„Żurawie” latały za wysoko
Tylko wyjątkowi optymiści we Wrocławiu liczyli na wygraną żużlowców Betardu Sparty w wyjazdowym meczu przeciwko PGE Marmie Rzeszów. Był to optymizm niczym nieusprawiedliwiony, choćby w kontekście pierwszego meczu tych zespołów na torze Stadionu Olimpijskiego, a przede wszystkim ze względu na zdecydowanie mocniejszy skład rzeszowian.
Na dodatek pod koniec tygodnia kontuzji doznał Dennis Andersson, więc menedżer Betardu Sparty Piotr Baron musiał zastąpić młodego Szweda Maksimem Łobzenką. I podobnie, jak to miało miejsce w meczu z leszczyńską Unią, nieopierzony Rosjanin pojawił się na torze tylko raz. Przyjechał daleko za rywalami. Dlaczego zatem znalazł się w składzie ekipy z Wrocławia? Piotr Baron: – Ze względu na KSM, 6,50 potrzebne nam jest do uzyskania minimalnej kalkulowanej średniej punktowej, a tyle „z urzędu” ma właśnie Łobzenko.
Paradoks polega na tym, że tą średnią Maksim przewyższa np. Richardsona, a co wart jest Anglik w barwach Marmy, mogli przekonać się wrocławianie podczas wczorajszego spotkania. Zatem Rosjanin powinien przedstawiać się: „Nazywam się Maksim KSM Łobzenko”. I raczej szybko na zmianę się nie zanosi. Jeszcze po dziesiątym wyścigu wrocławianie przegrywali zaledwie dwoma punktami (29:31), bo przyzwoicie spisywali się Tomasz Jędrzejak i Kenneth Bjerre. Potem „Ogór” wyraźnie oklapł, a Bjerre po raz kolejny udowodnił, że nie jest żadnym liderem zespołu. Takim, jak np. Crump, teraz niekwestionowana gwiazda PGE Marmy. W meczu z Betardem „Crumpi” wywalczył komplet (z bonusem) punktów, wręcz deklasując konkurentów. A że dobrze prezentowali się Richardson, Harris i Okoniewski, rzeszowianie nie mieli problemów z wygraną oraz zdobyciem punktu bonusowego. Teraz mogą spokojnie przygotowywać się do pozostałych spotkań sezonu zasadniczego, wrocławian natomiast czeka niełatwa, nerwowa końcówka. Gdyby tak móc sklonować Maćka Janowskiego i Piotrka Świderskiego – wzdychali zapewne kibice ekipy trenerów Barona i Jaska. „Świder” po kryzysowym występie przeciwko Unii Leszno szybko odbudował się – świadczyło o tym zdobycie tytułu mistrza Polski w parach oraz naprawdę dobry występ na torze w Rzeszowie. Maciek Janowski musiał zaimponować każdemu – jeździł dynamicznie, dojrzale, no i skutecznie. Uważam, że należy się mu miejsce w drużynie narodowej na Puchar Świata. Z pewnością już teraz jest lepszy od mającego poważne kłopoty zdrowotne Holty, a poza tym danie mu szansy w tych zawodach to inwestycja w przyszłość.
MARMA RZESZÓW
Ch. Harris 10 (2,1,2,3,2)
M. Kuciapa 4+3 (1*,0,1*,2*)
R. Okoniewski 9+2 (1,3,1*,3,1*)
L. Richardson 10+2 (3,2*,2,1,2*)
J. Crump 14+1 (2*,3,3,3,3)
Ł. Kret 0 (0,0,w)
D. Lampart 4(1,3,0)
BETARD SPARTA
K. Bjerre 7 (3,1,2,d,0,1)
L. Bjerre 1+1 (0,0,1*,0)
T. Jędrzejak 5 (2,2,0,1,0)
M. Łobzenko 0 (0)
P. Świderski 9 (1,3,3,2,d)
M. Janowski 14+2 (3,1*,2*,3,2,3)
P. Malitowski 2+1 (2*,0,0)
WALDEMAR NIEDŹWIECKI
