Rozmowa z Tomaszem Kucharskim, prezesem Sportingu Wrocław

Maciej Piasecki, poniedziałek, 12 czerwca 2017

Był pyszny tort, serdeczne życzenia i ambitne deklaracje. Sporting Wrocław obchodził w ubiegłym tygodniu piąte urodziny. Z tej okazji odbył się dwudniowy turniej piłkarski oraz uroczysta gala we wrocławskim Hotelu Rakietowa, gdzie okazję do zaprezentowania się mieli wszyscy zawodnicy jubilata. A jest ich już blisko 300. Składając najserdeczniejsze życzenia, postanowiliśmy porozmawiać z prezesem i założycielem klubu – Tomaszem Kucharskim. 

avatar
Tomasz Kucharski - prezes i założyciel Sportingu Wrocław (fot. archiwum klubu)

Jak wyglądały początki Sportingu Wrocław?

Tomasz KUCHARSKI: – Już wiele lat temu w mojej głowie kiełkowała myśl o klubie piłkarskim. W latach 2005-2007 byłem trenerem osiedlowym na Muchoborze, na boisku przy ul. Trawowej i po pierwszym sezonie tej pracy zauważyłem, że poza oldboyami i seniorami w A klasie nikt więcej nie gra tutaj w piłkę. Przynajmniej w wymiarze klubowym. Przede wszystkim nie działo się nic dla dzieci i młodzieży. Chciałem to zmienić. Napisałem nawet projekt funkcjonowania klubu szkolącego młodzież. Zapisałem na kartce wszystkie szczegóły, ale gdzieś tę kartkę zgubiłem. Przypadek sprawił, że odnalazłem ją całkiem niedawno. Okazało się, że wszystko co wtedy napisałem ziściło się w Sportingu.

Na powstanie klubu trzeba było jednak trochę poczekać?

– Tak, po zakończeniu pracy trenera osiedlowego miałem przerwę od działalności na Muchoborze. Po roku odnaleźli mnie jednak rodzice kilku chłopaków, z którymi miałem przyjemność pracować jako trener osiedlowy. Poprosili, bym kontynuował zajęcia. Wyrazili nawet chęć opłacania składek, byleby tylko coś działo się na osiedlu. Postanowiłem działać. Skontaktowałem się z Akademią Wychowania Fizycznego i poprosiłem o polecenie mi zdolnych studentów, którzy mogliby prowadzić zajęcia z dziećmi. Zgłosiła się pierwsza osoba, później druga, trzecia i tak się zaczęło. Krok po kroku nasza działalność nabierała rumieńców. Udało nam się znaleźć nieodpłatne godziny na salach gimnastycznych, ogłosiliśmy nabór uzupełniający, przybyła nam blisko setka dzieci trenujących na trzech osiedlach – Żernikach, Nowym Dworze i Muchoborze. W tamtym czasie zatrudniłem też trenera Mariusza Strzeleckiego, który jest z nami do dzisiaj. W tej chwili mamy w sumie siedmiu trenerów, którzy pracują z blisko 300 dziećmi. Część z naszych wychowanków zdążyła już nawet trafić do innych klubów. Jeden z naszych piłkarzy był na testach w Akademii Piłkarskiej Śląska SA, a ostatecznie trafił na wypożyczenie do WKS Śląsk. W I lidze kobiet, w barwach AZS Wrocław gra Klaudia Nowacka. Michał Kostrzewa gra w FC Wrocław Academy, a bracia Przysada – Kacper i Bartek trafili do Zagłębia Lubin.

Dlaczego Sporting?

– Początkowo nie mieliśmy nazwy z którą moglibyśmy się identyfikować. Nie byliśmy nawet klubem w pełni tego słowa znaczeniu. W 2012 roku doszliśmy jednak do wniosku, że skoro cały czas się rozrastamy i pracujemy z coraz większą grupą dzieci, to warto to wszystko sformalizować. Najwięcej czasu zajęło mi… wymyślenie nazwy. Trzy miesiące się nad tym głowiłem. W końcu jadąc samochodem usłyszałem, że Legia Warszawa zagra ze Sportingiem Lizbona. Pomyślałem, że Sporting Wrocław brzmi całkiem nieźle. I tak zostało (śmiech). Krótko po zebraniu założycielskim zgłosiliśmy naszą pierwszą drużynę do regularnych rozgrywek, do ligi młodzików. Chłopcy z tamtego zespołu w zdecydowanej większości trenują z nami do tej pory i są dziś podporą naszej najstarszej drużyny – juniorów młodszych w klasie okręgowej.

Skoro pytałem o nazwę, to zapytam też o barwy…

– Z tym akurat nie wiąże się żadna szczególna historia. Przede wszystkim szukaliśmy barw, których jeszcze we Wrocławiu nie ma. Dopiero później w takich samych barwach zaczął grać Olympic. Darek Sztylka zobaczył gdzieś naszych chłopców i zadzwonił do mnie z pytaniem, gdzie kupujemy stroje. Skontaktowałem go z jednym z rodziców, którzy się tym zajmowali i kilka dni później zobaczyłem w gazecie zdjęcie małego piłkarza w identycznej koszulce jak nasza. Nie był to jednak zawodnik z naszego klubu (śmiech).

Rozmawiał
ŁUKASZ HARAŹNY

Cała rozmowa dostępna w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment