Trzeci raz z rzędu turniej finałowy Pucharu Polski siatkarzy we Wrocławiu

Maciej Piasecki, poniedziałek, 22 stycznia 2018

Niektórzy nazywają je trofeum pocieszenia, inni traktują bardzo poważnie. Niezależnie jak do rozgrywek Pucharu Polski podchodzą kibice czy same kluby, na dwa dni wrocławska Hala Stulecia stanie się centrum siatkarskich emocji. Do Wrocławia zjadą najlepsze ekipy w kraju, żeby powalczyć o drugie trofeum sezonu 2017/18. Faworyci? Wydaje się być jeden...

avatar
Rozgrywający i kapitan ZAKSY Kędzierzyn-Koźle Benjamin Toniutti będzie jedną z gwiazd, którą wrocławscy kibice będą mieli okazję zobaczyć w weekend w Hali Stulecia (fot. K. Ziółkowski)

I to nie jest tekst sponsorowany, wystarczy spojrzeć na ligową tabelę. W PlusLidze miano tego najlepszego od ładnych kilkunastu miesięcy należy do jednej drużyny. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, niezależnie od tego, kto jest jej trenerem – czy wcześniej Ferdinando De Giorgi – czy aktualnie Andrea Gardini, dominuje na krajowym podwórku. Kędzierzynianie mają bardziej apetyty na poważniejsze zaistnienie w europejskich pucharach. Tak zespół jest zresztą zbudowany, co jeszcze bardziej pokazuje – gdzie jest ZAKSA – a gdzie reszta stawki. Paradoks polega jednak na tym, że pierwszego trofeum bieżącego sezonu kędzierzynianie nie zgarnęli. Pod koniec września rozegrano bowiem mecz o Superpuchar, gdzie we własnej hali PGE Skra Bełchatów 3:1 ograła aktualnych mistrzów. Zagadka, dlaczego zagrano na boisku bełchatowskiej Hali Energia zostanie słodką tajemnicą organizatorów wydarzenia. Obiekt co prawda nie gra, można jednak siatkarzy ZAKSY trochę tłumaczyć. A trofeum trafiło do gabloty klubu z Bełchatowa i... wróciliśmy do poważniejszego grania. Tego ligowego, które przypomina wyścig dwóch prędkości. ZAKSA i długo, długo nic. Kto nie wierzy, niech zajrzy do tabeli PlusLigi. Pierwsza runda zakończona z kompletem 15 zwycięstw przez kędzierzynian, a ten walec jedzie dalej i trudno podejrzewać, żeby planował zatrzymać się na wrocławskich drogach. Tym bardziej w Hali Stulecia, gdzie będzie okazja do rewanżu. PGE Skra czeka w drugim półfinale. Zakładając, że faworyci nie zawiodą i spotkają się w finale.

Olsztyn dalej najlepszy

Historycznie najwięcej złotych krążków w grze o krajowy puchar zgarnęły AZS Olsztyn i Skra Bełchatów – wygrywając siedmiokrotnie. Olsztynianie są jednak lepsi pod względem ilości zdobytych medali innego koloru, dołożyli 5 srebrnych i 3 brązowe. Czyli łącznie 15 krążków w dorobku ekipy ze stolicy Warmii i Mazur. Bełchatowianie mają dodatkowo jeszcze jedno srebro z ubiegłorocznego finału i przegranej 1:3 z ZAKSĄ. Kędzierzynianie mogą doskoczyć do prowadzącej dwójki – o ile wygrają – bo mają 6 zwycięstw na koncie w PP (do tego 3 srebrne medale). Historycznie mamy również dolnośląskie akcenty. Dwa zwycięstwa – Gwardii Wrocław (sezon 1980/81) i Chełmca Wałbrzych (1992/93). W finale występowała również drużyna AZS Wrocław, co prawda w latach 50., ale dwukrotnie akademicy byli blisko szczęścia, przegrywając w obu przypadkach (1950 i 1951) ze stołecznym AZS. Ostatnie lata to ponownie argument przemawiający za ZAKSĄ. Klub z Kędzierzyna-Koźla, patrząc na poprzednich 7 edycji, tylko dwukrotnie nie znalazł się w finale. Wygrał trzy razy, choć akurat w tej klasyfikacji tyle samo sukcesów ma na koncie ekipa bełchatowskiej PGE Skry. W dwóch poprzednich edycjach we Wrocławiu, w 2016 w Hali Orbita, a w 2017 w Hali Stulecia – finały stanowiły pojedynki właśnie pomiędzy ww. Orbita była szczęśliwa dla PGE Skry (wygrana 3:2), przed rokiem wspomniany triumf ZAKSY, która nie pozostawiła złudzeń Mariuszowi Wlazłemu i jego kolegom. Wracając do wątków dolnośląskich, ponownie zabrakło choćby wśród ćwierćfinalistów Cuprum Lubin. Zespół trenera Patricka Duflos miał w pierwszej rundzie PlusLigi swoje problemy – głównie zdrowotne – i wypadł z grona drużyn, mogących marzyć o rozstawieniu w walce o PP. Szkoda, próżno bowiem szukać wrocławskiego przedstawiciela. Gwardia to nadal realia II ligi. W Wałbrzychu za to jest zaplecze PlusLigi, zespół MKS Aqua Zdrój zaszedł nawet do V rundy PP, ale 0:3 z Krispolem Września zamknęło drogę do Wrocławia. A szkoda, bo dalej był już ćwierćfinał i wrześnianie mieli okazję do goszczenia u siebie samej ZAKSY (0:3).

ONICO rewelacją?

Swój czas we Wrocławiu może mieć drużyna prowadzona przez naszego byłego selekcjonera. Stephane Antiga z powodzeniem zaszczepił swoją myśl siatkarską w głowach zawodników ONICO Warszawa. Dawna ekipa Politechniki to dzisiaj dobrze prosperujący klub, który w perspektywie kilku kolejnych lat chce mocno namieszać na polskim rynku. Bartosz Kwolek, Andrzej Wrona, Wojciech Włodarczyk czy Antoine Brizard – to dzisiaj gorące nazwiska w PlusLidze. Głównie ze względu na kapitalną serię ONICO, które kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i coraz pewniej czuje się na podium w ligowej hierarchii. Warszawianie z gry na etapie ćwierćfinału wyrzucili Jastrzębski Węgiel, wygrywając po thrillerze i tie-breaku. Tym samym we Wrocławiu nie zobaczymy na boisku Macieja Muzaja, chłopaka z tego miasta. Zabraknie również libero JW Jakuba Popiwczaka, który z pewnością zapełniłby którąś z trybun mieszkańcami rodzinnej Legnicy. We Wrocławiu nie pojawią się także Aleksander Śliwka (Jawor) i Jakub Jarosz (Wrocław), którzy odpadli w ćwierćfinale przegrywając ze swoją Asseco Resovią Rzeszów 0:3 w Bełchatowie. Z dolnośląskich akcentów będzie jednak Milicz i libero ONICO Damian Wojtaszek. Lubinianie Cuprum się doczekać nie mogą, w PGE Skrze gra jednak „ich” człowiek z miasta, Szymon Romać. Do tego jest jeszcze wrocławski akcent na środku siatki w ekipie ZAKSY. Mowa o Krzysztofie Rejno, kolejnym z wychowanków Gwardii – pod okiem trenera Piotra Lebiody – który coraz pewniej czuje się w rywalizacji z Łukaszem Wiśniewskim oraz Mateuszem Bieńkiem o miejsce w składzie. Może nie będzie zatem bardzo wiele dolnośląskich momentów, kilka rodzynków jednak się znajdzie. Warto również odnotować miłe wyróżnienie dla Władysława Pałaszewskiego. Trener, który trzykrotnie doprowadził siatkarzy Gwardii do mistrzostwa Polski zostanie odznaczony za zasługi, jako wybitny szkoleniowiec siatkówki. Uroczystość ma mieć miejsce pomiędzy pierwszym a drugim półfinałem – w sobotę 27 stycznia.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w najnowszym wydaniu "Słowa Sportwego". 


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.