Wrocławskie obiekty z duszą: Hala Stulecia, dawniej nazywana Ludową

Miejsce, które jest jedną z wizytówek Wrocławia. Ponad sto lat historii, mnóstwo anegdot, a to wszystko zamknięte pod jedną, niezwykłą kopułą. Zapierającą dech w piersiach za każdym razem, kiedy spogląda się w górę, stojąc na deskach Hali Stulecia. Obiekt niezwykły, który z Wrocławiem związany jest również sportowo. Mając na swoim „koncie” sporo zwycięstw.

Pierwsza dekada dwudziestego wieku. Dzisiejsza ulica Kopernika, otoczona malowniczym parkiem Szczytnickim. To właśnie tu, pod numerem 19, mieszkał Max Berg. Niemiecki architekt, urodzony w Szczecinie w 1870 roku. To jednak we Wrocławiu przyczynił się do wybudowaniu wielu obiektów, które z powodzeniem służą miastu do dzisiaj. Berg jako miejski radca budowlany, inaczej ujmując, miejski architekt – tworzył w dawnym Breslau w latach 1909-24. Jego największe dzieło? Jahrhunderthalle, czyli główna bohaterka tej historii.

Hala Stulecia to unikatowe miejsce na mapie Polski, gdzie historia w pełni współgra ze współczesnością. Zaprojektowana przez wybitnego miejskiego architekta Maksa Berga, została uznana za jedno z największych dzieł architektury XX wieku. W założeniu projektanta miała służyć mieszkańcom Wrocławia i gościom odwiedzającym stolicę Dolnego Śląska i tak jest do dziś. Wielofunkcyjna przestrzeń, nieszablonowa konstrukcja, klimatyczna i przestrzenna lokalizacja, to tylko kilka z jej atutów. Kompleks Hali Stulecia jest obecnie jednym z najbardziej pożądanych miejsc dla organizatorów największych wystaw, konferencji, wydarzeń kulturalnych, sportowych, kongresowych z Polski i zagranicy. Wpisanie jej w 2006 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO podkreśliło rangę tego obiektu. Niewątpliwie jest jedną z najbardziej charakterystycznych wizytówek Wrocławia na arenie międzynarodowej i niezwykle magicznym miejscem Wrocławia, gdzie karty historii zapisują jej wielopokoleniowe dzieje”. Taka wizytówka widnieje na oficjalnej stronie internetowej, gdzie można poczytać o tym wyjątkowym obiekcie. Który ponownie jest „stuletni” jeśli spojrzeć na nazewnictwo. Choć w świadomości wielu mieszkańców Wrocławia, hali zdecydowanie bliżej do innej nazwy. Ludowej.

Żelbetowa prawda

Jak to się stało, że Max Berg zabrał się za projektowanie hali widowiskowo-sportowej w swoim niedalekim sąsiedztwie? Wszystko za sprawą… Fryderyka Wilhelma III. Król pruski wydał 17 marca 1813 roku tzw. odezwę „Do mojego ludu” (w oryginale An Mein Volk). Wzywała ona do opozycji względem działań samego Napoleona Bonaparte. A gdzie w tym wszystkim hala? To kwestia setnej rocznicy tamtego wydarzenia, z okazji której postanowiono zorganizować tzw. Wystawę Stulecia. Sto lat temu takie spędy były zdecydowanie w modzie. Z tej okazji „poświęcono” miejskie tereny przy parku Szczytnickim, niedaleko wrocławskiego ogrodu zoologicznego. Potrzebny był bowiem nie tylko obiekt, ale również pawilon wystawowy. Rozpisany konkurs wygrał wspomniany wcześniej Max Berg, pokonując 42 (!) inne projekty zgłoszone do zagospodarowania przestrzeni dzielnicy Dąbie.

Trzeba jednak przyznać, że autor pomysłu na Jahrhunderthalle miał sporą fantazję. Nie dość, że we Wrocławiu miała się pojawić niespotykana dotychczas konstrukcja, to dodatkowo koszta budowy mogły wywoływać ból głowy. Szacowano, że wydanych zostanie prawie dwa miliony marek, co na tamten czas, było zawrotną kwotą do zainwestowania. W maju 1911 roku ruszono jednak z budową.

Sam proces powstania Hali Stulecia mógłby stanowić za ciekawą lekturę, rozpisaną na porządny tom architektonicznych oraz budowlanych ciekawostek. Zaczęto od wyznaczenia głównych osi budowli oraz prac ziemnych. Następnie wylanie fundamentów i pierwsze prace, wyznaczające cztery główne filary hali. Żelbetonowe przekrycie miało w okresie swojego powstania największą rozpiętość na świecie, licząc 65 metrów. Stolarka okienna? Drewno żelazowe specjalnie sprowadzone z Australii! Berg miał również pomysł na okrasę swojego projektu. Decyzja padła na bardziej surowe rozwiązanie, bez dodatkowych ozdób. Żelbetowa konstrukcja miała być symbolem tzw. „prawdy materiału”.

Picasso i Nałkowska

Hala Stulecia powstała w czternaście miesięcy. Innowacyjna koncepcja związana z torami, położonymi wokół budynku, dodatkowo z dwoma wieżami – zasilanymi elektrycznie – przyniosła zadziwiający efekt. Powstała swoista kolejka linowa o udźwigu do 2500 kg. Ostatecznie układ hali to tzw. grecki krzyż (symbolika czterech stron świata). Na trzech jego końcach znajdują się małe tzw. hale wyjściowe, a na zachodnim, owalna hala wejściowa. Ciekawy jest też układ zadaszenia, swoiste pierścieniowe tarasy, dzięki czemu można było na każdym z nich zainstalować rzędy okien. A one doświetlają wnętrze hali w ten sposób, że można być spokojnym o naturalne światło w obiekcie, przenikające między żebrami.

Ukończenie budowy na półtora miesiąca przed planowanym terminem sprawiło, że obiekt był gotowy na grudzień 1912 roku. Oficjalne otwarcie nastąpiło za to 20 maja 1913. Od tego czasu obiekt był świadkiem wielu wydarzeń nie tylko krajowego, ale też międzynarodowego formatu. Przykładem pozasportowym niech będzie Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, odbywający się równolegle z Wystawą Ziem Odzyskanych. Już oficjalnie do polskiego Wrocławia po wojnie, pod koniec sierpnia 1948 roku, przybyło niemal 400 delegatów z prawie 50 krajów. Mowa zarówno o naukowcach, artystach, jak i pisarzach. „Wśród zaproszonych przez władze komunistyczne znalazły się takie sławy, jak Pablo Picasso, Bertolt Brecht, Irene Joliot-Cure, Tadeusz Kotarbiński, Anna Seghers, Jorge Amado, Zofia Nałkowska czy Michaił Szołochow”– można przeczytać na stronie internetowej poświęconej Hali Stulecia. Co ciekawe, samą Wystawę Ziem Odzyskanych odwiedziło około dwa miliony zwiedzających! Choć fakt faktem, trudno mówić o ekonomicznym sukcesie wydarzenia. Koszty były ogromne, stanęło na ponad 700 milionach złotych…

Pięściarstwo przy ognisku

Skoro jesteśmy przy okresie powojennym, warto zauważyć, że Hala Stulecia przetrwała drugą wojnę bez większych strat. „Oberwało” się jedynie organom, które mając 222 rejestry i 16706 piszczałek, były wówczas największe na świecie. Po wojnie zdecydowano się je przenieść do archikatedry wrocławskiej, a ze względu na ograniczoną pojemność obiektu, część znalazła się też w bazylice jasnogórskiej. Raz na zawsze przestały jednak grać w Hali Stulecia.

Żeby nie było jednak tak kolorowo, obiekt miał też swoje mankamenty. Podstawowym był brak ogrzewania. Nie przeszkadzało to jednak w rozgrywaniu sportowych zawodów. Jeszcze na przełomie Breslau i Wrocławia w szczególny sposób podchodzono od kolarstwa. Zainteresowanie było bardzo duże, a dodatkowo należy pamiętać, że w sąsiedztwie Hali Stulecia jeszcze ładny kawałek czasu temu był tor kolarski. Ostatecznie zburzony, teren wyrównany, a przestrzeń aktualnie wykorzystywana m.in. na potrzeby ogrodu zoologicznego. Organizowano zatem kolarskie zawody w Hali Stulecia, zwłaszcza zimą. Choć z ogrzewaniem był problem, to trzeba było sobie jakoś radzić. Anegdotycznie brzmią wspomnienia z tamtego, powojennego okresu, kiedy to w obiekcie organizowano mecze bokserskie. „Brakowało jeszcze szyb, śnieg padał na walczących pięściarzy, a ludzie rozgrzewali się przy ognisku rozpalonym obok ringu. Ale to był wtedy jedyny na tyle duży obiekt we Wrocławiu, że mieścił wszystkich chętnych. Zresztą na przełomie lat 40. i 50., gdy hala była już oszklona, na niektórych meczach bokserskich brakowało miejsca i sporo kibiców zostawało na zewnątrz, czekając na wieści z ringu. Jeśli zaufać ówczesnej prasie, najciekawsze mecze oglądało wtedy w Hali nawet ponad 15 tys. kibiców. Oczywiście na stojąco i w ścisku, którego sobie dziś nie wyobrażamy”.

Prestiżowo ale zimno

Przełomem sportowym okazały się być koszykarskie mistrzostwa Europy w 1963 roku. Choć to był przedziwny rok, bo w mieście panowała epidemia czarnej ospy. Miasto było zamknięte do 19 września, a już 4 października w Hali Ludowej zaczęły się mistrzostwa. Bardzo szczęśliwe dla gospodarzy turnieju, którzy zdobyli tytuł wicemistrzów Starego Kontynentu. Mecze turniejowe rozgrywano od dziewiątej rano do dziesiątej wieczorem, na jednym boisku. Choć godziny bywały dosyć mało elastyczne dla pracujących kibiców, od samego otwarcia dnia turniejowego, w Ludowej można było liczyć na komplet na trybunach. Przy okazji koszykarskich ME 1963 w obiekcie zainstalowano specjalne oświetlenie. Zainwestowano również w trybuny, choć w obu przypadkach, po turnieju nastąpił… demontaż.

Hala Ludowa coraz bardziej otwierała się jednak na sportowe wydarzenia. Wracając do boksu, to właśnie tam swój jedyny mistrzowski tytuł w krajowych rozgrywkach świętowali pięściarze Gwardii Wrocław (rok 1966). Pojawiła się również reprezentacja Polski w piłce ręcznej, podobnie jak szczypiorniści Śląska Wrocław. Trenowali także lekkoatleci, ale nie ma co ukrywać, że Ludowa na półmetku swojej „setki”, wykazywała pierwsze oznaki potrzeby gruntownego remontu. Problemów było sporo, od instalacji elektrycznej, na remoncie okien, kończąc. Pierwszy poważniejszy remont udało się wykonać w 1979 roku. Zaczęto od położenia zupełnie nowego parkietu, zainwestowano w oświetlenie. Nie zmieniła się jednak sytuacja związana z ogrzewaniem, co było dosyć paradoksalnym przypadkiem. Z jednej strony we Wrocławiu był obiekt, którego wielkościowo można było pozazdrościć. Z drugiej, Ludowa nadal miała swoje, trudne do przeskoczenia, mankamenty. Wrocławskie kluby podejmowały jednak wyzwanie i w latach osiemdziesiątych można było tu obejrzeć mecze: koszykarek i piłkarek ręcznych Ślęzy; koszykarzy Gwardii (również z epizodem siatkarzy GWR); piłkarki ręczne AZS AWF i „Akademicy” ze szczypiorniaka AZS Politechnika.

Wizyta Jana Pawła II

Poza graniem typowo ligowym, krajowym, w Hali Ludowej nadal organizowano wydarzenia o wymiarze międzynarodowym. Puchar Bałtyku w piłce ręcznej czy XVII Spartakiada Gwardii Krajów Socjalistycznych w koszykówce, to tylko niektóre przykłady. W obu przypadkach mowa o mężczyznach i roku 1985. Udało się również doprowadzić do puenty anegdotyczny już „remont generalny” (głównie ze względu na długość trwania). Plastikowe rolety w oknach, nagłośnienie, wreszcie obniżenie o metr poziomu posadzki i inwestycja w przenośne trybuny. Zrobiło się też cieplej, dzięki czemu w kolejnych latach Hala Ludowa odzyskała należyty blask, zarówno w kwestii sportowej, jak i społecznej, goszcząc ważne wydarzenia dla życia Wrocławia. Jednym z nich była wizyta Jana Pawła II, gdzie w obiekcie odbyła się modlitwa ekumeniczna, 31 maja 1997 roku.

Swoje wielkie mecze (ligowe i w europejskich pucharach) rozgrywali w Hali Ludowej koszykarze Śląska Wrocław. Okres wygrywania drużyny w której grali m.in. Adam Wójcik, Maciej Zieliński, czy Dominik Tomczyk, to kolejne skojarzenia obiektu ze sportem – zapisującym się złotymi głoskami w historii wrocławskiego sportu. Głębokim oddechem było też wpisanie na UNESCO, czyli Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wychowania, Nauki i Kultury. „Na Listę Światowego Dziedzictwa wpisuje się tylko te dzieła człowieka lub twory natury, które posiadają wartości niezwykłe, uznane za unikatowe dla całego świata. Prowadzona w wyjątkowo szybkim tempie budowa Hali Stulecia była takim szczególnym, wielkim przedsięwzięciem technologicznym, przykładem najwyższej sprawności inżynierskiej i biegłości rzemieślniczej. Zastosowane śmiałe rozwiązania konstrukcyjne i organizacyjne stały się wzorem dla innych tego typu realizacji. Budowla ta jest manifestem nowoczesności w architekturze. Nowoczesności rozumianej jako synteza tradycji klasycznych budowli kopułowych z gotycką konstrukcją żebrową. Ekspresja formy nadal budzi zachwyt widzów i głęboki podziw wśród architektów i inżynierów”. Taka argumentacja prosto z oficjalnej strony internetowej poświęconej obiektowi jest okraszona datą 2006 roku.

Pozytywnie w przyszłość

Kolejne remonty, powiększanie pojemności, wreszcie imprezy sportowe, które za każdym razem zachwycają zwiedzających. Hala Stulecia, która powróciła do swojej pierwotnej nazwy za sprawą „setki” na karku i… kiepskich skojarzeń z okresem PRL, ma swój wyjątkowy urok. We Wrocławiu nie ma większego obiektu, który mógłby pomieścić duże i bardzo duże imprezy sportowe dyscyplin halowych. Problemem wrocławskich kibiców jest jednak fakt, że Hala Stulecia nie jest przeznaczona wyłącznie na wydarzenia natury sportowej. Co więcej, można odnieść wrażenie, że sport jest obecnie bardziej dodatkiem, niż faktycznym priorytetem na liście imprez organizowanych w obiekcie. Ostatnie spektakularne to chociażby igrzyska sportów nieolimpijskich The World Games Wrocław 2017. Do tego mistrzostwa świata siatkarzy 2014, czy mistrzostwa Europy 2016 piłkarzy ręcznych.

Aktualnie budowane są zupełnie inne obiekty, mające porównywalną lub większą kubaturę oraz pojemność. Wrocław przestał być konkurencyjny pod tym względem, choć Hala Stulecia ma z pewnością przewagę nad „nowymi” w postaci ponadczasowości. Dodatkowo niezwykłego uroku przestrzeni otaczającej obiekt. Pergola, Iglica, Pawilon Czterech Kopuł. Ta część Wrocławia ma wiele argumentów, które powodują, że z pewnością Hala Stulecia nadal może spoglądać w przyszłość z podniesioną głową. Nawet w zderzeniu z konkurencją większych i „młodszych” obiektów.

Przy tworzeniu tekstu korzystałem z materiałów z oficjalnej strony Hali Stulecia oraz książki „Wrocław. Sport. PRL” Sławomira Szymańskiego.

MACIEJ PIASECKI     

Futbolowy sen polarny

Jedno miejsce i dwie bajki. Pierwsza, bardzo pozytywna, okraszona niedawnym mistrzostwem Polski.

Odszedł Mały Wielki Człowiek

Był postacią nietuzinkową, wręcz wyjątkową. Wielu ludzi nie wyobraża sobie polskiego tenisa stołowego bez Zygmunta Sutkowskiego.

Rozpoczynamy!

Nastał listopad, a więc rozpoczynamy nasz plebiscyt. Głosowanie potrwa do 10 stycznia.

Miejsce nie do zapomnienia!

Olimpijski rodowód zwieńczony medalem igrzysk, choć w kategorii sztuki, a nie sportu. Mecze Polaków z Niemcami, gdzie obie strony pełniły rolę gospodarzy.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij