Rozmowa z prof. dr hab. Andrzej Rokita – rektorem Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu:

Aleksandra Szumska, środa, 4 października 2017

Rektor Wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego opowiada o wyzwaniach, problemach i szansach uczelnii.

avatar
Fot. Archiwum A. Rokita

Rozpoczął się rok akademicki 2017/18. Z czym do niego przystępuje uczelnia, którą pan profesor kieruje?

Andrzej Rokita: - Z doświadczeniem ubiegłorocznym, które dla mnie było bardzo ważne. Działania poczynione w minionym roku już przynoszą owoce. Co mam na myśli? Przede wszystkim proces kształcenia, do czego jest powołana każda akademia. Jako uczelnia obserwujemy rynek, staramy się na niego nie tylko reagować, ale i wyprzedzać modernizując programy. I ta modernizacja skutkuje m.in. tym, że w tym roku studenci pójdą już według nowego programu na kierunkach: wychowania fizycznego i fizjoterapii. Ta ostatnia staje się studiami ciągłymi, 5-letnimi, natomiast na wychowaniu fizycznym wyposażymy studentów w nowe kompetencje, uprawnienia do wykonywania jeszcze innych działań na terenie szkoły, niż tylko kształcenie w zakresie wychowania fizycznego. Udało się w ciągu minionego roku nieco zmodyfikować kompleks Stadionu Olimpijskiego, co spowodowało, iż stadion ożywa. W dowolnym momencie można zaobserwować, że ktoś się rusza, ktoś biega, ktoś gra w piłkę. Doposażyliśmy go w bardzo dobre nagłośnienie, w zespół szatniowo – konferencyjny i dzisiaj na terenie dawnego kompleksu pól marsowych równocześnie może grać kilka zespołów, nie przeszkadzając sobie. Dokonaliśmy również modyfikacji nagłośnienia i oświetlenia hali wielofunkcyjnej – to niezwykle istotne przede wszystkim ze względu na transmisje telewizyjne. Cieszy nas, że mistrz Polski w żeńskiej koszykówce, czyli Ślęza nie chce grać nigdzie indziej, tylko w naszej hali. Ślęzanki dobrze się u nas czują, my także dobrze czujemy się z nimi, tym bardziej, że nawiązaliśmy współpracę nie tylko gospodarczą, ale i naukową. Rozpoczynamy pełną diagnozę zespołu, co dla nas jest wielkim wyróżnieniem, a sądzę, iż Ślęzie pomoże racjonalniej prowadzić proces treningowy. Chodzi o to, by nie tylko było to: więcej, wyżej, silniej, ale też, kiedy i jak wypocząć, żeby to więcej, silniej, wyżej wystąpiło w najważniejszym momencie, czyli dniu meczu.

W nieodległej perspektywie czeka szkolnictwo wyższe nowa ustawa: prawo o szkolnictwie wyższym. Jest potrzebna?

- W miniony wtorek, tj. 19 września wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin przedstawił w Krakowie założenia tego projektu i uczelnie będą powoli się do tego przygotowywać. Oczywiście nie jest to jeszcze akt prawny, bo proces legislacyjny trochę trwa, odbędą się konsultacje społeczne (myślę, że do końca roku powinny się zakończyć), potem sejm, senat, i na końcu pan prezydent. Przypuszczam, że od 1 października 2018 ustawa wejdzie w życie. Uczestniczyłem w kongresach, których organizatorem był minister, poruszaliśmy tę tematykę wielokrotnie na posiedzeniach KRASP-u (Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich), w związku z tym trudno mówić o zaskoczeniu, wręcz przeciwnie – to jest przedyskutowane także z gronem rektorów. Trzeba się zatem do tego przygotowywać. Pierwsze zadanie to stworzenie nowego statutu, podstawowego aktu prawnego uczelni. Według niego i założeń reformy rektor uzyskuje jeszcze większe, niż dotąd uprawnienia, ale – co za tym idzie – większą odpowiedzialność.

Przed laty zaskoczyliście otwarciem nowego kierunku - kosmetologia, niekoniecznie kojarzącym się z uczelnią o tym profilu. Czym chcecie nas zaskoczyć w przyszłości?

- Rzeczywiście zaskoczyliśmy wszystkich kosmetologią. Dla nas jednak był to proces, do którego przygotowywaliśmy się dość długo, a że nowy kierunek okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę świadczy chociażby tegoroczna rekrutacja – 12 osób na 1 miejsce. Zatem pomysł okazał się więcej, niż dobry, jednocześnie uświadomił opinii publicznej, iż do realizacji takiego przedsięwzięcia starannie się przygotowujemy, ale też, że dobrze kształcimy. Co do kolejnego kierunku, nad którym pracujemy to jest nim przygotowanie do pracy z osobami starszymi. Nasze społeczeństwo to w znacznej mierze społeczeństwo ludzi starszych, chodzi o to, by mogli dobrze funkcjonować we współczesnym świecie, żeby byli samodzielni. Jesteśmy przekonani, że pomoże w tym ich aktywność. W tym celu chcemy uruchomić kierunek: promocja aktywnego starzenia. Poczyniliśmy pierwsze przymiarki, mieliśmy już specjalność - przez 2 lata przygotowywaliśmy studentów do takich obowiązków, ale doszliśmy do wniosku, że to za mało. I stąd pomysł kierunku, zarówno w systemie stacjonarnym, jak i niestacjonarnym.

W zeszłym roku wrocławska AWF świętowała swoje 70-lecie, w tym zaś Pan Rektor obchodzić będzie jubileusz 25-lecia obrony pracy magisterskiej. Oba wydarzenia skłaniają do refleksji. Co się w ćwierćwieczu (jest Pan za młody, by pamiętać odleglejsze czasy) na uczelni zmieniło?

- Jak ten czas szybko płynie! Oczywiście wiele się w tym ćwierćwieczu na uczelni zmieniło. Wtedy magister, dzisiaj profesor, rektor (przeszedłem wszystkie szczeble „wtajemniczenia”) – ogromnie się cieszę, że uczelnia dala mi szansę poznać ją z każdej strony. Ja naprawdę wiem, jak ona wygląda od podstaw: od administracji po tytularnych pracowników, identyfikuję się całym sobą z moją AWF, żyją nią w każdej chwili, nie tylko w trakcie pracy. Mam pomysły, jak ją rozwijać, słucham też ludzi, bardzo dobrze układa się współpraca z urzędami: miejskim, marszałkowskim, wojewódzkim. Staramy się wspólnie zrobić wszystko, by ten region pozytywnie kojarzył się z dobrą atmosferą dla sportu.

O randze, sile uczelni świadczy prestiżowy ranking „Perspektyw”: I miejsce dla najlepszej uczelni sportowej w kraju, takież lokaty dla kierunków: turystyka i rekreacja oraz wychowanie fizyczne. Powodów do dumy zatem nie brakuje.

- To ogromne wyróżnienie, ale i ogromne zobowiązanie. O tym, że się staramy świadczy fakt, iż wygraliśmy ten ranking aż sześciokrotnie w ciągu 8 lat. Przede mną leży zaproszenie z ambasady Tajwanu, gdzie zresztą miałem przyjemność być niedawno na Uniwersjadzie (na zaproszenie Światowej Federacji Sportu Akademickiego) i nie jest to przypadek. Uniwersytet tajwański podpisał porozumienia z najlepszymi uczelniami na świecie, wykorzystując do tego celu Uniwersjadę, nam też udało się podpisać list intencyjny i jestem przekonany – podobnie, jak prezydent National Taiwan Sport University – że nie skończy się jedynie na podpisaniu stosownego dokumentu. Ich interesuje diagnostyka i identyfikacja talentów sportowych, przygotowanie nauczycieli edukacji wszesnoszkolnej, czyli to, co robimy na naszej uczelni. Tam jest położony mocny nacisk na jak najszybsze doskonalenie umiejętności z języka angielskiego i nasze EDUbale, wymyślone przed 15 laty na wrocławskiej AWF pięknie się mogą na Tajwanie sprawdzić. Rozmowy trwają, są dość zaawansowane i jestem przekonany, że współpraca przyniesie wymierne korzyści obu stronom.

Akademia była aktywna przy organizacji i przeprowadzeniu World Games 2017.

- Mieliśmy przyjemność jako uczelnia być bezpośrednim organizatorem rywalizacji w 5 dyscyplinach na terenie naszego kampusu, a także uczestniczyć w pozyskiwaniu wolontariuszy (mieliśmy doświadczenie z Euro 2012) i to był dobry czas w promocji naszej uczelni. Uczestnicy TWG z całego świata nie mogli uwierzyć, że mamy takie świetne warunki. Niektórych z nich spotkałem na Uniwersjadzie w Tajpej i nasłuchałem się z ich strony ochów i achów. Podkreślali, że niewiele jest takich miejsce, gdzie wszystko jest zgrupowane na tak małej przestrzeni, ze znakomitym zapleczem, zachwycali się też organizacją imprezy. Ja ze swej strony raz jeszcze dziękuję Wrocławiowi, a szczególnie komitetowi organizacyjnemu TWG, że miałem przyjemność z nimi współpracować.

Wielu świetnych polskich sportowców wybiera na miejsce swoich studiów wrocławską AWF. Czemu to przypisać, co oni sami o tym mówią?

- Podkreślają, że jest tu przyjazna atmosfera. Bo nie budynki, nie infrastruktura, a ludzie tworzą atmosferę. My staramy się udogodnić im proces kształcenia, tzn. dostosowujemy czas trwania studiów do ich procesu treningowego i meczowego. Udało się ze szczypiornistami Vive Kielce, z reprezentacją Polski, choć głosów powątpiewania nie brakowało. Niemożliwe stało się możliwe, bo rada wydziału, uczelnia stworzyły do tego warunki na wydziale nauk o sporcie. Oni nie studiowali dwa, a trzy lata, pracownicy przychodzili wtedy, kiedy uzgodniliśmy czas zajęć z zawodnikami, dostosowując go do ich planów treningowych, i to bardzo dobrze funkcjonowało.

I na koniec wracamy do spraw organizacyjnych. Kiedy przeprowadzka do dawnego hotelu „Olimpia” w pobliżu Stadionu Olimpijskiego?

- Ha, ha, ha. Rzeczywiście jeszcze niedawno takie były plany, ale realia zmusiły nas do ich skorygowania, a właściwie zaprzestania. Zabiegaliśmy o dofinansowanie w wysokości 50 % remontu „Olimpii” z ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, by uczynić z niej budynek administracyjny, podnieść go o jedno piętro. Początkowo dostaliśmy odmowę, ale pod koniec sierpnia dotację dla nas zatwierdzono. Był jednak drugi warunek, by ruszyć z inwestycją – pozyskania środków własnych w pozostałych 50 %. I tu pojawiły się problemy. Nadal nie sprzedaliśmy „Zameczku”, więc nie bardzo skąd mieliśmy wziąć 3,25 mln złotych (całość inwestycji wyceniono na 6,5 mln). Nie miałem odwagi prosić o te pieniądze senatu, zresztą sam byłem temu przeciwny, zatem wycofaliśmy się z tego projektu. Postanowiliśmy zrealizować inny  – umieścić w „Olimpii” akademik, i tak się stało. A ja pozostaję na starych śmieciach, dobrze się tu czuję, natomiast będę zabiegał o budowę nowego obiektu administracyjnego na terenie kampusu olimpijskiego. Ale to już melodia przyszłości (mam nadzieję, nieodległej).

Rozmawiał

Waldemar Niedźwiecki


źródło: własne


Proste pytanie: 3 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.