„Żurawie” latały za wysoko

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

Tylko wyjątkowi optymiści we Wrocławiu liczyli na wygraną żużlowców Betardu Sparty w wyjazdowym meczu przeciwko PGE Marmie Rzeszów. Był to optymizm niczym nieusprawiedliwiony, choćby w kontekście pierwszego meczu tych zespołów na torze Stadionu Olimpijskiego, a przede wszystkim ze względu na zdecydowanie mocniejszy skład rzeszowian.

avatar

Na dodatek pod koniec tygodnia kontuzji doznał Dennis Andersson, więc menedżer Betardu Sparty Piotr Baron musiał zastąpić młodego Szweda Maksimem Łobzenką. I podobnie, jak to miało miejsce w meczu z leszczyńską Unią, nieopierzony Rosjanin pojawił się na torze tylko raz. Przyjechał daleko za rywalami. Dlaczego zatem znalazł się w składzie ekipy z Wrocławia? Piotr Baron: – Ze względu na KSM, 6,50 potrzebne nam jest do uzyskania minimalnej kalkulowanej średniej punktowej, a tyle „z urzędu” ma właśnie Łobzenko.

Paradoks polega na tym, że tą średnią Maksim przewyższa np. Richardsona, a co wart jest Anglik w barwach Marmy, mogli przekonać się wrocławianie podczas wczorajszego spotkania. Zatem Rosjanin powinien przedstawiać się: „Nazywam się Maksim KSM Łobzenko”. I raczej szybko na zmianę się nie zanosi. Jeszcze po dziesiątym wyścigu wrocławianie przegrywali zaledwie dwoma punktami (29:31), bo przyzwoicie spisywali się Tomasz Jędrzejak i Kenneth Bjerre. Potem „Ogór” wyraźnie oklapł, a Bjerre po raz kolejny udowodnił, że nie jest żadnym liderem zespołu. Takim, jak np. Crump, teraz niekwestionowana gwiazda PGE Marmy. W meczu z Betardem „Crumpi” wywalczył komplet (z bonusem) punktów, wręcz deklasując konkurentów. A że dobrze prezentowali się Richardson, Harris i Okoniewski, rzeszowianie nie mieli problemów z wygraną oraz zdobyciem punktu bonusowego. Teraz mogą spokojnie przygotowywać się do pozostałych spotkań sezonu zasadniczego, wrocławian natomiast czeka niełatwa, nerwowa końcówka. Gdyby tak móc sklonować Maćka Janowskiego i Piotrka Świderskiego – wzdychali zapewne kibice ekipy trenerów Barona i Jaska. „Świder” po kryzysowym występie przeciwko Unii Leszno szybko odbudował się – świadczyło o tym zdobycie tytułu mistrza Polski w parach oraz naprawdę dobry występ na torze w Rzeszowie. Maciek Janowski musiał zaimponować każdemu – jeździł dynamicznie, dojrzale, no i skutecznie. Uważam, że należy się mu miejsce w drużynie narodowej na Puchar Świata. Z pewnością już teraz jest lepszy od mającego poważne kłopoty zdrowotne Holty, a poza tym danie mu szansy w tych zawodach to inwestycja w przyszłość.

 

MARMA RZESZÓW

Ch. Harris 10 (2,1,2,3,2)                    

M. Kuciapa  4+3 (1*,0,1*,2*)                    

R. Okoniewski 9+2 (1,3,1*,3,1*)                 

L. Richardson 10+2 (3,2*,2,1,2*)               

J. Crump 14+1 (2*,3,3,3,3)                       

Ł. Kret 0 (0,0,w)                             

D. Lampart 4(1,3,0)  

 

BETARD SPARTA

K. Bjerre 7 (3,1,2,d,0,1)

L. Bjerre  1+1 (0,0,1*,0) 

T. Jędrzejak 5 (2,2,0,1,0)

M. Łobzenko 0 (0) 

P. Świderski 9  (1,3,3,2,d) 

M. Janowski 14+2 (3,1*,2*,3,2,3)               

P. Malitowski 2+1 (2*,0,0)

 

WALDEMAR NIEDŹWIECKI


źródło: Słowo Sportowe




E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.