trenujących nie miały końca, aż w końcu się udało. Mamy sesję z pięściarką. W połowie roku zaczęły napływać zgłoszenia i wtedy już mogłam decydować i wybierać. Teraz natomiast mam już mnóstwo zgłoszeń do kolejnych sesji, tak że pewne jest, że powstanie kalendarz na rok 2016. Tym razem będę mogła wybierać pomiędzy różnymi dyscyplinami, ale chciałabym się skupić głównie na tych olimpijskich, bo też te dyscypliny chcemy później wspierać finansowo. Z drugiej strony nie zamykamy się tylko na nie, bo np. w kalendarzu na rok 2015 znalazły się sporty nieolimpijskie, które cieszą się zainteresowaniem amatorów, jak chociażby pole dance czy MMA. Chciałam też pokazać wspinaczkę, szkoda, że się nie udało tym razem, ale mam nadzieję, że nadrobimy to w przyszłym roku.
Masz jakieś swoje ulubione zdjęcie, dyscyplinę?
– Trudno mi wybrać jedno. Jestem związana emocjonalnie z każdą z dziewczyn i nie potrafię zdecydować. Jestem natomiast w stanie określić, która fotografia najbardziej podoba się publiczności. Na pewno jest to 400 m przez płotki i zdjęcie dziewczyny, która zaprezentowała połączenie gimnastyki artystycznej i akrobatyki sportowej. Dla mnie natomiast każde zdjęcie jest najlepsze i bardzo doceniam to, że otrzymałam taki kredyt zaufania od dziewczyn, które w wielu przypadkach miały pierwszy raz styczność z sesją zdjęciową, a co dopiero mówić o nagiej sesji.
Pojawiały się problemy z tą nagością podczas pracy?
– Może nie były to opory, ale pojawiały się chwile zawahania. Była sytuacja, kiedy pojechaliśmy na drugi koniec Polski nad morze i na miejscu okazało się, że nasza modelka nie jest do końca przekonana, czy dobrze robi, biorąc udział w naszym przedsięwzięciu. Dopiero podczas naszych spotkań, wspólnej pracy udało się zbudować relację, dzięki której wszystko szło już płynnie i zgodnie z planem. Stąd też wynika moje zaangażowanie emocjonalne w każde zdjęcie. Nie potrafię się wyłączyć, kiedy słyszę niepochlebne komentarze nie pod adresem zdjęcia, a osoby, która na nim jest. Kiedy coś takiego się zdarza, siedzę godzinami, czytam te komentarze, dzwonię do dziewczyn, bo nie jestem w stanie przejść obok tego obojętnie.
Czyli i nieprzychylne recenzje się niestety zdarzają?
– Tak. Głównie ludzi, którzy nie mają pojęcia o całej idei kalendarza. Niektórzy widzą tylko zdjęcie nagiej kobiety i oceniają je w różny sposób. Pamiętajmy też, że w dobie internetu mamy większą swobodę wypowiedzi, ludzie często komentują coś, nie do końca wiedząc, o co chodzi, nie zastanawiając się, że tam po drugiej stronie jest osoba, która istnieje naprawdę, ma uczucia. Ale to już druga strona medalu i nie możemy się na niej skupiać. Robimy swoje i gdybyśmy przejmowały się każdą krytyką, kalendarz by pewnie nie powstał.
Wspominałaś, że w planach masz już kalendarz na rok 2016. Myślisz o tym, żeby do projektu włączyć też panów?
– Zastanawiam się nad tym cały czas. Istnieje taka możliwość, że powstaną także zdjęcia mężczyzn, natomiast chyba nie trafią one do kalendarza. Nie jest to jakiś seksistowski przejaw w stosunku do panów. Chodzi raczej o to, że jeśli chcemy sprzedać kalendarz, z którego dochód przekazany będzie na szczytny cel, to pojawia się pytanie, czy mężczyzna kupi kalendarz, w którym będzie zdjęcie innego i to jeszcze nagiego mężczyzny. Nad tym cały czas myślę, bo jeśli problem się pojawi, ograniczy nasz zasięg i sprzedaż, to chyba nie podejmę ryzyka. Tak więc zdjęcia mężczyzn będą, ale pewnie przede wszystkim na stronie internetowej.
Rozmawiała

ALEKSANDRA SZUMSKA


Gdzie i jak kupić?
Informacje odnośnie sprzedaży kalendarza można znaleźć na stronie sesjesportowe.pl/kup-kalendarz. Ilość kalendarzy będzie ograniczona. Jest to kalendarz książkowy/kartkowy (nie kalendarz ścienny) o profilu sportowym, z dziennikami treningowymi pod różne dyscypliny sportowe. Znajdą się tam również cele na każdy tydzień i podsumowanie miesiąca.
„Mówiąc wprost: początki były trudne. Poszukiwania dziewcząt trenujących nie miały końca. aż w końcu się udało. Mamy sesję z pięściarką.”


źródło: brak danych


Proste pytanie: 0 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.