Ślężański Mnich w Sobótce

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Tradycyjnie już na początku kwietnia całe polskie środowisko kolarskie spotkało się w Sobótce na wyścigu inaugurującym sezon – Ślężańskim Mnichu. W tym roku tłumy kibiców i amatorów były jeszcze większe niż w latach ubiegłych. Kulminacją tego kolarskiego święta były wyścigi elity mężczyzn i kobiet. Wśród panów zwyciężył po raz trzeci w swojej karierze Paweł Franczak (CCC Sprandi Polkowice), a wśród pań Monika Brzeźna (Mat Atom Deweloper).

avatar
Kolarki Mat Atom pojechały genialny wyścig i zdobyły wszystkie miejsca na podium (fot. archiwum)

Zanim jednak elita wystartowała na trasę wokół Sobótki, do boju ruszyli amatorzy. W sumie na starcie stanęło ich aż 900. – Takiej frekwencji jeszcze nie mieliśmy – przyznaje Przemysław Bednarek – organizator wyścigu. Amatorzy to tylko nazwa, w rzeczywistości obok ludzi, którzy dopiero zaczynają przygodę w kolarstwie, dystans fun lub pro pokonało wiele dawnych polskich kolarskich gwiazd, m.in.: Ryszard Szurkowski, Henryk Charucki, Zdzisław Wrona czy Jan Brzeźny. W sumie w minioną niedzielę trasę przejechało aż 1699 osób!Franczak po raz trzeciWyścig elity mężczyzn miał przynieść wielkie emocje. Na stracie stanęła pokaźna liczba 136 zawodników, którzy do pokonania mieli 126 km, czyli siedem rund po 18 km. Kibice liczyli na rywalizację przede wszystkim dwóch grup: CCC Sprandi Polkowice oraz Team Wibatech Merx 7R. W tej drugiej znalazło się aż siedmiu byłych kolarzy CCC i zapewne mieli oni wielki apetyt na to, żeby coś udowodnić swojej byłej ekipie. Już na pierwszej rundzie od peletonu oderwała się spora grupa zawodników. Grupa bardzo mocna, bo znaleźli się w niej przedstawiciele CCC, a także Wibatechu, m.in. Marek Rutkiewicz i Maciek Paterski, którzy na swoim koncie mieli już po dwa zwycięstwa w Ślężańskim Mnichu. Szybko jednak zaczął pracować Team Hurom i kolarze znów wszyscy znaleźli się w peletonie. Nie trwało to długo. Pisząc kolarskim językiem, poszła kontra i z przodu znalazło się pięciu zawodników. Wśród nich Kamil Gradek z CCC, Jakub Kaczmarek z Team Hurom i Adrian Honkisz z Wibatechu. W końcówce czwartej rundy ucieczka wypracowała przewagę 4 min 20 sekund. Do pracy ostro zabrał się Wibatech. Na okrążenie do końca przewaga ucieczki wynosiła już niespełna dwie minut. Na czele bardzo mocno pracowali Marek Rutkiewicz i Maciej Paterski. Tuż przed ostatnim podjazdem Wibatech dogonił ucieczkę, ale zaatakowało CCC, które wyścig jechało spokojnie i oszczędzało siły. Zwyciężył Paweł Franczak, który jest pierwszym kolarzem w historii, który Mnicha wygrał trzy razy, a żeby było śmiesznie, za każdym razem w innych barwach. Obecnie jest zawodnikiem CCC Sprandi Polkowice. Drugie miejsce zajął Frantisek Sisr (CCC Sprandi Polkowice a trzeci był Michał Podlaski (Voster). Jak się okazało na mecie, ucieczka na końcu wyścigu miała mały problem. – Wybiegł nam pies. Przebiegł przez ulicę i skończyło się ostrym hamowaniem – opowiada Jakub Kaczmarek z Team Hurom. – Kamil Gradek uderzył w moje koło i przerzutkę. Straciłem prędkość, w dodatku coś stało się z kołem. Jasne było, że już po wyścigu dla mnie, ale szóste miejsce też nie jest złe – dodał Kuba Kaczmarek.

ALEKSANDRA SZUMSKA

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.