Emerytka z przyszłością

Koszykarskie serce we Wrocławiu? Nie ma innego adresu, jak "Kosynierka" przy ulicy Mieszczańskiej. Czas nie oszczędza nikogo, ale hala WKS Śląska jest miejscem, gdzie piłka dalej wpada do kosza. Trenuje młodzież, trenują też seniorzy, a wszystko w atmosferze czasów, które dla basketu we Wrocławiu były lepsze i gorsze. Ale ciągle z tą samą halą.

Jeśli chcesz myśleć o koszykówce poważnie, we Wrocławiu musisz odwiedzić halę przy ulicy Mieszczańskiej. Przez kibiców basketu nazywaną jest pieszczotliwie "Kosynierką". A to za sprawą długiej historii, którą ma za plecami koszykarski obiekt. I tak naprawdę, można by tymi losami obdzielić kilka nowych osiedli we Wrocławiu. Zacznijmy od kosynierów. Żołnierzy pieszych formacji, które tworzone były na zasadzie pospolitego ruszenia. Przy ręce tzw. kosy bojowe, do tego hasło "żywią i bronią", a twórcą jedna z ikon, Tadeusz Kościuszko. Poza Insurekcją Kościuszkowską kosynierzy wspierali wiele innych bitew, m.in. powstania – listopadowe, styczniowe, czy wielkopolskie. Jak ktoś się dobrze przyjrzy, to ujrzy naszych bohaterów na Panoramie Racławickiej, Juliusza Kossaka oraz Jana Styki. Tej, która w odniesieniu do "Kosynierki", stoi po przeciwnej stronie wrocławskiego Rynku.

Hala z ludzką twarzą 

Jak kosynierów powiązać z halą sportową we Wrocławiu? Okazuje się to nie być takie trudne. Wystarczy przejrzeć zdjęcia sprzed ponad stu lat! Jeszcze w Breslau, wyraźnie widać, z jak długą historią obiektu mamy do czynienia. Zanim do środka wkroczył sport, przy dzisiejszej Mieszczańskiej była chociażby ujeżdżalnia koni, a w późniejszym, wojennym czasie, koszary wojskowe. Wątki mundurowe przy "Kosynierce" zostały na zawsze. Trudno się temu dziwić, skoro Wojskowy Klub Sportowy Śląsk niedługo po drugiej wojnie światowej właśnie zaczynał raczkować w tematach koszykarskich. Debiut w 1956 roku w polskiej ekstraklasie basketu i… jakoś poszło. Aktualnie mowa o siedemnastokrotnym mistrzu Polski, który swój dorobek może ustawić na najwyższym stopniu podium. Nikt nie ma więcej w polskim wydaniu i prędzej ponownie WKS wróci na szczyt, aniżeli ktokolwiek zacznie się do tych wrocławskich osiągnięć, zbliżać. Wracając do "Kosynierki"... "Hala przy Mieszczańskiej 11 (dzisiaj 4, dop. autor) jest na szczycie listy. Ta rozpadająca się, bez światła w toalecie, jak i ta odmalowana, z podobiznami Stasika, Zielińskiego, Miglinieksa, Łopatki i wielu innych. Będziemy wspominać grille na pętli, mecze przy smutnych, niemal pustych trybunach, wyczekiwanie "ilu desperatów jeszcze dziś przyjdzie…?". Ale i nadkomplet na Mistrzostwach Polski Juniorów Starszych i derbach, mgłę po odpalonych świeczkach, oraz mnóstwo pięknych chwil z ostatnich pięciu sezonów, spędzonych na trójkolorowych trybunach, na których przeszliśmy prawdziwe katharsis. To tylko jeden z wpisów, pochodzący z nieco zarośniętego mchem, ale nadal istniejącego, serwisu kibiców basketu WKS, o dźwięcznej nazwie… kosynierzy.info. To miejsce jest kuźnią talentów sportowych w koszykówce WKS Śląska Wrocław. Adepci tej dyscypliny sportu od najmłodszych lat prowadzeni przez wykwalifikowaną kadrę trenerską, w późniejszym okresie grają w najlepszych klubach w kraju i poza jego granicami. Wejścia na wszystkie mecze rozgrywane w tej hali, od Basketmanii po drugą ligę są bezpłatne. Polecam wszystkim, którym koszykówka nie jest obca. Warto kibicować młodzieży, która kształtując swój charakter ciężko pracuje w zespole, czerpiąc z tego radość i satysfakcję – brzmi inny wpis, z wysoką oceną dla "Kosynierki" od niejakiego pana Bogdana. Takie cytaty nie są tu przez przypadek. Hala przy Mieszczańskiej taka właśnie jest, bliska zwykłym ludziom.

