Wywiad z Łukaszem Koszarkiem, reprezentantem Polski w koszykówce

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 2 grudnia 2019

W polskiej koszykówce postać absolutnie nietuzinkowa. Rozpoznawalna przez wielu, nawet tych, co z koszykówką nie obcują na co dzień. Trudno się jednak temu dziwić skoro na koncie ma już dziesięć medali mistrzostw Polski, w tym cztery z najcenniejszego kruszcu. Łukasz Koszarek – 198-krotny reprezentant Polski opowiedział nam o kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Tokio, nadchodzącym zakończeniu kariery oraz o tym, co po niej.

avatar
Łukasz Koszarek to obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich koszykarzy (fot. archiwum)

Niedawno rozpocząłeś swój ósmy sezon w Stelmecie. W swojej karierze grałeś m.in. w Polonii Warszawa, Turowie Zgorzelec, czy też we Włoszech. Zielona Góra to jest chyba jednak to miejsce, w którym nie tylko świętowałeś swoje największe sukcesy, ale także odnalazłeś pewną stabilizację.
ŁUKASZ KOSZAREK:
– Tak, jestem tu już dosyć długo, ale Zielona Góra to bardzo fajne miejsce do życia. Poznałem tu wiele miłych osób, a także świętowałem cztery mistrzostwa Polski. Z wiekiem też nie chciałem już zmieniać klubu i myślę, że z tego też mógł się wziąć mój długi pobyt tutaj.
Dwa i pół roku temu wspomniałeś, że jesteś już na finiszu swojej kariery i nie oglądasz się raczej za wyjazdem za granicę. Patrząc jednak na statystyki, wciąż jesteś ważnym ogniwem Stelmetu. Czujesz, że możesz dać jeszcze dużo drużynie?
– Rzeczywiście, trochę mi się ten finisz wydłużył, choć trzeba zwrócić uwagę, że tych minut, które spędzam na boisku jest coraz mniej. Cały czas chcę grać na jak najwyższym poziomie, ale wiem też, że wiek robi swoje i nie jest to już to, co kiedyś.
W aktualny sezon weszliście dobrze, jeśli nie bardzo dobrze. Myślisz, że to może być ten sezon, w którym klub zdobędzie piąty tytuł mistrza kraju, czy to jednak za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje?
– Tak naprawdę to jest pierwszy sezon, w którym nie mamy ciśnienia na mistrzostwo i może też z tego powodu gra nam się po prostu łatwiej. Nasz właściciel Janusz Jasiński jest bardzo ambitnym człowiekiem i cały czas jest głodny sukcesów. Do tego, aby mówić o mistrzostwie droga jednak jeszcze daleka. Na razie gramy dobrze, a jak będzie ostatecznie, to już zobaczymy na koniec sezonu.

Rozmawiał
ŁUKASZ LESKI


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 0 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment