Zwycięstwa Śląska i Górnika. Porażka WKK

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 15 października 2018

Koszykarze FutureNetu Śląska Wrocław pokonali Polonię Leszno 86:82 w najciekawszym meczu 3. kolejki pierwszej ligi. Gospodarze, którzy po przerwie wypracowali sobie przewagę, na własne życzenie musieli jej bronić do ostatnich sekund.

avatar
Mecz FutureNet Śląsk Wrocław - Polonia 1912 Leszno trzymał w napięciu do ostatnich sekund

Otoczka hitu zaplecza ekstraklasy wynikała nie tylko z aspiracji obu drużyn i perfekcyjnego bilansu, ale przede wszystkim z przeszłości graczy Polonii. 7 z 11 koszykarzy drużyny z Leszna występowało kiedyś w barwach Śląska Wrocław, wliczając w to Tomasza Ochońkę, który z powodu kontuzji będzie pauzował przynajmniej do lutego. – Mam dwie śrubki w nodze, ale jakoś leci – mówił, mimo wszystko z uśmiechem na twarzy, pytany o to jak się czuje. – Szukamy swojego rytmu, bo przez cały okres przygotowawczy ustawialiśmy się pod inne granie – tłumaczył z kolei po spotkaniu Adrian Mroczek- -Truskowski. Mimo to początek spotkania wskazywał, że nawet w osłabionym składzie Polonia może być za silna dla Śląska. Goście trafili pięć trójek z czego dwie (100% skuteczność) były autorstwa Radosława Trubacza, który razem z Kamilem Chanasem był najlepszym punktującym pierwszej kwarty – po 9 punktów. Po 5 minutach Leszno prowadziło minimalnie 12:11. W drugiej części inauguracyjnej odsłony zaczęło trafiać niemal z każdej pozycji i było lepsze 31:23. Śląsk w drugiej kwarcie zaczął gonić wynik, ale złapał kontakt dopiero tuż przed przerwą na którą drużyny schodziły z wynikiem 47:47. Po przerwie gospodarze zaczęli od serii 5:0 po celnej trójce Norberta Kulona i podkoszowym wejściu Karola Michałka. Polonia pierwsze punkty po powrocie z szatni zdobyła dopiero po ponad 3 minutach. Skuteczny rzut Szymona Milczyńskiego był zaledwie jednym z czterech celnych w tej kwarcie w wykonaniu gości. Wrocławianie trafili do kosza dwa razy więcej, ale w spotkaniu brakowało płynności. Sędziowie co chwilę gwizdali przewinienia, a koszykarze wędrowali na linię. W takich okolicznościach FutureNet Śląsk prowadził 69:60. Podobnie było w czwartej kwarcie gdzie z „czystej koszykówki” najłatwiej było zapamiętać loby rzucane przez Roberta Skibniewskiego do podkoszowych – Aleksandra Dziewy i Bartłomieja Pietrasa. Gości w grze trzymał Mateusz Stawiak, który w decydującej odsłonie zdobył 12 punktów. Po jednym z jego rzutów zza łuku przewaga FutureNetu Śląska stopniała do 6 punktów (76:70). Do końca meczu pozostawały jeszcze 3,5 minuty. Wydawało się, że wrocławianie bez problemów dowiozą zwycięstwo do końca, ale w ostatniej minucie kryjący na całym parkiecie goście wymuszali na nich proste błędy.

AGATA WALICKA

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.