Inna niż sąsiedztwo

Jeśli ktoś we Wrocławiu pojawi się po raz pierwszy i spróbuje znaleźć koszykarskie serce miasta, nie musi bardzo oddalać się od Rynku. Właściwy kierunek to tzw. Kępa Mieszczańska, jedna z wysp na Odrze, otulającej miejskie ciało. Patrząc na mapę miasta, spoglądając na zachód, Szczepin, a po południowej stronie – Stare Miasto. W czasach Breslau na Kępie Mieszczańskiej można było znaleźć głównie młyny, nabrzeża przeładunkowe oraz magazyny. Jakże inne są współczesne realia, w których dookoła rosną nowe osiedla mieszkaniowe oraz biurowce. A Kępa Mieszczańska uważana jest za jedno z bardziej prestiżowych miejsc, gdzie można realizować się zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Złośliwcy spoglądając na "Kosynierkę" zauważą, że obiekt pasuje do otaczającej infrastruktury, jak pięść do oka. Na szczęście to nie wina samej hali. Ona swoje lata ma, dookoła sporo się dzieje, ale zarządzający WKS Śląsk ma jeszcze sporo do zrobienia. W obiekcie trenują koszykarze zarówno pierwszej, jak i drugiej drużyny. Rywalizacja z korzyścią dla młodych, zdolnych ludzi basketu, którzy chcą zostać nowymi: Maciejem Zielińskim, Dominikiem Tomczykiem czy nieodżałowanym, Adamem Wójcikiem. Ten ostatni, kiedy przegrał walkę z białaczką, właśnie w "Kosynierce" otrzymał wyjątkowy hołd od kibiców WKS. Grubo ponad 300 osób zebrało się przy Mieszczańskiej, zapalając symboliczne znicze, wspominając wybitnego koszykarza. Jasna łuna wzdłuż muru obiektu, w którym Wójcik wylał niezliczone litry potu za czasów jego gry dla Śląska, była wyjątkowo wymowna.

Oprócz drużyn seniorskich w "Kosynierce" swój dom ma również koszykarska młodzież. Wszystkie grupy młodzieżowe WKS muszą przejść przez ten moment swojej sportowej drogi, kiedy właśnie tu rzucają swoje setki, o ile nie tysiące punktów. Do tego drugi zespół Śląska, który swoje ligowe mecze rozgrywa właśnie przy Mieszczańskiej. Trudno zatem mówić o emeryturze coraz bardziej wiekowej "Kosynierki". Wręcz przeciwnie, w okresie ligowego grania trudno jest znaleźć w okolicy obiekt, który mógłby się pochwalić tak dużym obciążeniem. Trochę podobny przypadek jak z dawną halą Gwardii Wrocław przy Krupniczej. Koszykarze mogą być o tyle szczęśliwi, że nadal obiekt jest przeznaczony na cele sportowe. Choć, paradoksalnie, właściciel jest ten sam (tj. Agencja Mienia Wojskowego), co obiektu przy Krupniczej. A historia "Kosynierki" również długa i pełna plotek, odnośnie przyszłości. Aktualnie buduje się, ale głównie… dookoła koszykarskiej staruszki.

Nowi Zielińscy w kolejce

Wrocławski sport ma w sobie coś z romantyzmu. Podróż do "Kosynierki" pozwala wsiąść do wehikułu czasu, który zabiera w podróż dookoła basketu. Tego wypełnionego medalami, zarówno tych młodszych, jak i starszych koszykarzy. Wiszące w hali wizerunki klubowych legend, do tego klimat samych trybun, tablicy punktowej… Wąskie korytarze, które prowadzą do pomieszczeń, w których przesiadywały tuzy polskiej koszykówki. To wszystko zebrane razem, odpowiednio doprawione o anegdoty z klubowej codzienności Śląska, tworzą niezwykły obraz "Kosynierki". To właśnie jest ten romantyzm. Złośliwie można stwierdzić, że w przypadku Wrocławia, często trafiamy na… muzea, czy pałace, jak w przypadku niedawnego, gwardyjskiego. To jednak murowane świadectwa, że tu było grane i to na poziomie, którego często nie sposób szukać w nowych, bardziej funkcjonalnych halach. A "Kosynierki" nie złamał nawet szalejący żywioł w 1997 roku. Powódź, która wówczas spustoszyła Wrocław, pozostawiła symboliczny ślad. Pamiątkowa tablica z poziomem wody, jaki osiągnęła na Kępie Mieszczańskiej, znajduje się na murze hali. Nic się jednak nie zmieniło i koszykarze dalej tam grają, spoglądając na zdjęcia legend WKS. Rzucających dokładnie w to samo miejsce, co kolejny, przyszły Maciej Zieliński…

MACIEJ PIASECKI

Jest nowy trener

Pomimo zawirowań, Kłodzko wciąż będzie miało pierwszą ligę koszykówki. Zetkama Doral Nysa Kłodzko otrzymała licencję na występy w rozgrywkach.

Zaplecze ekstraklasy w Kątach Wrocławskich!

Wszystko wskazuje na to, że pod koniec września ruszają rozgrywki I ligi koszykówki. Dla leżących niedaleko Wrocławia Kątów Wrocławskich oznacza to wielkie emocje.

Koszykówka to moje życie

Jako nastolatek trafił do ekstraklasowego Śląska Wrocław, później były kolejne najlepsze kluby w Polsce. Dziś Kamil Chanas nie tylko gra, ale komentuje mecze i realizuje projekt „Strefa Chanasa”, który polega na nagrywaniu luźnych wywiadów o koszykówce.

Bez złudzeń

Pierwsza drużyna koszykarek Ślęzy Wrocław do ekstraklasy awansowała w 2014 roku. Od tego czasu żółto-czerwone wywalczyły mistrzostwo Polski, dwa brązowe medale.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij